8 listopada 2017

LUBIECHOWA ROMAŃSKI KOŚCIÓŁ I ŚREDNIOWIECZNE POLICHROMIE

KOŚCIÓŁ  W  LUBIECHOWEJ  NA  DOLNYM  ŚLĄSKU

Fragment polichromii na sklepieniu przęsła zachodniego północnej ściany prezbiterium
Lubiechowa to długa wieś ciągnąca się w dolinie potoku Młynka. Znają ją poszukiwacze agatów i minerałów im towarzyszących. Nieczynne wyrobisko melafirów migdałowcowych znajduje się na południowych zboczach Chmielenia (Łomna). Natomiast wśród miłośników sztuki i architektury, wieś znana jest z romańskiego kościółka, a zwłaszcza z świetnie zachowanego cyklu malowideł ściennych, pochodzących ze średniowiecza. Kościoły romańskie w bliskim otoczeniu Doliny Kaczawy nie są czymś  szczególnym. To prastare tereny osadnicze, na których pozostało do naszych czasów kilka najstarszych budowli kamiennych. Do najbardziej znanych należą poźnoromańskie kościoły w Złotoryi, Rokitnicy, Pielgrzymce, Nowym kościele, Świerzawie i oczywiście w Lubiechowej. Przy czym tylko w Świerzawie i Lubiechowej zachowały się wewnątrz świątyń, w dużej ilości, polichromie – malowane obrazy ścienne, pochodzące co prawda z różnych epok ale należące do najstarszych tego typu dzieł  na Dolnym Śląsku, a nawet w Polsce. O ile jednak w kościele Św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Świerzawie polichromie są mniej czytelne i gorzej zachowane, to te z Lubiechowej aż tchną świeżością. Przypominają stylistyką równie cenne i piękne malowidła z wieży rycerskiej w Siedlęcinie. Warto zatem – planując podróż, czy pobyt w Górach Kaczawskich lub ich okolicach – poświęcić trochę więcej czasu i obejrzeć te wspaniałe i bezcenne pamiątki z przeszłości. Zwiedzenie kościołów W Świerzawie i Lubiechowej zająć może pół dnia, warto zatem poświęcić już dzień cały i zobaczyć jeszcze niezwykły romański kościół Narodzenia NMP w Złotoryi oraz ruiny romańskiego kościółka w Nowym Kościele.
Osobiście zwiedzałem ten kościół po raz pierwszy chyba jeszcze przed konserwacją fresków, dawno temu. Ale wówczas zainteresowany byłem bardziej agatami, ametystami i innymi skarbami tkwiącymi w okolicznych skałach... W międzyczasie malowidła doczekały się porządnej renowacji (choć nie w całości) i w tym roku zaskoczyły mnie jeszcze bardziej niż za pierwszym razem...
Podobnie jak w pobliskiej Świerzawie, tak i tu na teren posesji wchodzi się przez bramę w murach okalających kościół. Na ścianach zachowały się liczne ślady przebudów 
Ościeża bramy z obu stron wykonano staranie w kamieniu

Prezbiterium zamknięto od wschodu prostą ścianą. W szczycie proste okno ujęte w trójliściu - III ćwierć XIII 

Motyw trójliścia dwukrotnie powtórzony w szczycie ściany zamykającej prezbiterium - III ćwierć XIII wieku

Rzut poziomy kościoła. Zdjęcie pochodzi z książki : Zygmunt Świechowski "Architektura na Śląsku do połowy XIII wieku"


Kościół  Św. Piotra i Pawła znajduje się w środkowej części Lubiechowej, na niewielkim wzniesieniu. Budowla powstała pod koniec XIII wieku, (około 1260-70), w stylu późnoromańskim. Na teren parafii najlepiej wejść w niedziele po mszy, która rozpoczyna się o 11.30, lub  w czwartki około 16.30. Na posesję wchodzi się przez zabytkową, murowaną bramę, która wraz z samym murem okala kościół z przyległym, dawnym cmentarzem. Ów mur kamienny z resztkami ganku i typowym samborzem, stanowi klasyczny przykład inkastelacji kościoła. Sam budynek kościelny - wciąż jeszcze zaniedbany, nie robi specjalnego wrażenia. Okna i ściany murowane z kamienia pokryto tynkiem, który odpada powoli w wielu miejscach. Portale są ogólnie w złym stanie. Zarówno na zewnątrz, jak i w środku zachowało się kilka całopostaciowych płyt nagrobnych z wizerunkami członków rodu rycerskiego von Zedlitz. Ogólnie całość prosi się o remont. Natomiast samo wnętrze oczaruje największego marudę w jednej chwili. 
Nawę tego późnoromańskiego kościoła, zbudowano z kamiennych ciosów, a datuje się ją na drugą  ćwierć XIII wieku. Prostokątne, dwuprzęsłowe  prezbiterium o wymiarach 9,11 x 5,88 m zachowało się w mieszanym „romańsko-gotyckim" stylu,  o sklepieniu krzyżowo-żebrowym, powstałym najpewniej w końcu XIII lub w początkach XIV stulecia ( w recenzji książki Z. Świechowskiego o Architekturze romańskiej na Śląsku, znajdziemy jednak opinię, że prezbiterium kościoła w Lubiechowej jest równoczasowe z nawą i stanowi jedną całość, a jej datowanie określane jest nie na drugą ćwierć XIII wieku, lecz na jego połowę)

Ozdobiony barokową kratą portal wejściowy do kościoła

Mur okalający świątynię pamięta czasy średniowiecza
W ścianę zewnętrzną nawy od strony południowej wmurowano płyty nagrobne z rodu von Zedlitz (dawnych właścicieli Lubiechowej)
Skromny portal zamknięty w "ośli grzbiet" stanowi  wejście do zakrystii
Wokół poddasza nawy i prezbiterium przebiega interesujący fryz powtarzający relief krzyża - w nawie wklęsły, a w prezbiterium wypukły 

Już w 1968 roku natrafiono na ślady polichromii. Pierwsze prace konserwatorskie w prezbiterium - prowadzone od 1969 гoku, pod kierunkiem Marii Roznerskiej - potrwały do 1979. W roku 1984 rozpoczęto odsłanianie malowideł w nawie. Przede wszystkim odczyszczono wielką  postać Świętego Krzysztofa z Dzieciątkiem (około 7,60 m x 2,80 m) - zajmującą niemal 4/5 wysokości nawy (około 10,36 m). Niestety, niebawem zabrakło pieniędzy na dalsze badania ...
Malowidła w prezbiterium były kilkakrotnie wcześniej wzmiankowane jeszcze przed całkowitym odsłonięciem. Bożena Steinborn i Stanisław Kozak  datowali je na 2 ćwierć XV wieku. Po raz pierwszy omówiła je szerzej (w 1979 r) Alicja Karłowska - Kamzowa, wyróżniając dwie fazy realizacji. Niemal cały zespół dekoracji prezbiterium wykonano w 2 ćwierci XV w. Jedynie dwie sceny na ścianie północnej - Pokłon Trzech Króli i Walka św. Jerzego ze smokiem - pochodzą z ostatniej ćwierci XIV w.
Freski w kościele Św. Piotra i Pawła w Lubiechowej, są wybitnym przykładem średniowiecznego Malarstwa Śląskiego, które to kształtowało się na tym terenie w okresie wpływów czeskich, polskich i niemieckich. W prezbiterium kościoła odsłonięto kilka wątków tematycznych: sceny ze Starego i Nowego Testamentu, postacie świętych, treści moralizatorskie, Chrystus Sędzia, chóry anielskie. Malowidła z około połowy XV w. wskazują na udział co najmniej dwóch twórców, z których jeden operował bardziej schematycznym rysunkiem i plamami barwnymi, drugi zaś śmiałym konturem, przywodzącym na myśl reminiscencje malarstwa kaligraficznego, w którym, mimo pewnego prymitywizmu, trwają jeszcze dekoracyjne tendencje stylu „miękkiego” .
Malowidła w przęśle zachodnim północnej ściany prezbiterium, przedstawiające Pokłon Trzech Króli oraz walkę Św. Jerzego ze smokiem są starsze od pozostałych i pochodzą z XIV wieku
Poczet świętych i apostołów. Pierwsza z lewej św. Jadwiga Śląska
Niżej i wyżej sceny: "Pokłon Trzech Króli" i "Walka Św Jerzego ze Smokiem" pochodzą z ostatniej ćwierci XIV wieku

 Sklepienia prezbiterium zajmują dwa pola krzyżowo-żebrowe wypełnione w całości malowidłami
Na dwupolowym sklepieniu prezbiterium, ukazano głównie „dramatis personae" Sądu Ostatecznego. Na białym tle z czerwonymi i granatowymi  gwiazdami, we wschodnim przęśle unosi się Chrystus w mandorli, a u jego stóp klęczą Maria i Jan Chrzciciel. Dalej, ku zachodowi  pojawiają się postacie aniołów z trąbami i z Arma Christi oraz  cztery symbole Ewangelistów (lew - Marek,  wół - Łukasz,  orzeł - Jan i anioł - Mateusz). Ową uroczystą wizję Sądu rozwinięto w jeszcze bardziej konkretnej narracji, na wschodniej ścianie prezbiterium. Nad centralnym oknem widnieje Zmartwychwstanie ciał. Po lewej stronie św. Piotr przyjmuje zbawionych, po prawej zaś umieszczono Paszczę Lewiatana; w dolnej strefie znajdują się dwa wizerunki - św. Piotra i nie rozpoznanego świętego.
 Pole wewnętrzne (od strony nawy) wypełniają cztery symbole ewangelistów: lew - Marek,  wół - Łukasz,  orzeł - Jan i anioł - Mateusz


Powyżej scena ze ściany północnej, uznawana za "dziwną" - przedstawia sylwetkę człowieka z pojazdem i wielkim brzuchem. Według historyków sztuki może to być personifikacja Obżarstwa (tłusty grzesznik wiezie swój opasły brzuch na taczkach), a może jest to Prorok Ezechiel oglądający wizję Jahwe na rydwanie. Zdania są podzielone

Ściana północna prezbiterium - dwie dolne strefy przedstawiają cykl z początków "Genezis" (I-III) : "Stworzenie Świata" - Bóg Ojciec błogosławi stworzenie Ziemi, a następnie stworzenie Adama i Ewy i dalej Rozmowa Boga Ojca z Pierwszymi Rodzicami i Grzech Pierworodny. W strefie niższej oglądamy Wygnanie z Raju (Raj pokazano jako okolony plecionym płotem ogródek do którego wchodzi się poprzez bramkę) oraz Ziemską niedolę Adama i Ewy (Adam uprawia pole motyką, a Ewa przędzie)

Niżej i wyżej aniołowie wzywają na Sąd Ostateczny
Malowidła w średniowiecznych kościołach powstawały zawsze z przeznaczeniem do spełnienia pewnych funkcji i przekazania za pomocą obrazu ważnych treści ideowych. W tym kontekście nakierowywały myśli ludzkie do kontemplowania sensu bytu, jego kruchości wobec  wieczności  oraz rozpatrywania nauk o naturze człowieka - o grzechu, odkupieniu i Sądzie Ostatecznym.

Ściana wschodnia prezbiterium - nierozpoznana jednoznacznie postać świętego, to - być może - Św. Paweł, patron świątyni
Ściana południowa prezbiterium to zbiór wyizolowanych postaci świętych i proroków. Jedynie przedstawienie "Piekła" kontynuacją wątku przewodniego całego cyklu malowideł. U góry Św. Jan Ewangelista o raz Św. Dorota, a u dołu razem Św. Barbara i Św. Jan
Ściana południowa - detale

Ściana południowa prezbiterium dolne partie - Święci Paweł (z mieczem i księgą) i Aaron z różdżką
Południowa ściana prezbiterium - wizerunek Aarona z różdżką migdałową pokrytą owocami
Tak sobie wyobrażano piekło - diabli doglądają płonącego pod grzesznikami ognia i pilnują wyznaczonego im sektora pośród gwiazd...
Ściana wschodnia prezbiterium - "Wprowadzenie zbawionych do Raju" i Św. Piotr - patron świątyni
Zbawieni przed obliczem Św. Piotra strzegącego bram do Raju. W orszaku oczekujących Święte Niewiasty, koronowane głowy i biskupi. Ale jest też i chłop - przedstawiciel niższego stanu...
Ściana wschodnia prezbiterium i malowidło przedstawiające Św. Piotra. Po prawej stronie okna nierozpoznana postać świętego (bez atrybutów) sugeruje się jednak, że może to być Św. Paweł poprzez takie wezwanie kościoła

Żebrowania sklepień prezbiterium wsparte są na skromnych w formie kapitelach i służkach opadających do poziomu posadzki. Kapitele ozdobiono motywem dwu i czteroliścia. Ciekawe, że podobnie zdobione głowice kolumn i maswerków odnajdziemy w niedalekiej Złotoryi i Gościszowie:


Złotoryja, kościół parafialny. Dwie głowice z romańskiego maswerku w oknie kościoła. Obie bardzo przypominają tę z Lubiechowej, czyżby wykonywał je ten sam warsztat kamieniarski ?
Również ta głowice wykazuje pewne cechy wspólne z opisanymi powyżej, choć na pierwszy rzut oka jest bardziej złożona. Pochodzi z zewnętrznej dekoracji ściennej kościoła w Gościszowie


Największym malowidłem w całej świątyni jest monumentalne temperowe dzieło ukazujące św. Krzysztofa niosącego na ramieniu dzieciątko Jezus. Fresk ten znajduje się na północnej ścianie nawy głównej, a jego rozmiary nie są przypadkowe. Zgodnie z świeckimi podaniami oraz legendami -  Św. Krzysztof był olbrzymem. A jak silne były te wierzenia w średniowieczu, niech świadczą inne przedstawienia świętego w dolnośląskich świątyniach - jak choćby w Strzegomiu, Grzybianach, czy w Świebodzicach. W Lubiechowej, podobnie jak w innych kościołach, monumentalny wizerunek świętego umieszczono naprzeciw wejścia do kościoła. Okres powstania malowidła ocenia się na wiek XIV
Św. Krzysztof z Chrystusem na ramieniu - detal
Polichromowany renesansowy strop kasetonowy okrywa nawę kościoła. Ścianę zachodnią zajmuje empora organowa z barokowym prospektem organowym

Za barokowym prospektem organowym skrywa się sprawny instrument, o którym wiadomo niewiele

Barokowy ołtarz przy południowej ścianie nawy to dość wyszukane dzieło.  Przedstawia ujętą w złocone ramy Ostatnią Wieczerzę
Intrygujący jest sposób ujęcia tematu - Chrystus z Apostołami siedzą przy kwadratowym stole
Ołtarz główny  pozbawiony jest części górnej, którą przekazano do pracowni konserwacji zabytków w Krakowie.  W dolnej widzimy patronów świątyni - Św. Piotra i Pawła

Droga Czytelniczko, drogi Czytelniku - czy znaleźliście tu coś interesującego Was? Może zaciekawiły Ciebie zdjęcia lub opisy?
Jeśli tak, to może zechcesz - proszę - zostawić swój ślad i naciśniesz plusik albo skrobniesz słów kilka w komentarzach - będzie mi bardzo miło ...

Zobacz również:
https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/12/romanski-koscio-w-swierzawie-i-jego.html;
https://paskonikstronik.blogspot.com/2016/06/gosciszow-koscio-romanski.html; 
https://paskonikstronik.blogspot.com/2018/06/nowy-koscioruiny-romanskiego-koscioa.html;
https://paskonikstronik.blogspot.com/2018/07/romanskie-koscioy-w-dolinie-kaczawy.html;
https://paskonikstronik.blogspot.com/2019/05/romanski-koscio-w-wierzbnie-i-ruiny.html;
https://paskonikstronik.blogspot.com/2019/10/koscielniki-srednieruiny-romanskiego.html

Na podstawie:
- Zygmunt Świechowski "Architektura na Śląsku do połowy XIII wieku" ;
- "Słownik geografii turystycznej Sudetów" t.7 ;
- Janusz Czerwiński, Krzysztof R. Mazurski "Góry Kaczawskie" ;
- "Gość Legnicki" nr 4/226  art."Niedaleko od szosy";
- "Ochrona Zabytków" 33/2 129 "Problemy konserwacji malowideł ściennych w woj.     jeleniogórskim i legnickim - sympozjum konserwatorskie";
- Krystyna Secomska "FRESKI W OPOLSKIEJ KAPLICY PIASTOWSKIEJ I MALOWIDŁA W KOŚCIELE W LUBIECHOWEJ. ZE STUDIÓW NAD GOTYCKIM MALARSTWEM ŚCIENNYM NA ŚLĄSKU";
- Tadeusz Broniewski, Tadeusz Kozaczewski "recenzja - Zygmunt Świechowski "Architektura na Śląsku do połowy XIII wieku";

30 października 2017

LUBIĄŻ KOŚCIÓŁ ŚW. WALENTEGO

KOŚCIÓŁ   PARAFIALNY   ŚW. WALENTEGO   W   LUBIĄŻU 

W odległości dwóch kilometrów od klasztoru lubiąskiego, w kierunku północnym na niewielkim wzniesieniu morenowym, stoi kościół Św. Walentego. Jego wysoka i masywna wieża widoczna jest już z dużej odległości i stanowi drugi obok samego klasztoru, dominujący element architektoniczny krajobrazu. Kościół ten należy niewątpliwie do najznaczniejszych świątyń barokowych na Śląsku. Swoją pozycję zawdzięcza także temu, że zaliczono go do grupy siedmiu dzieł inspirowanych przez jezuicki kościół Św. Mikołaja na Małej Stranie w Pradze. Grupa ta stanowi specyficzny dorobek architektury śląskiej doby baroku. 
Kościół Św. Walentego w Lubiążu. Zdjęcie pochodzi ze strony   http://dolnoslaskie.fotopolska.eu/208884,foto.html
 Rzut poziomy i elewacja południowa. Zdjęcia pochodzą z książki "Opactwo cystersów w Lubiążu i artyści" pod redakcją Andrzeja Kozieła

 Zdjęcie pochodzi z książki "Opactwo cystersów w Lubiążu i artyści" pod redakcją Andrzeja Kozieła

Zdjęcie pochodzi z książki "Opactwo cystersów w Lubiążu i artyści" pod redakcją Andrzeja Kozieła
Kościół Św. Walentego przejął prawa pierwotnego kościoła parafialnego dawnej osady targowej w Lubiążu. Są wątpliwości, czy kościół parafialny istniał już przed rokiem 1175, kiedy to przeszedł na własność nowo ufundowanego opactwa cysterskiego. Parafialnemu kościołowi Św. Jana Ewangelisty przydzielone zostały w 1212 roku dziesięciny z szeregu okolicznych wiosek. Prawdopodobnie został on spustoszony w czasie wojen husyckich, skoro zaszła potrzeba nowej konsekracji za czasów biskupa Jakuba (1456-14670. Za czasów opata Arnolda Freibergera (1636-1672) kościół ten poszerzono i wydłużono o 30 łokci mimo, że nadal był z drewna. Również ustawiono przy nim wieżę z dzwonem i zegarem. Budowla obecna jest trzecią z kolei w tym miejscu. W rok po wyborze Constantina Beyera na opata lubiąskich cystersów, postanowił on wznieść nową dużą świątynię pod wezwaniem Św. Walentego. Wybór takiego, a nie innego patrona świątyni nie był przypadkowy. Jeszcze w 1678 roku opat Freiberger podarował kościołowi obraz z wizerunkiem świętego. A opat Dominicus Krausenberger uzdrowiony za wstawiennictwem Św. Walentego, polecił Michaelowi Willmannowi namalować jego obraz, który następnie umieszczono w ołtarzu bocznym. Od tego momentu rozpoczął się tutejszy kult świętego. Kościół parafialny stał się tym samym celem licznych pielgrzymek, zwłaszcza ze strony chorujących na epilepsję.
 Widok spod empory muzycznej na nawę główną i prezbiterium z ołtarzem głównym. Ukośne profile filarów dodają plastyki i ekspresji całemu wnętrzu

Doskonale widoczna gra świateł i cieni we wnękach i na emporach

Emporę muzyczną doświetlają dwa własne okulusy 
Światło poprzez empory delikatnie przenika do nawy głównej
Kamień węgielny pod nowy kościół parafialny położono w 1734 roku. I tu zaczyna się całkiem ciekawa historia. W dwa lata później w 1736 roku ten sam opat Beyer poleca tej samej ekipie murarzy, malarzy i rzeźbiarzy wzniesienie drugiego, podobnego kościoła w dość odległych Sicinach koło Góry Śląskiej. Tamta budowla jest dość dobrze udokumentowana i stąd wiadomo, że prace trwały tam krócej i że podobnie jak w Lubiążu, obu kościołom na początku brakowało wieży. Wiemy zatem, że w oby świątyniach freski malowali Ignacy Axter i Antoni Felder, że rzeźby wykonał Franciszek Józef Mangoldt, a obrazy powstały za sprawą Filipa Christiana Bentuma. Jedynie autorstwo projektu architektonicznego nie jest ostatecznie rozwiązane. Chodzi tu o znakomitego architekta szwedzkiego pochodzenia Karla Martina Frantza. Nie zachowały się żadne dokumenty potwierdzające autorstwo projektu kościoła w Lubiążu. Ale wiemy na pewno, że kościół w Sicinach był dziełem Frantza. Na pozór wydaje się oczywiste, że skoro ten sam fundator - opat lubiąski zleca w niemal tym samym czasie i tej samej ekipie, budowę i dekorację dwóch nowych kościołów położonych w dobrach klasztoru lubiąskiego, to i autor projektów powinien być ten sam, zwłaszcza, że oba kościoły są do siebie podobne. Jednak naukowcy są bardziej ostrożni i znajdują w obu budowlach zarówno podobieństwa, jak i różnice, mogące świadczyć zarówno o pokrewieństwie autorskim, jak też o odmiennych autorach projektów. Dyskusje naukowe trwają. Dowodów na razie brak. Dla zainteresowanych architekturą i sztuką turystów jest to znakomity przyczynek, do odwiedzenia obydwu szacownych zabytków. Ciekawa jest zwłaszcza analiza porównawcza dekoracji malarskiej i wystroju rzeźbiarskiego obu świątyń. Zapewniam, że warto popełnić taki wysiłek  i polecam też lekturę mojej stronki o kościele w Sicinach: 
Kościół lubiąski swoją formą przestrzenną wnętrza nawiązuje do szerokiego nurtu doświadczeń architektonicznych początku XVIII wieku, a wywodzących się z kręgu działalności budowlanej Krzysztofa Dintzenhofera i jego znaczącego dzieła - kościoła Św. Mikołaja w Pradze na Malej Stranie (1703-1711).
Barokowy kościół Św. Mikołaja na Malej Stranie w Pradze, projektu Krzysztofa Dintzenhofera - doskonały pierwowzór wielu innych dzieł barokowych w Czechach i na Dolnym Śląsku. Zdjęcie pochodzi ze strony:    https://pl.wikipedia.org/wiki/Architektura_barokowa_w_Europie_Środkowej 
Jednak bezpośrednim wzorem dla kościoła lubiąskiego jest jezuicki kościół Św. Jana Chrzciciela w Legnicy. Jego dyspozycję przestrzenną wnętrza oraz rytmikę ścian powtórzono w Lubiążu, wprowadzając jednak charakterystyczne spłaszczenie i złagodzenie dynamiki ścian i podziałów.
Jest to budowla jednonawowa, założona na planie wydłużonego prostokąta, zamkniętego od zachodu półkolistą apsydą. Natomiast od wschodniej strony, bezpośrednio do zwartego korpusu kościoła, przylega bogato rozczłonowana wieża o wklęsłych liniach ścian.Obszerne wnętrze z rzędami bocznych kaplic nakryto sklepieniem nieckowym, a kaplice i empory posiadają poprzecznie założone w stosunku do nawy sklepienia żeglaste.
Wnętrze kościoła w chwili konsekracji było już gotowe, choć bez ołtarza głównego. Większość wyposażenia pochodziła wówczas z rozebranego kościoła Św Jana... Prezbiterium nowego kościoła zwrócono na południe, a nie na wschód, dzięki czemu wnętrze pozostaje jasno oświetlone od wschodu do zachodu słońca. Dobre oświetlenie wnętrza zapewniają też wysokie arkadowe okna o dwóch kondygnacjach oraz stosunkowo płytkie kaplice i empory. W efekcie jasno oświetlone wnętrze kościoła wyróżnia je pod tym względem od innych naśladownictw kościoła na Malej Stranie, w tym od świątyni w Sicinach. Jest on podobny pod tym względem do kościoła Św. Józefa w opactwie krzeszowskim, który to również ustawiono tak, aby zapewnić jak najkorzystniejsze oświetlenie wnętrza wypełnionego freskami Michaela Willmanna.  W Lubiążu osiągnięto efekt jedności przestrzennej dzięki zastosowaniu jednorodnego sklepienia kolebkowego, rozciągniętego wzdłuż całej osi kościoła oraz poprzez płynne falowanie parapetów empor, gzymsów i pilastrów bez wyraźnego rozdzielenia wnętrza na nawę i  prezbiterium.

Freski
Nie ulega żadnej wątpliwości, że cała architektura wnętrza kościoła została ukształtowana tak, aby jak najlepiej pokazać i podkreślić wyraźnie wielkie malowidło na sklepieniu nawy i prezbiterialnej apsydy. To dlatego pilastry filarów bocznych nie mają kontynuacji w podziałach sklepiennych. Całą powierzchnię sklepień pokrywa polichromia, utrzymana w jasnych tonacjach barwnych. Nie jest to arcydzieło ani pierwsze na Śląsku, ani ze wszystkich najlepsze. Szczególnie gdy porównamy je z dziełami Michaela Willmanna w Krzeszowie i w klasztorze lubiąskich opatów, Johanna Michaela Rottmayera w kościele jezuitów we Wrocławiu, Feliksa Antona i Schefflerów w Nysie czy Damiana Asama w Legnickim Polu. W kościele Św. Walentego malarze Antoni Felder i Ignacy Axter stworzyli dzieło porównywalne ale nie do końca dorównujące  wyżej wymienionym. Natomiast pracę malarzy wyróżnia stosunkowo rzadki program ikonograficzny, bogaty w treści teologiczne i w kunsztownie połączone ze sobą wątki.
 U góry i u dołu kompletny obraz sklepiennych fresków, od empory  muzycznej po apsydę w prezbiterium. Poszczególne sceny warto obejrzeć uważniej. Są to alegorie ze Starego i z Nowego Testamentu.
W środkowej części malowidła sklepiennego otwiera się widok na otwarte szeroko niebiosa, gdzie wśród obłoków, w otoczeniu aniołów ponad kulą ziemską, podtrzymywaną również przez anioły, tronuje Bóg Ojciec. Ponad Nim unosi się Gołębica w glorii. Cała zewnętrzna sfera zawiera obiegające wokół środka pola sceny z "Kazania na Górze", z siedzącą po środku postacią Chrystusa. Zbawiciel wygłaszający kazanie swoim uczniom oraz innym potrzebującym pomocy, ukazany został na honorowym miejscu, nad łukiem tęczowym nad prezbiterium. Wzdłuż nawy umieszczono cały szereg scen zaczerpniętych ze Starego Testamentu jak: Spotkanie Salomona i królowej Saby czy Hagar z synem na pustyni. Znajdziemy tu również postacie Ojców Kościoła - Grzegorza Wielkiego, Jana Złotoustego, Augustyna, Hieronima, Ambrożego i Leona.
"Kazanie na Górze". Po prawicy Chrystusa widzimy Św Jana Ewangelistę - dawnego patrona kościoła, nieraz mylnie rozpoznawanego jako Maria.Warto zauważyć, że postacie zgromadzone wokół Chrystusa podczas kazania podzielone są według płci - mężczyźni po Jego prawej stronie, a kobiety  po lewej.  W kartuszu cytat z Ewangelii Św. Łukasza "Moc wychodziła z niego i uzdrawiała wszystkich"
 Scena środkowa fresku to Bóg Ojciec w obłokach z aniołami podtrzymującymi Ziemię

 Scena powyżej to wypędzenie szatanów przez apostołów
Od strony empory organowej oglądamy zatokę morską, po której płyną dwa okręty - z żaglem i bez. Być może są to alegorie ludzkości w czasach przed odkupieniem i po nim. Wówczas jeden z okrętów z czasów po odkupieniu zmierzałby do portu zbawienia.  
 W apsydzie pokazano gloryfikację patrona kościoła Św. Walentego Męczennika. Święty ubrany w strój biskupi unosi się pośród obłoków w otoczeniu aniołów, trzymających atrybuty świętego. W dolnej części sceny z przedstawieniami cudów świętego: po prawej stronie "cudowne uzdrowienie chorego", a po lewej zobaczymy wizerunek kościoła parafialnego z pierwotnym projektem wieży.
Na ścianie wschodniej, ponad chórem muzycznym przedstawiono "Ostatnią Wieczerzę". Księżna w płaszczu i mitrze książęcej to Św. Jadwiga. Na sklepieniu ponad emporą wizerunki N.M.Panny, Św. Józefa, Św. Zachariasza, Św. Elżbiety i Św. Jana Chrzciciela. Przed Marią klęczy Archanioł Gabriel  z dzieciątkiem na poduszce. Fresk ten jest w ogólnie złym stanie i prosi się o rewitalizację.
Ołtarz główny

Całą przestrzeń płytkiej apsydy zajmuje bogato rozbudowany ołtarz główny. Sama apsyda oddzielona została od nawy jedynie parą kulisowo ustawionych kolumn. Jest to oczywiste nawiązanie do architektury ołtarza w kościele jezuickim w Legnicy. Sam ołtarz ufundował w 1761 opat Wilhelm Steiner. Obraz duży przedstawia scenę cudownego uzdrowienia Krotona przez Św. Walentego. Obraz flankowany jest wolno stojącymi kolumnami dźwigającymi belkowanie. Na wysokim cokole, pomiędzy trzonami kolumn stoją duże figury Św. Piotra i Pawła. Na belkowaniu ustawiono świętych cysterskich  - Benedykta i Bernarda. Powyżej umieszczono obraz z wizerunkiem Św. Jadwigi Śląskiej pochodzący jeszcze z poprzedniego kościoła. Na samej górze umieszczono trzy figury - personifikacje cnót kardynalnych - wiary, nadziei i miłości. Główny obraz w ołtarzu namalował Christian Filip Bentum, a autorem rzeźb jest Franz Joseph Mangoldt.
Ołtarz główny - dzieło Bentuma i Mangoldta zaskakuje szlachetnością proporcji

Cudowne uzdrowienie syna poganina Krotona przez Św. Walentego 
  Personifikacje cnót kardynalnych zdobią zwieńczenie ołtarza
Św. Jadwiga Śląska - obraz starszy od kościoła pochodzi z poprzedniej świątyni 

 Rzeźby Franciszka Mangoldta - Św. Piotr (wyżej) i Św. Paweł (poniżej)

Miniaturowych rozmiarów pieta ustawiona ongiś przy ołtarzu głównym
Kaplice boczne, empory i filary tworzą ściany nawy
Podobnie jak apsyda z ołtarzem głównym, taki i kaplice boczne otwierają się do nawy na całą swoją szerokość. Jednak w przeciwieństwie do kaplic, empory ponad nimi są połączone szerokimi przejściami. Lekko ukośnie ustawione filary opinają szerokie stojące na cokołach pilastry, dźwigające belkowanie. To ukośne ustawienie filarów sugeruje nieustanną zmianę kierunków perspektywicznych. Proste linie i gładkie płaszczyzny zastąpiono tu falującymi i niespokojnymi ścianami.

ambona    

Ambona jest dziełem F. J. Mangoldta. Jest ona cennym i pięknym zarazem przykładem barokowej snycerki. Kolorystycznie utrzymana jest w brunatnej czerwieni oraz kontrastującymi z nią białymi i złoconymi rzeźbami. Na zaplecku umieścił Mangoldt płaskorzeźbę Chrystusa Zmartwychwstałego. Zwieńczenie baldachimu zajmuje rzeźba Chrystusa w otoczeniu aniołów i z atrybutami ojców Kościoła. Warto porównać ją z amboną w kościele parafialnym w Sicinach, która jest również dziełem Mangoldta.


Płaskorzeźby umieszczone na balustradzie przedstawiają Chrystusa z Samarytanką przy studni i Chrystusa u Marii i Marty
ołtarze boczne  

Kaplice boczne tworzą jednolity stylistycznie szereg barokowych ołtarzy pochodzących z II połowy XVIII wieku. 




 Obraz Ukrzyżowanie pochodzi z warsztatu Michaela Willmanna


Twórcy:
1. Kilian Ignaz Dientzenhofer (ur. 1 września 1689 w Pradze, zm. 18 grudnia 1751 w Pradze) – najwybitniejszy architekt czeskiego baroku znany w Czechach, Austrii i na Dolnym Śląsku. Był synem Christopha, bratankiem Johanna i Johanna Leonharda. Uczył się w kolegium jezuitów na Małej Stranie, później studiował filozofię i matematykę na Uniwersytecie Karola i w Wiedniu. Architektury uczył się u swego ojca. Wzorował się na Guarino Guarinim, Johannie Lucasie von Hildebrandcie i Francesco Borrominim. Był mistrzem w tworzeniu nowatorskich, oryginalnych planów budowli. Współpracował z Giovannim Santinim, a w późniejszym okresie z zięciem Anselmo Martino Lurago.
Jego projektu jest opactwo benedyktynów w Legnickim Polu (1727-1731).

2.  
Franz Xaver Anton Felder lub Johann Anton Felder (ur. ?, zm. 16 sierpnia 1782 we Wrocławiu) – niemiecki malarz barokowy aktywny we Wrocławiu. Pochodzenie artysty jest nieznane. Przez większość życia mieszkał we Wrocławiu. Na podstawie jego prac, przyjmuje się, iż musiał poznać dzieła włoskich artystów. W latach czterdziestych XVIII wieku wraz z Ignazem Axterem, pracował w warsztacie Phillippa Christiana Bentuma; prawdopodobnie był jego współpracownikiem. 3 marca 1755 uzyskał prawa miejskie Wrocławia a przed 1740 rokiem tytuł mistrza cechowego; prowadził własny warsztat. Miał dwóch synów: Johanna i Carla. Obaj zostali malarzami, pierwsze nauki pobierali w jego pracowni.
Franz Felder malował głównie obrazy o tematyce religijnej. Od lat 70 XVIII w. tworzył dzieła z pomocą starszego syna Johanna. Wraz z Axterem malował freski. Do głównych jego prac należą dekoracje sklepień w kościele parafialnym św. Marcina w Sicinach wykonane w 1740 roku i w kościele parafialnym św. Walentego w Lubiążu (lata 1743-1745)[2]. Freski w jego wykonaniu nawiązywały stylistycznie do prac włoskich artystów monumentalnych z wyjątkiem sposobu przedstawiania postaci; miały one wyraźne cechy prowincjonalnej sztuki śląskiej. Na jego styl wpływ miały dzieła Bentuma oraz Felixa Antona Schefflera.

3.  Christian Bentum (ur. 1690 w Kopenhadze, zm. 1757 w Lubiążu lub w Pradze) – malarz holenderski, aktywny w Czechach i na Śląsku. Był synem holenderskiego malarza Justusa Bentuma. Jego nauczycielem, w latach 1713 - 1716, był najwybitniejszy czeski malarz późnego baroku Petr Brandl. W Pradze należał do cechu malarzy, i z tego samego okresu pochodzą jego pierwsze dzieła. W latach 1716-1719 (lub 1720-1725) podróżował po Włoszech. Specjalizował się głównie w malarstwie portretowym i w obrazach religijnych; na Śląsku wykonywał też freski, wielkie obrazy sztalugowe i malował sceny rodzajowe. W 1732 roku wyjechał na Śląsk. Główne dzieła:
1732 - 1733 - polichromie i freski biblioteki oraz wielki (360 m.kw.) plafon Sali Książęcej opactwa cysterskiego w Lubiążu; Malowidła ołtarza głównego bazyliki w Trzebnicy; Malowidła w kościele św. Marcina w Sicinach; Malowidła w kościele św. Piotra i Pawła w Nysie; Portrety m.in. w kolekcji zamku Krásný Dvůr koło Pragi.

4. Franciszek Józef Mangoldt  (ur. 1695, Ilchberg (Bawaria), zm. ok. 1761), rzeźbiarz śląski, pochodzenia niemieckiego. Jeden z najwybitniejszych rzeźbiarzy XVIII w. na Śląsku; kształcił się w Bawarii oraz w warsztacie rzeźbiarzy czeskich — J. i F.M. Brokofów; od ok. 1720 we Wrocławiu, pod koniec życia w Małopolsce; gł. prace: w kościele jezuickim Św. Macieja we Wrocławiu (1727, 1728–33), figury w gł. ołtarzu kościoła Paulinów na Jasnej Górze w Częstochowie (1728–31), dekoracja Auli Leopoldina Uniwersytecie Wrocławskiego (1731–33), kazalnica w kościele NPM na Piasku we Wrocławiu (1739); także wystrój kościołów: parafialnego w Sicinach (1738–42), Cysterek w Trzebnicy (lata 40.); M. przypisuje się autorstwo ambony w kościele Benedyktynów w Tyńcu (ok. 1761); w swoich barok. dziełach łączył elementy rzeźbiarskie, malarskie i architekturę w jednorodną całość.


Droga Czytelniczko, drogi Czytelniku - czy znaleźliście tu coś interesującego Was? Może zaciekawiły Ciebie zdjęcia lub opisy?

Jeśli tak, to może zechcesz - proszę - zostawić swój ślad i naciśniesz plusik albo skrobniesz słów kilka w komentarzach - będzie mi bardzo miło ...
Źródła:
-  "Opactwo cystersów w Lubiążu i artyści" pod redakcją Andrzeja Kozieła, Wrocław 2008;
-  Kalinowski Konstanty "Barokowe opactwo cysterskie w Lubiążu" - Zeszyty Naukowe UAM Poznań  1960;
- Kalinowski Konstanty "Lubiąż" w serii Śląsk w Zabytkach Sztuki wyd. Ossolineum;