12 września 2017

LIPA_RUINY ZAMKU RYCERSKIEGO

LIPA JAWORSKA ZWANA TEŻ PO PROSTU LIPĄ I RUINY ZAMKU RYCERSKIEGO


Miejscowość leży w Górach Kaczawskich na pofalowanym terenie o bardzo złożonej budowie geologicznej. Z początkami wsi związana jest legenda o bł. Czesławie. Pierwsze wzmianki pozwalają datować jej powstanie na pierwszą połowę XIII wieku, a nawet na rok 1305 – jak podaje Wikipedia (nie potwierdzają tej daty inne źródła). Z całą pewnością związana była z rozwojem górnictwa w tym rejonie, którego centralnym ośrodkiem były pobliskie Radzimowice. Problem własności ziemskich w początkach istnienia wsi też nie jest jednoznacznie określony. Słownik Geografii Turystycznej Sudetów t.6 podaje, że w 1364 roku miejscowość wraz z kopalnią srebra stanowiła własność von Zedlitzów. Jednak wśród zapisków brak jest informacji o zamku. Z kolei w Wikipedii podają, że od XIV wieku wieś należała do rodzin von Schrimer i Lauterbach. Pod koniec XIV wieku przeszła pod panowanie Caspara von Crakan Schwoynitz oraz jego brata Hansa, byli oni właścicielami miejscowego młyna i folwarku. A następnie przeszła w ręce rodziny von Zedlitz i do 1552 r. stanowiła jednolitą własność. Sprzeczności w datowaniu i prawach własności wsi są o tyle istotne, że nie pozwalają na jednoznaczne powiązanie tej miejscowości z templariuszami i ustalenie, czy informacje podawane o ich pobycie w Lipie są prawdą, czy tylko bajką (o czym niżej).

Natomiast o początkach zamku w Lipie mówi się od II połowy XIII wieku, jako o gotyckiej strażnicy, przebudowanej w stylu renesansowym w XVII wieku, a następnie gruntownie przebudowanej w 1836 roku, w modnym wówczas stylu romantyczno-neogotyckim. Żadne źródła nie podają jednak fundatora budowli. Obecne ruiny to pozostałość po owej romantyczno-neogotyckiej przebudowie i nic poza tym. Jego powojenna historia to ciąg postępującej dewastacji i grabieży detali architektonicznych, prowadzących do stanu ruiny...
 mapka pochodzi ze strony: www.traseo.pl
Do Lipy dojechać najlepiej skręcając z krajowej trójki pomiędzy Bolkowem, a Kaczorowem
Widok zamku z lat 1982-90.  Jak widać miał się jeszcze całkiem dobrze.  Zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.projekt-chemini.pl/2016/03/zamek-w-lipie-czi.html
Plan zamku w Lipie pochodzi ze strony: http://www.zamkipolskie.com/lipa/lipa.html
Współczesny widok na zrujnowany zamek
Pseudorenesansowy krenelaż wieńczący wieżę pochodzi z ostatniej XIX wiecznej przebudowy zamku
Z tego miejsca zameczek prezentuje się najokazalej
Wieża, ściany i mury - wszystko jest już spękane i wymaga natychmiastowych działań
Tablica "wstęp wzbroniony" nie uchroni zamku przed dalszą zagładą
Kuchnia zamkowa zwieńczona "piramidą" pokazana z dwóch różnych stron
Wejście do pomieszczenia kuchennego
Od tej strony rozpoczęto prace zabezpieczające rozpadającą się piramidę

Zamek w Lipie i templariusze.
To ciekawy temat ale i mocno naciągany, zwłaszcza w literaturze i opisach. Poważniejsze opracowania dotyczące zameczku i jego historii wzmiankują co prawda, o rzekomym pobycie w tych murach rycerzy zakonników ale zastrzegają zarazem, że to informacja niepewna i nie potwierdzona naukowo. Zwolennicy spiskowych teorii dziejów, poszukiwacze ukrytych skarbów, złotych pociągów i bursztynowej komnaty potrafią - często w urokliwy sposób - przekonywać o udziale Ubogich Rycerzy Chrystusa w budowie zamku, bajecznych skarbach, które pozostawili po sobie tu i ówdzie, a być może i w tym zamku. Baśnie i mity o rycerzach w habitach mają w sobie posmak sensacji, odkrywany w ciąż na nowo przez kolejne pokolenia. Sceptycy, stojący twardo na ziemi i trzymający się faktów, obalają jednak mit po micie, a z braku jakiegokolwiek dokumentu świadczącego o związku Lipy z templariuszami - zaprzeczają prawdziwości tej teorii. Jaka jest prawda? Dziś wciąż jeszcze trudno odpowiedzieć na takie pytanie. W jednym z czasopism w ostatnich latach ukazał się wprawdzie artykuł, w którym autor powołuje się na Kustosza Muzeum w Wałbrzychu, który dotarł do Archiwum Akt Dawnych oraz dokumentów archiwalnych w zbiorach Archidiecezji Wrocławskiej, a traktujących o pobycie templariuszy w kilku miejscowościach Dolnego Śląska ( w tym i w Lipie) ale po pierwsze autor nie podaje co to za dokumenty, jakie są ich sygnatury, a po drugie wspomina, że pochodzą one z XVIII i XIX wieku. A trzeba pamiętać, że był to okres, kiedy w Sudetach rozwijała się masowo turystyka i właśnie w tym czasie właściciele Lipy i okolicznych włości stworzyli kilka sensacyjnych teorii i legend mijających się z prawdą ale mających za zadanie zwrócić uwagę turystów i podróżnych na Lipę i jej walory turystyczne. Był to więc typowy zabieg marketingowy, który z czasem zakorzenił się na dobre w opisach miejscowości... Można więc przypuszczać, że niemieckie źródła przechowywane w archiwach Archidiecezji Wrocławskiej i w Archiwum, a datowane na przełom XVIII/XIX wieku, powielają jedynie ówczesną reklamę Lipy. Jednak wspomniany autor przytacza też inne związki templariuszy z miejscowościami położonymi w Sudetach, które mogą być informacjami prawdziwymi, wymagającymi jednak weryfikacji w terenie. Zdaje się, że jedynie Oleśnica Mała i Owiesno znane jako siedziby rycerzy Zakonu Templariuszy nie budzą już niczyich wątpliwości. Mój sceptycyzm w tej kwestii dotyczy wyłącznie zamku w Lipie, a że templariusze osiedlali się na Dolnym Śląsku i na innych polskich ziemiach wiadomym jest i są na to liczne, w tym i naukowe dowody. Również oględziny samych ruin zameczku nie potwierdzają ich związku z Zakonem Templariuszy. Po pierwsze, to co dziś oglądamy, to jedynie XIX wieczna przeróbka dawnego zamku, utrzymana w duchu romantycznym, jak wiele innych budowli z tego okresu na Dolnym Śląsku.
Również i tutaj wzmocniono odcinak ścian fundamentowych
Pomieszczenie kuchenne z widoczną w narożu cysterną na wodę

Piramida od wewnątrz jest bardzo fotogeniczna
Cysterna wymaga oczyszczenia i zabezpieczenia ścian

Wspomniana w opisie obudowana ciosami  kamiennymi rynna odprowadzająca wodę z kuchni na zewnątrz
Pomieszczenie kuchenne. Ciekawe z formy ciosy kamienne użyte do budowy posadzki. Zwłaszcza detal pokazany niżej. Przypomina bazę lub głowicę kolumny. Jeżeli jest to kamień uformowany siłami natury, to i tak bardzo przypomina jakiś fragment portalu, czy ościeża. Gdyby był jednak obrobiony ręcznie, to mógłby pochodzić nawet z czasów pierwotnego zamku... Jedynie jego kolor nie pasuje do średniowiecznej kamieniarki, bo używano do tego jasnych kamieni - wapieni, piaskowców ewentualnie granitów.

Obiekt przeszedł tyle przebudów, że ślady pierwotnego założenia zatarły się zupełnie i są już dziś nie do odtworzenia. Po drugie słynna "piramida" wieńcząca dawną kuchnię zamkową, to nie piramida właśnie, a szczególnego rodzaju przewód kominowy, wyprowadzający spaliny z paleniska kuchennego. Twierdzenia, że budowla ta służyła templariuszom do obserwacji astronomicznych jest po prostu śmieszna. Po cóż zamykać się w ciasnym pomieszczeniu z niewielkim otworem w stropie, przez który i tak prawie nic nie widać, skoro wystarczy nocą wyjść w pole, aby oglądać całe spektrum rozgwieżdżonego nieba? Po trzecie piramida w obecnym kształcie pochodzi z XIX wieku i nigdy nie widziała żadnego templariusza na oczy...
Ciekawie na ten temat pisze Pani Małgorzata Chorowska autorka książki "Rezydencje średniowieczne na Śląsku. Zamki, pałace, wieże mieszkalne'' - cyt."Kuchnia zamkowa znajdująca się w Lipie jest najstarszą z zachowanych na Śląsku. Znajduje się w części dobudowanej do wieży mieszkalnej w latach 70. XV stulecia lub w początkach XVI stulecia . Zbudowana na planie trapezu o wymiarach 7.7 m x 9-9.6 m, została nakryta ostrosłupowym, kamiennym sklepieniem, u góry przechodzącym w komin. Pierwotnie był on częściowo nakryty dachem. Znaczna część obecnej ostrosłupowej piramidy nad kuchnią o wysokości 10 m jest rekonstrukcją z lat 1830-1841, wykonaną przez hrabiego von Stillfried – Rattonitz. Kuchnia łączyła się w jeden ciąg z budynkiem mieszkalnym, otwierając się do jego wnętrza arkadą na całą szerokość ściany bocznej. W jej wnętrzu znajdowała się studnia w kamiennej cembrowinie (jest do dziś), a rynnę do odprowadzania brudnej wody w postaci ciosu z wydrążonym kanałem wmurowano w ścianę południowo – wschodnią. Podobne kuchnie istniały również w innych zamkach między innymi nieistniejąca już dziś kuchnia w Kłaczynie".
Znajdująca się w pomieszczeniu kuchennym poniżej piramidy studnia, też nie jest - jak piszą niektórzy - położona centralnie pod otworem w stropie ale leży z boku, w narożniku pomieszczenia i nie wykazuje tym samym związku z piramidą. Komuś być może pomyliła się ze "Studnią Druidów" z katedry w Chartres, gdzie rzeczywiście templariusze byli, a związki tej studni z architekturą całej katedry są szczególne - o czym piszę dokładnie na swojej stronie o katedrze w Chartres:  https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/10/katedra-w-chartres.html
Znajdujące się w pomieszczeniu pod piramidą studnia (a właściwie cysterna na wodę) oraz obramowana kamiennymi ciosami rynna odprowadzająca ścieki i nieczystości na zewnątrz murów, świadczy dobitnie o kuchennym przeznaczeniu tej części zamku. A ponadto mocno wyciągnięta w pionie i odkształcona od ideału geometrycznego "piramida" nie spełnia wymogów "Świętej Geometrii" i nie mogła funkcjonować jako miejsce mistyczne. Mogła natomiast zapewnić właściwy ciąg kominowy i wentylację pomieszczenia użytkowanego jako kuchnia właśnie...
Natomiast zarówno Wikipedia, jak i kilka innych źródeł podaje informacje o udziale templariuszy w budowie miejscowej kapliczki górniczej przerobionej później na zakrystię miejscowego kościoła oraz o kopalni rud metali zwanej Elisabeth. Nie można wykluczyć ani potwierdzić owych informacji. Jeśli prawdziwa jest data założenia wsi w 1305 roku (na stronie www.zamkipolskie.com podają nawet datę 1300 r.), to bracia zakonni mieli jeszcze dwa lata na legalną działalność, bowiem kasacji zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona dokonano w roku 1307. Jednak – o ile zakrystia kościoła zachowała się w prawie nie naruszonym stanie i można ją poddać badaniom naukowym, o tyle zamek jest już tylko swobodną rekonstrukcją z XIX wieku. Kończąc ten wątek dodam jeszcze, że XVIII i XIX wieczni właściciele tutejszych dóbr interesowali się historią, okultyzmem i modną wówczas wiedzą tajemną. Mogli więc posiadać jakieś materiały o templariuszach, a nawet jakieś pamiątki. Czy tak było? - czas pokaże...

Zejście do piwnic zamkowych. Ciekawe co kryją w swoich gruzach...



Kolejna piwniczka
Wieża i widoczne po środku pęknięcia 

Wnętrza zameczku 
Jedna ze ścian szczytowych - jej stan jest bardzo kiepski


Czasy współczesne najlepiej opisano na stronie: www.zamkipolskie.com/lipa/lipa.html  cytuję:
"Przed całkowitą dewastacją zamek uratował hrabia Rudolph von Stillfried-Rattonitz, ceniony prawnik i mistrz ceremonii królewskiego dworu pruskiego, który kupił go w 1834 roku i w następnie odbudował w formie neogotyckiej. W roku 1841 majątek przeszedł na własność pochodzącego z Bolkowa bogatego kupca Ernsta Heinricha Kramsta, a pod koniec wieku stał się częścią należącego do rodu von Sprenger klucza małaszowskiego. Po 1917 przypuszczalnie aż do zakończenia drugiej wojny światowej właścicielem warowni była niejaka von Hunerbein, de domo von Sprenger, wraz z córką - kapitanową von Drabich-Waechter. Już w czasach PRL obiekt przestał być użytkowany i w szybkim tempie niszczał, do czego znacznie przyczynił się brak zainteresowania i należytej opieki ze strony ówczesnych władz. W latach 60., gdy zameczek pełnił funkcje magazynu przy miejscowym PGR, w niektórych jego oknach znajdowały się jeszcze szyby, a budynki mieszkalne wciąż posiadały stropy i (dziurawy) dach. Szansa dla upadającego zabytku pojawiła się na początku lat 70., kiedy kupiła go, mieszkająca w Szwajcarii, Bogna Rosnowska Maag. Początkowy entuzjazm właścicielki z czasem jednak osłabł i rozpoczęte prace remontowe przerwano, co praktycznie przypieczętowało los zamku, który - stopniowo rozkradany - zamienił się w piękną, acz przygnębiającą ruinę." Prawda to tym smutniejsza, że i obecnie w 2017 roku zamek niszczeje nadal, chociaż obecny właściciel  stara się powstrzymać ten proces.



Mała kolekcja ocalałych przed złomiarzami elementów metalowych. Wszystko co dało się ukraść już ukradziono
Fragment polichromii ?



1 sierpnia 2017

TWIERDZA JOSEFOV W CZESKIM JAROMIERZU

PEVNOST  JOSEFOV  - austriacka twierdza w Czechach.

Twierdzę usytuowano na wyniosłości, u zbiegu rzek Łaby i Metui.  W okresie rządów oświeceniowych władców ziemie czeskie poddawane były dużym reformom, jednak istniała także groźba ewentualnej ekspansji pruskiej. Cesarzowa Maria Teresa utraciła Śląsk i Kłodzko, gdzie znajdowała się północna linia obronna ziem czeskich. Stratę twierdz śląskich musiała zastąpić wybudowaniem nowych warowni, co oznaczało dla Jaromierza okres przełomowy. W pobliskiej wiosce Ples powstała forteca, której budowa zaczęła w krótkim czasie zmieniać oblicze krainy - rozległe zmiany odcisnęły szczególne piętno na korytach rzek, których bieg został całkowicie zmieniony. 3 października 1780 roku, w obecności cesarza Józefa II, położono kamień węgielny, a budowa została dokończona w ciągu zaledwie siedmiu lat i uroczyście przekazana dowódcy ziemskiemu w Czechach. Cztery lata po zakończeniu budowy, w 1791 roku, miasto-twierdza zostało wolnym królewskim miastem a dwa lata później w 1793 roku, w okresie władzy cesarza Franciszka II twierdza Ples została przemianowana na Josefov. Herb miejski otrzymał Josefov od Ferdynanda V dnia 3 marca 1836 r. W tym czasie twierdza stanowiła szczyt budownictwa fortyfikacyjnego, pomimo tego nikt jej nigdy nie zaatakował, wojska pruskie w 1866 roku ominęły ją, a w 1888 roku twierdza została zlikwidowana.
Fragment rawelinu przy parkingu. Rawelin nr XVII


Początek zwiedzania zapowiada się dobrze. Ciekawość wzmaga się w miarę przebywania w pomieszczeniach fortecznych

A to tzw. "pic na muchy" - podświetlone zejście do niższych i głębszych partii podziemi ale wchodzić tam nie wolno - to dekoracja !  Szkoda.


Podziemia, a właściwie chodniki minerskie w potężnej twierdzy "Josefov" w czeskim Jaromierzu rozczarowały mnie. Spodziewałem się czegoś więcej po 46 kilometrach! podziemnych tuneli. To, co Czesi udostępnili zwiedzającym jest skąpą namiastką tego, co pozostawili w ukryciu. Wszyscy wielbiciele świata podziemnego, tajemniczych korytarzy i związanych z nimi wrażeń, właściwie nie maja czego tu szukać...  Udostępniono docinek liczący około 600 m, z czego połowa przypada na "korytarz obwodowy", nie będący de facto tunelem podziemnym ale zwykłym korytarzem, biegnącym wzdłuż fosy na poziomie ''0" m. Dopiero od tego korytarza odchodzą w dół, a więc "pod ziemię" inne, właściwe tunele. A tych udostępniono jedynie około 200-250 m, czyli tyle, co nic. I nie dodaje atrakcji temu zwiedzaniu fakt, że udostępniony turystom fragmencik podziemi nie jest oświetlony, a każdy turysta dostaje kaganek z krótką świeczką, policzoną w sam raz na te nieszczęsne 200 m. Całe zwiedzanie zorganizowane jest tak,  że  długo słucha się opowieści przewodnika, a chodzi krótko, no bo ile czasu trzeba na przejście 3 korytarzyków po 70 m ?
Podziemia mnie rozczarowały i tyle. Sama twierdza jest rozległa i ciekawa. Ale i nadziemna część w większości jest pozamykana. Ktoś, kto zwiedzał nasze w Kłodzku, czy w Srebrnej Górze, ten z pewnością podzieli moją opinię. 
Rozumiem, że Czesi kierują się względami bezpieczeństwa. Ale uważam, że trochę przegięli i chyba sami doszli do podobnych wniosków, bo w kasie biletowej powiesili odręcznie napisaną informację, że istnieje możliwość poszerzenia trasy zwiedzania o kolejne raweliny i bastiony. Na razie bez części podziemnej ale w przyszłości podobno dorzucą jeszcze jakieś metry do tych skromnych 200.  Oby.


Jest to również rezerwat nietoperzy 
Na wszystkich kontynentach świata znajduje się ogromna ilość zabytków architektury  obronnej. Jeszcze więcej zachowało się ich na pięknych planach, obrazach a rycinach przechowy-wanych w archiwach i muzeach. A przecież nie tylko znawcom i miłośnikom historii wojen podobają się dobrze utrzymane fortyfikacje, zielone stoki fos, interesujące elementy budowli czy tajemnicze podziemia twierdz. Wiele z tego oferuje turystom również Josefov. Twierdza Josefov, pierwotnie Ples, powstała w latach 1780 - 1787 dla ochrony wschodnich Czech przed pruskim zagrożeniem. Umieszczenie jej w odległości 20 km od granicy wynikało z ówczesnej strategii obrony terytorium silnymi jednostkami polnymi, których zapleczem było kilka wielkich twierdz. Obok Josefova były to jeszcze w Czechach Hradec Kralove, Terezin, no i oczywiście Praga, na Morawach zaś przede wszystkim Ołomuniec. System obronny josefovskiej twierdzy odpowiadał zaś ówczesnej taktyce i uzbrojeniu armii. Bronić jej miało aż 12 tysięcy żołnierzy.
Josefov wystawiono według planów służącego Habsburgom francuskiego inżyniera Duhamela de Querlonde, który w swym projekcie połączył fortyfikacyjne doświadczenia swych nauczycieli z wykorzystaniem zalet danego terenu. Jądro twierdzy położone było na wzniesieniu u spływu rzek Łaby i Metuji, a przedmoście chronione było dziełem koronowym. Przegrodzeniem  prądu rzek zatopić można było część najbliższej okolicy. Do wnętrza twierdzy wiodły cztery bramy. Nazwa Josefov nadana została dla upamiętnienia założyciela miasta-twierdzy - cesarza Józefa II. W ciągu XVIII wieku fortyfikacje bastionowe osiągnęły szczyt swego rozwoju, a francuska szkoła fortyfikacji sławna była w całej Europie. Josefov jest jej wybitnym przykładem. Jest też również jednym z ostatnich założeń tego rodzaju – miastem powstałym na dziewiczym terenie.
Josefovska twierdza była ciągu swych dziejów kilkakrotnie przygotowywana do obrony, jednakże ani wojny napoleońskie, ani prusko-austriacka wojna 1866 roku nie przyniosły jej bojowej sławy. Stratedzy XIX wieku kierowali się bowiem innymi zasadami niż ich poprzednicy. Josefov nigdy nie wziął udziału w walkach. W roku 1888 zniesiono jego status twierdzy i zaczęto stopniowo likwidować jego fortyfikacje. Pozostał jednak typowym miastem garnizonowym. W roku 1948 przyłączono go do sąsiedniej Jaroměřy.
Na uwagę zasługuje również wewnętrzna zabudowa Josefova. Wszystkie budynki powstały według jednolitych założeń i tworzą rzadki zespół urbanistyczny. Dlatego też w roku 1971 uznano Josefov za miejski zespół zabytkowy. Z systemem obronnym twierdzy zapoznać się można najlepiej na terenie jej podziemnych chodników, natomiast historię miasta dokumentuje ekspozycja miejskiego muzeum umieszczonego w dawnym ratuszu.
Jesteśmy na niby w podziemiach ale to wciąż poziom dna fosy

Dopiero po otrzymaniu wspomnianych wyżej kaganków wchodzi się na chwilę w prawdziwe podziemia

Wyglądają bosko. Szkoda, że nie pozwalają zobaczyć "co dalej"


To je konec
Spacer fosą to już nie to samo. Ale można zobaczyć jak dużo jest zamkniętych wejść do podziemi





Niektóre partie twierdzy wymagają prac remontowych. Ciekawe, że i w Polsce i tu przy okazji takich prac zamurowuje się i zamyka dostęp do wnętrza systemu obronnego
Klasyczne twierdze z tych czasów wyposażone były stałym systemem chodników kontrminowych. Przemyślna sieć chodników na przedpolu twierdzy miała atakującemu uniemożliwić podkopy. Odpaleniem własnych min mogli obrońcy niszczyć nieprzyjaciela tak pod ziemią jak i na powierzchni. Podkopy minerskie, jak i w ogóle walka pod ziemią należały do najbardziej ryzykownych gałęzi żołnierskiego rzemiosła. Minerstwo wymagało sporej wiedzy, ale nie było uważane za zbyt uczciwy sposób walki. Minerzy mieli także swój udział w budowie josefovskich podziemi. Podziemną obronę twierdzy tworzyły dwie linie chodników minerskich, zewnętrzna, w odległości ok. 150 m od fosy oraz wewnętrzna wykonana jako dwupiętrowa. Sama linia minerska składała się z kilku niskich chodników i komór w których układano ładunki prochu strzelniczego. Po jego odpaleniu eksplozja skierowana była ku powierzchni ziemi. Komora taka, zwana piecem minowym mogła być użyta kilkakrotnie. Częścią podziemnego systemu była galeria strzelecka obiegająca twierdzę wzdłuż zewnętrznej ściany fosy. Gdyby nieprzyjaciel dostał się aż do fosy mógł być od tyłu wystawiony na silny ostrzał z broni ręcznej. Podziemia josefovskiej twierdzy z systemem drenażu i kominów wentylacyjnych są wybitnym zabytkiem techniki. W XVIII wieku były one najrozleglejsze w całej Europie. Ogólna długość chodników, łącznie z minowymi wynosi ok. 45 km. Dalsze kilometry mierzy unikalna sieć kanalizacji do dziś odwadniająca całe miasto. Podziemiami są też rozległe kazamaty ukryte wewnątrz wałów. Służyły one do zakwaterowania w trakcie walk, składowania materiałów, a te wyposażone w strzelnice do samej walki.

Sama część mieszkalna twierdzy to koszary i koszary i jeszcze koszary
















zobacz również:

https://paskonikstronik.blogspot.com/p/b-u-s-z-u-j-c-w.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/02/miejsca-geboko-ukryte.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/04/katakumby-w-paryzu.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/06/rejon-umocniony-stachelberg.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2016/06/nowogrodziec-ruiny-klasztoru.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2016/10/krzystkowice-fabryka-materiaow.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2017/07/stoleckie-skakisztolnie.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2017/07/kopalnia-magnezytu-w-wirach.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2017/07/kodzkofort-na-owczej-gorze.html


korzystałem z:

http://www.jaromer-josefov.cz/pl/
http://www.josefov.com/josefov_polski.htm
http://podroze.onet.pl/ciekawe/twierdza-josefov-atrakcje-niezwyklej-fortecy-w-czechach/pp5qks