SANDOMIERZ_SPACERY PO KRÓLEWSKIM MIEŚCIE

 Nic już nie pamiętam ze szkolnej wycieczki. Dawno to było. Ukradkiem wypite z kolegami wino, w strachu przed bazyliszkowym spojrzeniem wychowawczyni - nie smakowało tak, jak tego oczekiwaliśmy. Owoc zakazany na który widać jeszcze nie zasłużyliśmy sobie... A że było to w Sandomierzu? Wówczas nie miało to znaczenia, a dziś - pamięć tylko tyle przechowała...
Mój kontakt z miastem królewskim jest nieoczekiwanie bardzo osobisty, niemal intymny. Przystanek autobusowy pod Bramą Opatowską i majowy deszczyk, to pierwsze wrażenia z pobytu w mieście. Potem jeszcze szukanie adresu kwatery. Miła twarz gospodyni i ciepłe przywitanie. Jeszcze przebrać się w świeże ciuchy i można ruszyć z powrotem w miasto... 
Zbiegam wesoło z ulicy Słonecznej w kierunku Starego Miasta. Omijam Jakuba i Królewski Zamek i wpadam wprost do nawy głównej ...

Katedra. Olśniewa mnie po prostu. Spodziewałem się raczej kolejnej ceglanej świątyni o surowym wnętrzu, a tu proszę - wspaniałe, kolorowe ściany. Obrazy, rzeźby i malowidła komponują się w jedną całość. I te niebiańskie sklepienia zatopione w błękicie. Wrażenie niezwykłe. Zwłaszcza dla przybysza z Dolnego Śląska, gdzie gotyk jest wprawdzie majestatyczny ale i surowy za razem....
Po chwili nie jestem w stanie ogarnąć całości. Za szybko. Za duże tempo. Mój twardy ale i stary już dysk nie nadąża z zapisywaniem danych. Muszę zamienić megabajty na kilobajty wrażeń. Siadam w ławce. I teraz dopiero widzę więcej i to we właściwych proporcjach.
Takie są moje pierwsze wrażenia.  W katedrze sandomierskiej trzeba usiąść w ławce i spokojnie kontemplować wnętrze. Nie biegać po nawach i zakamarkach. To nic nie da, a wprowadzi jedynie chaos. Trzeba oswoić oczy i pozwolić przywyknąć zmysłom. Więc siedzę spokojnie i rozmyślam o  wszystkich królach i książętach polskich, którzy klęczeli tu w tym miejscu, w tej królewskiej katedrze... Mistycyzm i majestat katedry sandomierskiej jest wciąż w niej obecny i skłania dyskretnie, niemal niezauważalnie ku głębszej refleksji, czy kontemplacji... Czas mija, również niezauważalnie.
Odkrywam bizantyjskie freski. Zdziwienie wielkie. Wprawdzie czytałem trochę ale to nie to samo. Ruskie i bizantyjskie malowidła średniowieczne w rzymskokatolickiej Polsce tchną trochę egzotyką, a trochę niepokojem. Niepokój szybko mija, egzotyka na szczęście pozostaje. Znam wprawdzie podobne z wnętrz starocerkiewnych w Bułgarii i Rumunii ale te są chyba trochę inne. Chłonę freski  z prędkością migawki w moim aparacie. Właściwie to oglądam je poprzez obiektyw, co zaczyna mi przeszkadzać ale obawy, że za chwilę zamkną katedrę każą mi nie odrywać oka od aparatu. W końcu znów siadam i zastanawiam się co mogłem ominąć lub przeoczyć, czego jeszcze nie widziałem? Już wiem, organy! Piękny barokowy prospekt organowy. Nie obejrzałem go dokładnie, a przecież organy to moja miłość do dziecka. Więc chłonę elementy i detale, porównuję z innymi, podobnymi w pamięci, szacuję ilość głosów w instrumencie i wyobrażam sobie, a raczej próbuję zgadnąć ich brzmienie...
Drugiego dnia przyszedłem do katedry przed południem. Było trochę turystów i jakaś wycieczka z przewodnikiem. Usiadłem w ławce i spoglądałem na organy. Czy to moja wyobraźnia, czy może intuicja zadziałały w jednej chwili, dość że usłyszałem szum wentylatora i klapnięcie wiatrownic. A po chwili organy zagrały! Ktoś uruchomił instrument i cudowne dźwięki rozlały się po całym wnętrzu. Rzeczywiście brzmią wspaniale! Nie było przesady w opisach instrumentu.  Chorał ''Wachet auf, ruft uns die Stimme''  Bacha, a potem cisza. Tylko tyle. To nie koncert ale czyjaś próba, może prezentacja instrumentu? Kto wie. Ale jestem szczęśliwy, bo poznałem ich brzmienie...
Zatopiona w zieleni, zamyślona ...
 Pyszne i dostojne zarazem wnętrze
 Niebiańskie sklepienia i gwiaździste żyrandole 
Uroda tych sklepień jest niezwykła
W zwornikach gotyckich żeber umieszczono tarcze heraldyczne
 Barokowe obrazy oraz posągi zdobią wszystkie kamienne filary oddzielające nawę główną od naw bocznych
Rzeźba Macieja Polejowskiego - personifikacja Eklezji -  i renesansowe stalle w tle
 Późnobarokowy ołtarz główny wykonany z czarnego inkrustowanego marmuru. Wykonał go kamieniarz podkrakowski Tomasz Górecki
 Sandomierski ikonostas 
 Pięknie odrestaurowane freski są dziś wspaniałą opowieścią o ewangelii
Katedra Sandomierska została wzniesiona w miejscu kolegiaty romańskiej, zniszczonej podczas najazdów Tatarów w XIII wieku i Litwinów w 1349 roku. Pierwsza świątynia powstała w tym miejscu ok. 1120 roku, postawiona jako budowla romańska. Fundatorem jej był najprawdopodobniej król Bolesław Krzywousty, a jednym z jej kanoników Wincenty Kadłubek. Kolegiata nie przetrwała najazdu mongolskiego z końca XIII wieku.  Świątynia uległa całkowitemu zniszczeniu. W późniejszych latach wzniesiono budowlę wczesnogotycką, której relikty zachowały się w postaci malowideł ściennych w prezbiterium. Jednakże i ona została ograbiona i zrujnowana podczas najazdu Jana Muskaty. Świątynia sandomierska jest budowlą halową (nawy boczne o tej samej wysokości, co nawa główna), zrealizowaną na planie bazyliki, o szerokiej nawie głównej i dwóch o połowę węższych nawach bocznych. Nawę główną doświetlają smukłe okna naw bocznych, które poprzebijają ściany zewnętrzne między skarpami. W połowie XV wieku od strony południowej prezbiterium dobudowano kaplicę mansjonarzy z zakrystią, zaś od strony północnej rozbudowano zakrystię. Do roku 1656 układ przestrzenny i styl architektoniczny budowli nie ulegał istotnym zmianom. Nawa główna otwiera się do naw bocznych ostrołukowymi arkadami wspartymi na czworobocznych filarach. Arkada tęczy jest również ostrołukowa. Wnętrze nakrywają klasyczne sklepienia krzyżowo-żebrowe. Na zwornikach sklepień przedstawione zostały herby ziem przynależnych do Królestwa Polskiego. Ściany prezbiterium pokryte są rusko-bizantyjskimi malowidłami, wykonanymi około 1430 r. przez malarzy włodzimiersko-halickich, przemalowanymi w latach 1932-34. W strefowym układzie przedstawione są sceny cyklu maryjnego i chrystologicznego oraz postacie proroków, ewangelistów i świętych. Na sklepieniu widnieje Chrystus Pantokrator na majestacie wśród cherubinów i serafinów (więcej o freskach w osobnym wątku). Katedra posiada bogate wyposażenie wnętrza, przeważnie z XVII i XVIII w. W prezbiterium umieszczony jest monumentalny późnobarokowy ołtarz główny z lat 1755-56. Przy tęczy i filarach ustawione jest osiem rokokowych ołtarzy z alegorycznymi kobiecymi posągami wykonanymi w dynamicznych pozach przez Macieja Polejowskiego w latach 1771-78.
Są to cenne organy koncertowe. Prospekt z roku 1697 wykonał Andrzej Nitrowski z Gdańska, a za prospektem instrument znacznie młodszy zbudowany przez firmę Horman-Jezierski z 1929 roku
Król instrumentów  w królewskiej katedrze

Nie sposób jest ogarnąć wszystkie detale i zapamiętać je po tak krótkim pobycie. Ominąłem kilka istotnych elementów architektury i wyposażenia katedry. Zupełnie nie okazałem zainteresowania obrazem, który tak egzaltował dziennikarzy i przewodników, a traktował podobno o mordzie rytualnym. Zostawiam to pasjonatom tematu, jako że z natury jestem pacyfistą...
Polecam natomiast swoją stronkę o katedrze sandomierskiej:
https://paskonikstronik.blogspot.com/2016/10/sandomierz-katedra.html
Mój spacer po starym Sandomierzu rozpoczął się od katedry w kierunku ratusza. Im bliżej rynku tym gęściej od turystów. Wokół reklamy piwa. Piwo kuflowe, piwo butelkowe, piwo lane i beczkowe małe duże i podwójne. Na ścianach, na kamieniczkach, na parasolach. A mogłoby być tak pięknie ...


Trochę historii
Początki Sandomierza niewiele się różnią od innych, najstarszych miast w tej części kontynentu, jak Karków, Kijów, Poznań, Gniezno, czy Wrocław. Powstawały wraz z państwem wczesnofeudalnym i od razu pełniły ważną rolę w jego systemie. Na lessowej Wyżynie Sandomierskiej było to najbardziej zaludnione miejsce już w okresie rzymskim (II-VI wiek). W owym czasie przechodziły tędy szlaki handlowe, łączące ziemie małopolskie z naddunajskimi prowincjami rzymskimi oraz z terenami ruskimi na wschodzie. Sama Wisła była dodatkowym traktem komunikacyjnym. Świadczą o tym liczne skupiska i stanowiska archeologiczne, które należą do najbogatszych w kraju. Przypuszcza się, że Ziemię Sandomierską w X-XI wieku zamieszkiwało około 15.000 ludzi.
Nazwa miasta pochodzi - jak chcą jedni - od jego założyciela Sandomira - morawskiego woja lub - jak chcą drudzy - jest geograficznie ulokowanym miejscem w pobliżu ujścia Sanu do Wisły. W początkach wieków średnich San "domierzał" do Wisły niemalże na terenie dzisiejszego miasta. Jest jeszcze trzecia hipoteza mówiąca o prasłowiańskich sądach pokoju zwanych "sudy mira". Obecnie każda z hipotez jest równoprawna.
Główne osiedla miejskie w postaci obronnego podgrodzia lokuje się w sąsiedztwie grodu na wzgórzu koło kościoła Panny Marii. Na owym terenie znajdowały się trzy spośród czterech, XII wiecznych kościołów murowanych. A czwarty, św. Jana powstał na sąsiednim wzgórzu staromiejskim. W jego sąsiedztwie założono w X-XI wieku cmentarz grzebalny (znany z odkrycia stanowisk pochówków antywampirycznych) oraz plac targowy - miejsce jarmarków. Toteż już Gall Anomin w 1113 roku wymienia Sandomierz wraz z Krakowem i Wrocławiem jako główne miasta Polski. Pozycja miasta uległa jeszcze bardziej wzmocnieniu, kiedy to po śmierci Bolesława Krzywoustego stało się ono stolicą księstwa dzielnicowego.
Panorama miasta na miniaturze dzieła Georg Braun & Franz Hogenberg z 1617 roku

W ostatnim dziesięcioleciu XII w. Książę Kazimierz Sprawiedliwy funduje miastu kolegiatę – największą i najbogatszą kolegiatę w Małopolsce. Nowo wybudowaną świątynię konsekrowano w 1191 r. Wzniesiono ją na terenie obecnej katedry gotyckiej. Była to trójnawowa bazylika romańska, która zapewne miała dwuwieżową fasadę. Warto tu wspomnieć, że podobną bazylikę romańską z dwuwieżową fasadą wzniesiono w 1180 roku we Wrocławiu, w miejscu poprzedzającym obecną katedrę gotycką. Wrocławskie dzieło powstało o 11 lat wcześniej, z inicjatywy biskupa walońskiego Wauthiera, przybyłego nad Odrę z Malonne. Jego brat, Aleksander wybudował w tym samym czasie podobną katedrę w Płocku. Sandomierskie dzieło nie przetrwało jednak drugiego najazdu tatarów w 1259-1260 r i zostało doszczętnie zniszczone, tak, że do naszych czasów nie pozostał po tym kamiennym kościele żaden konkretny ślad... Niektórzy uczeni wyrażają pogląd, że częściowo wykorzystano kamienne ciosy bazyliki romańskiej, przy wznoszeniu obecnej katedry gotyckiej w XIV wieku. W północnej ścianie katedry są detale kamienne, które mogą pochodzić z poprzedniej świątyni. Podobnie wewnątrz katedry możliwe jest, że potężne filary podpierające sklepienia noszą w sobie fragmenty romańskiej budowli. Tyle tylko pozostało po romańskiej świątyni.
Podczas robót niwelacyjnych w okolicy zamku królewskiego, odkopano w 1931 roku fragment romańskiej rzeźby, przedstawiającej głowę lwa oraz dwie bazy kolumn. Nie jest jednak do końca ustalone ich pierwotne położenie.
Na pobliskim wzgórzu staromiejskim,  z inicjatywy biskupa krakowskiego Iwo Odrowąża, osadzają się w roku 1226 dominikanie. Powstaje tu drugi w Polsce, po Krakowie klasztor i kościół dominikański. Braciszkowie zakonni szybko przystępują do budowy nowego kościoła pod wezwaniem św Jakuba oraz budynków klasztornych.

Dokładna data lokacji miasta nie jest jednak znana. Jednym z powodów mogą być liczne napady i najazdy tatarskie ruskie i litewskie, hamujące z przyczyn oczywistych rozwój miasta. Drugi najazd tatarów był szczególnie dotkliwy, co skwapliwie odnotowali kronikarze. Na ogół drewniana zabudowa aglomeracji tonęła w zgliszczach. Dwa murowane kościoły nie mogły ocalić miasta. Po roku 1260 mocno zniszczony Sandomierz zaczyna tracić rolę ważnego ośrodka ekonomicznego w Małopolsce. Z okresu wczesnego średniowiecza zachował się do naszych czasów tylko jeden zabytek – romański, ceglany kościół św Jakuba wraz z fragmentem zabudowań klasztornych... Ale w okolicach Sandomierza znajdują się jeszcze dwa wspaniałe pomniki architektury romańskiej - kolegiata w Opatowie oraz kościół klasztorny św Floriana w Koprzywnicy - oba są dziś zabytkami najwyższej klasy.
W roku 1286 następuje ponowna lokacja miasta. Obowiązuje  w nim prawo pobierania cła przeprawowego na Wiśle . Powstaje most. Miasto uczestniczy w procesie zjednoczenia państwa popierając Władysława Łokietka. Za czasów króla Kazimierza Wielkiego liczba mieszkańców przekracza 3.000 (w Krakowie stolicy państwa mieszka wówczas około 10.000 ludzi). Do miasta napływają osadnicy z innych rejonów, głównie Niemcy. Powstaje murowany zamek ale zasadniczo całe miasto nadal jest drewniane i z tej przyczyny płonie po napadzie Litwinów w 1349 roku. Po tym napadzie Sandomierz zostaje rozplanowany i odbudowany na nowo.  Z tego okresu pochodzi ostateczne, do dziś zachowane rozplanowanie miasta, na obszarze od wzgórza kolegiackiego po Bramę Opatowską. Rozmiary miasta, a zwłaszcza rynku i bezpośredniego sąsiedztwa, nie różnią się od innych kazimierzowskich schematów lokacyjnych. Jednak Sandomierz posiadał w XIV wieku, na wzgórzach staromiejskich rozległe przedmieście, które swoimi rozmiarami dorównywało niejednemu większemu miastu (np Byczyna, czy dolnośląska Oleśnica, Wołów lub Środa Śląska). Osiedla podmiejskie rozwijały się dłużej, wzdłuż dróg wylotowych z miasta. Osobne miejsce zajmowała w mieście ludność żydowska. Zasiedlała ona teren przy ulicy Basztowej. W 1367 Żydzi sandomierscy otrzymali, na równi z krakowskimi, specjalny przywilej zapewniający im opiekę królewską...
Józef Szermentowski Sandomierz obraz olejny Muzeum Narodowe w Kielcach (za wiki)

Kazimierz Wielki kazał ufortyfikować miasto. Powstał wieniec ceglanych murów obronnych zaopatrzonych w baszty oraz bramy. W ich obręb włączono tereny należące do kolegiaty oraz zamek, który stanowił jednocześnie element obwarowań. Lokalizacja bram miejskich wynikała z ukształtowania terenu. Bram było cztery. Najpóźniej powstała dodatkowo Furta Dominikańska, łącząca w najkrótszy sposób stare miasto z lokacyjnym. Zamek królewski wzmacniał dodatkowo warowność całego zespołu umocnień, a jego usytuowanie w bliskości portu na Wiśle  ułatwiało sprawowanie kontroli żeglugi. Gotycka przebudowa w zasadniczy sposób zmieniała całą sylwetkę miasta. Przybyło wież. Gotycki zamek, gotycka bryła kolegiaty, ratusz i kościół szpitalny św. Ducha, domy bogatszych mieszczan i kilka kościołów parafialnych, bramy i baszty. Najokazalsza była wówczas kolegiata, konsekrowana w 1382 roku. Powstała na miejscu romańskiej bazyliki zniszczonej przez tatarów w 1260. Potężny gmach kościoła należał wówczas do największych w Małopolsce. Krzyżowe sklepienia naw wsparto na czterech parach masywnych filarów. W kamieniu wykonano też detale jak służki, kapitele i zworniki sklepień. Zastosowanie kamienia - w przeciwieństwie do dominikańskiej budowli - umożliwiło wprowadzenie dekoracji, bogatej w ornamentykę roślinną i zoomorficzną. W elewacji zachodniej, wewnątrz dobudowanej później kruchty, zachowały się liściaste kapitele wieńczące  górną część laskowania węgarów portalu głównego. Ściany kolegiaty oskarpowano. Nawę główną zamknięto prezbiterium - być może pierwotnie dwuprzęsłowym.

Pozostałe kościoły gotyckie Sandomierza były mniej okazałe. najstarszy z nich, kościół Marii Magdaleny, wznosił się w obrębie murów miejskich przy drugim klasztorze dominikańskim, powstałym w 1349 roku. Kościół niestety nie zachował się do naszych czasów. Szkoda, bo była to okazała trójnawowa budowla, założona na planie zbliżonym do kwadratu, z wydzielonym, trójbocznie zamkniętym prezbiterium.  Z kolei kościół szpitalny św Ducha był również budowlą halową ale znacznie skromniejsza w formie od poprzednich. Do dziś zachowała się kwadratowa nawa tego kościoła i na jej podstawie przypuszczać można, że jego pierwotne sklepienie wspierało się na pojedynczym, centralnym filarze.

Rynek i jego okolice. Miło jest posiedzieć na starym Rynku sandomierskim, czy to przy starej studni, czy przy ratuszu takim trochę dziwnym, a trochę zdumiewającym swoją nieporadnością warsztatu murarskiego. Jest też szereg ławeczek wokół ratusza no i oczywiście coś dla smakoszy złotego trunku - piwne ogródki ...
A - dzięki Bogu - nie ma tu (co za szczęście) obrzydliwych "pubów". Już samo słowo jest wstrętne w kraju, w którym piwo pijano od zarania dziejów, a słowo "piwnica" przypomina nam na co dzień, o obecności szlachetnego  trunku  w polskiej tradycji... Niechaj inne narody maja "puby". My mamy swoje "piwnice" wstydliwie pomijane w nazwach polskich lokali, których właściciele nie lubią widać języka polskiego, a piękna pradawna nazwa jest im kością w gardle... No ale w Sandomierzu  z pubem się nie spotkałem, a co za tym idzie, z tym większa lubością napełniłem złotym trunkiem brzuch swój...
Piękną ulicą Mariacką dochodzi się z katedry wprost do Rynku
Rynek wciąż nieprzerwanie jest miejscem spotkań i mieszkańców i przyjezdnych

Atmosfera tego miejsca to zasługa i szacownych przybytków i jego mieszkańców 
Zabytkowa studnia w maju jeszcze nie tak oblegana przez wycieczki
Ratusz jest po prostu piękny, a zwłaszcza jego renesansowa nadbudówka
Ratusz w Sandomierzu stoi - jak przystało w centralnej części Rynku Starego Miasta. Wzniesiony został w drugiej połowie XIV wieku w stylu gotyckim. W piwnicach znajdowała się niegdyś siedziba kata, dziś to pomieszczenia kawiarni. Na parterze urządzono muzeum, na pierwszym piętrze sale reprezentacyjne, a na drugim ulokowali się urzędnicy i Urząd Stanu Cywilnego. Ratusz na początku był budowlą wielopiętrową, na palnie kwadratu i miał kształt wieży. Został rozbudowany w XV wieku uzyskując plan wydłużonego prostokąta. W XVI wieku nadano mu ceglane formy renesansowe, budując u góry attykę, według projektu włoskiego architekta Jana Marii Padovano, która jest zarazem jedną z najpiękniejszych attyk ratuszowych w Polsce. Do północno-wschodniego narożnika budynku przylega masywna przypora (dansker) mieszcząca wewnątrz dawną latrynę. Ratusz kilkakrotnie ulegał pożarom. Na uwagę zasługuje zegar słoneczny, umieszczony na południowej elewacji, odtworzony w 1958 roku przez Tadeusz Przypkowskiego - byłego właściciela muzeum zegarów w Jędrzejowie. W ratuszu były niegdyś przechowywane wszystkie oryginalne przywileje królewskie nadane miastu, począwszy od przywileju lokacyjnego księcia Leszka Czarnego.
Naroża attyki zdobią kamienne głowy przedstawiające cztery stany społeczne: duchowieństwo, rycerstwo później szlachtę, mieszczaństwo i chłopstwo.



Słoneczny zegar zaprojektowany został przez Tadeusza Przypkowskiego
Wejście na wieżę i do lapidarium (tu kończy się trasa wiodąca po podziemiach sandomierskich)
W kamieniczce po lewej stronie znajduje się początek trasy podziemnej
Choć to roślina przybyszowa, trzeba przyznać, że girlandy glicynii zdobią każde miejsce

Zamek Królewski
Ten ogromny o monumentalny zamek jest wart szczegółowego poznania. Nie miałem aż tyle czasu, żeby go zwiedzić i poznać jego tajemnice. Zostawiłem więc sobie ten temat na kolejną wycieczkę do Sandomierza. Trzeba przyznać, że z zewnątrz prezentuje się wspaniale i to z każdego miejsca.   
Z polecenia króla Zygmunta Starego dokonano renesansowej przebudowy zamku. Zachowano wówczas prostokątny zarys gotyckiej warowni, natomiast dobudowano doń  dwa skrzydła boczne. Nowo powstały  dziedziniec otoczono krużgankami arkadowymi. Krużganek ten zachował się do końca XVIII w. Portale i obramienia okienne wykonano z czerwonego piaskowca, a formy nadano im podobne jak na Wawelu. Pracami kierował budowniczy królewski Benedykt (1522-26). Był to przez dłuższy czas jedyny budynek reprezentujący nowy styl, gdyż do architektury mieszczańskiej renesans dotarł dopiero po kilkudziesięciu latach.
Zamek widziany z terenu winnic jakubowych
Z ulicy Staromiejskiej
i od strony portu

Wąwóz Królowej Jadwigi. Jest mi po drodze z kwatery do starego miasta. Przechodzę go właściwie o poranku, z góry w dół. Zbutwiałe liście mają dziwny i obcy dla mnie zapach. Czuć chłodem. Początek wąwozu znajduję się opodal kościoła św. Pawła, na Wzgórzu Świętopawelskim. Obok przebiega ulica Staromiejska. Wylot kończący wąwóz znajduje się obok ulicy Królowej Jadwigi, która nieco dalej łączy się z Krakowską. Powstał w lessach i  - jak wszystkie inne - w wyniku erozji wodnej. Najbardziej frapująca jest legenda o przechadzkach nim naszej Królowej Jadwigi. Lubiła tędy chodzić. Pewnie było to dla niej męczące przy schodzeniu, bo jest tu wilgotno i ślisko. Zwłaszcza w średniowiecznym obuwiu o gładkich skórzanych podeszwach. Ale królowa nie unikała trudów i pokonywała je, jak przystało - godnie. Możliwe że nawet w swoich białych rękawiczkach ...



Wąwóz jest piękny. Zapewne o każdej porze roku. Polecam go każdemu odwiedzającemu to piękne, starożytne miasto.
Miałem to szczęście, że w wąwozie byłem sam zupełnie. Wiem, że w sezonie gęsto tu od turystów. Teraz jednak mogłem spokojnie przyjrzeć się jego urodzie, lessowym zboczom i bujnej przyrodzie. Wciąż jednak moje myśli krążyły wokół królowej. Nie przypadkiem nadano jej imię temu miejscu - o czym myślała przechodząc tędy. W których miejscach zatrzymywała się i co przyciągało jej uwagę. Ciekawe, po tylu wiekach jej duch musi tu bywać, skoro tak mocno daje się odczuć jej tu obecność ...

Trochę historii cd.   
W tym samym czasie co opisano powyżej, wzniesiono duży halowy kościół św. Piotra. Ciekawostką jest, że wszystkie świątynie gotyckie na terenie miasta lokacyjnego rozmieszczono w niewielkiej odległości od murów miejskich, a jednocześnie każda z nich stała przy jednej z czterech głównych ulic  miasta. Ponadto wszystkie kościoły były wówczas orientowane, co sprawiło, że jednakowy kierunek wszystkich potężnych dachów przykrywających świątynie, nadawał specyficzny charakter sylwecie średniowiecznego Sandomierza. Poza murami miejskimi, na przedmieściu Opatowskim stał jeszcze jeden kościół drewniany św. Wojciecha, należący do benedyktynów. Nadal drewniana była zabudowa świecka miasta, co w niczym nie wyróżniało grodu spośród innych miast polskich.
Mocno nasłonecznione południowe stoki wzgórz nadawały się doskonale do uprawy winorośli. Toteż produkcja miejscowego wina jest, obok rolnictwa, poważnym źródłem dochodu miasta. Osobnym źródłem dochodów stał się też port na Wiśle. Zaopatrywał on w towary targi miejskie , nie tylko rybne. Ale znaczenie i rozwój portu nastąpił w późniejszych czasach i związany był a handlem zbożem. Rosnącemu w potęgę miastu przybywa mieszkańców, wokół Rynku powstają pierwsze murowane kamienice mieszczańskie. W XV wieku na zaproszenie króla Władysława Jagiełły przybywają do miasta rzemieślnicy i artyści z Rusi. Ci pierwsi przeprowadzają prace restauracyjne w kościele św. Jakuba, a drudzy około 1426 roku malują (raczej piszą, albowiem ikon się nie maluje, a pisze), wspaniałe polichromie w prezbiterium katedry. Monumentalna kompozycja przedstawiająca "Zaśnięcie NMP" staje się  dziełem artystycznym najwyższej klasy. Nieznani nam z imion artyści pokryli ikonami pola ścian wszystkich przęseł prezbiterium, łącząc doskonale w jedną całość zachodni styl gotycki ze wschodnim stylem cerkiewnym. Tym samym katedra sandomierska wzniosła się ponad wszelkie podziały...
Malowidła sandomierskie, wraz z trzema innymi jeszcze zachowanymi w gotyckich wnętrzach świątyń obrządku rzymsko-katolickiego zespołami bizantyńskich fresków, stanowią fenomen na skalę europejską o wielorodnych aspektach znaczeniowych: historycznym, artystycznym, naukowym i ekumenicznym. Należą do dziedzictwa kultury jako wymowne świadectwo wielonarodowej i tolerancyjnej monarchii Jagiellonów.
Również królewskim darem dla kolegiaty sandomierskiej jest pacyfikał gotycki (relikwiarz w kształcie krzyża). Jego historia jest bardzo ciekawa. Relikwiarz zawierający szczątek drzewa Krzyża Świętego wykonano pierwotnie dla kościoła św. Katarzyny w Brodnicy. Relikwię podarował kościołowi w Brodnicy (1285 r) jego fundator i ówczesny proboszcz Mikołaj z Sandomierza. Darowizna została potwierdzona przez wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego Ludolfa Konig von Vattzau (1342-1345). Relikwiarz był później noszony na piersiach kolejnych wielkich mistrzów zakony podczas ich  grabieżczych wypraw wojennych. Do czasu. Po bitwie pod Grunwaldem zdjęto relikwię z piersi Ulryka von Jungingena i przekazano królowi Władysławowi Jagielle, który ofiarował go kolegiacie sandomierskiej.
W połowie XV wieku kanonik Jan Długosz buduje dla kolegium księży misjonarzy budynek mieszkalny, nazwany później imieniem kronikarza. Jest to interesujący przykład wolnostojącego budynku mieszkalnego. Nad południowym portalem, od strony kolegiaty zachowała się do dziś ozdobna tablica erekcyjna, z herbem fundatora i datą 1476. Wysoki poziom artystyczny architektury gotyckiej w Sandomierzu był jednym z przejawów rozwoju kulturalnego miasta. Toteż na przełomie XIII i XIV wieku istniał w mieście jeden z najwybitniejszych ośrodków kulturalnych w kraju. Ówczesnych mieszczan sandomierskich spotyka się na wysokich stanowiskach i urzędach, wymagających dużego wykształcenia. A w samym mieście odnajdziemy pośród ówczesnych mieszkańców Niemców, Żydów, Włochów, Rusinów i Ormian. Wielu sandomierzan studiuje na Akademii Krakowskiej. Okres rozwoju miasta gotyckiego, to również czasy ukształtowania się i rozwoju stanu mieszczańskiego w Polsce.
Renesans. 
Architektura tego okresu dociera do Polski z budowniczymi włoskimi na początku XVI wieku. Jedno z najwcześniejszych dzieł renesansowej architektury powstało w Sandomierzu z polecenia króla Zygmunta Starego. Była to przebudowa zamku. Zachowano wówczas prostokątny zarys gotyckiej warowni, natomiast dobudowano doń  dwa skrzydła boczne. Nowo powstały  dziedziniec otoczono krużgankami arkadowymi. Krużganek ten zachował się do końca XVIII w. Natomiast w mieszczańskiej architekturze renesans pojawia się znacznie później. W ciągu XVI wieku miasto nadal się rozwija, wzrasta liczba ludności, powstają nowe domy. Wzrastający w zachodniej Europie popyt na polskie zboże stymuluje rozwój okolicznej gospodarki folwarcznej oraz produkcji rolnej przeznaczonej na eksport. Rozwija się skup i magazynowanie zbóż nad spławnymi rzekami. Szczególnie dotyczy to Sandomierza, Kazimierza Dolnego i Warszawy. Wzrasta tym samym zamożność mieszczan sandomierskich - kupców zbożowych, właścicieli spichrzów i transportu rzecznego. Aby bezpiecznie przechowywać zboże w okresie zimowym zbudowano w Sandomierzu, wzdłuż Wisły liczne spichrze. Były to kilkupiętrowe budynki murowane lub drewniane, swoimi sylwetkami nadające miastu specyficzny wygląd zwłaszcza do strony rzeki. Ówczesny port przeładunkowy znajdował się na staromiejskim wybrzeżu Wisły - obok Przedmieścia krakowskiego. Ale Sandomierz bogacił się nie tylko na handlu zbożem. Drugim źródłem dochodów miasta były liczne produkty leśne, pochodzące z pobliskiej Puszczy Sandomierskiej, a głównie, drewno i dyle, smoła, węgiel drzewny i popiół.
W okresie Odrodzenia rozwija się w mieście środowisko kulturalne. Mieszkają tu lekarze, doktorzy filozofii i medycyny, tłumacze tekstów łacińskich i greckich. Tu tworzy najwybitniejszy polski kompozytor epoki Mikołaj Gomułka. Domy mieszczańskie zwłaszcza położone w centrum miasta są już murowane. Zachodnia pierzeja dominująca nad opadającym w stronę Wisły rynkiem miała największe walory sytuacyjne. Tu powstają rezydencje miejskie możnowładców, w tym kamienica Oleśnickich. Nowy styl przybyły z Włoch zyskuje zyskuje co raz częściej nasz, lokalny wymiar. Ówczesny rynek obiegały wokół murowane kamienice z podcieniami (do dziś nielicznie zachowane). Świadczą o tym dostępne do dziś murowane piwnice, wysunięte po za obecną linię zabudowy.

Romański kościół św. Jakuba. Ceglana budowla oszczędna w formie i bogata w treści. Najstarszy kościół i zabytek miasta.
Wstąpiłem tam z wieczora, po majowym nabożeństwie. Byłem sam. Puste kościoły robią na mnie zupełnie inne wrażenie - wówczas wszystko wokół staje się "sacrum", a tylko ja jestem "profanum". Spoglądam na te 800 lat historii miejsca, miasta i Polski. Nie da się tego opisać. Trzeba tu być ...

Klasztor i kościół widziane od strony zamku
Jedyne, zachowane do dziś, wschodnie skrzydło klasztoru
Trzeciego dnia wycieczki poświęcam temu miejscu całe popołudnie. Nic mi nie przeszkadza, nikt mnie nie goni. Przemierzam z aparatem w dłoni całe romańskie wnętrze. Spokój tego miejsca jest szczególny. W katedrze trzeba się postarać o taka chwilę, przeszukać niemal wszystkie zakamarki aby znaleźć właściwe miejsce z ciszą. Tu po prostu jest cicho i spokojnie cały czas, jakby ten stan był nieodłącznym elementem świątyni. Piękne miejsce na Ziemi. Moją uwagę przykuwa prastara płyta nagrobna wyeksponowana pod jednym z filarów. A właściwie ocalały fragment płyty  z rytem miecza. Podobno to płyta upamiętniająca krzyżowca, któremu udało się powrócić żywemu z krucjaty do Ziemi Świętej. Kilku ich powróciło z księciem i tu znaleźli miejsce spoczynku. Wiadomym jest, że książę Henryk Sandomierski uczestniczył w II krucjacie, a wraz z nim Jaksa z Miechowa. Kawał historii. W Muzeum Architektury miasta Wrocławia przechowywany jest niezwykle cenny obiekt w postaci kamiennej płaskorzeźby - tzw. Tympanon Jaksy. Jeden z kilku zaledwie, romańskich tympanonów, zachowanych we Wrocławiu. Upamiętnia on fundatora jednego z kościołów Opactwa na Ołbinie - Jaksę z Miechowa, towarzysza Henryka Sandomierskiego, podczas wyprawy krzyżowej. Tutejsza płyta i podobne jej odkryte w Sandomierzu, pochodzą z tego samego okresu, kiedy moje miasto Wrocław było dla wszystkich w oczywisty sposób naszym miastem, polskim...
"Brama Niebios" czyli portal północny
Najdoskonalszy zespół zdobień ceramicznych stanowi elewacja północna kościoła, którą obiegają  dwa plecionkowe fryzy o geometrycznych wątkach oraz wspaniały portal północny

Nawa główna z prezbiterium w tle. Doskonale widać różnice w wysokości arkad naw bocznych

W tylnej ścianie, nad chórem umieszczono witraże Adelajdy i trzech klarysek: św. Kingi – żony księcia krakowskiego i sandomierskiego Bolesława Wstydliwego, jego siostry Salomei i bł. Jolanty – żony Księcia Wielkopolskiego Bolesława Pobożnego, siostry Kingi.

Świątynia liczy już sobie około osiemset lat i jest najstarszą, zachowaną budowlą sakralną w Sandomierzu. Stoi na południowo-wschodnim stoku wzgórza nazywanego Staromiejskim. Nie istnieją lub jeszcze nie odnaleziono dokumentów, zawierających datę erekcji pierwszego kościoła św. Jakuba, należy więc przypuszczać, że został on wzniesiony na długo przed rokiem 1191 (kiedy to parafialny dotąd kościół św. Jana wszedł w skład uposażenia kolegiaty NMP), prawdopodobnie między 1150 i 1175 rokiem. Być może fundatorem kościoła był książę Henryk Sandomierski, który potraktował te fundację jako wotum dziękczynne po powrocie z krucjaty do Ziemi Świętej, czyli pomiędzy rokiem 1155, a 1166, a być może - jak podaje Jan Długosz -  księżna Adelajda (córka Kazimierza Sprawiedliwego) w 1200 roku ufundowała świątynię, a w 1211 została w niej pochowana. Kościół św. Jakuba zajmuje do dziś odrębne miejsce w szeregu naszych zabytków romańskich. Jest bowiem przykładem nowatorskiego budownictwa ceglanego w czasach, kiedy w całej okolicy powszechnie używano ciosów kamiennych do wznoszenia budowli monumentalnych. Wystarczy wspomnieć o niedalekiej romańskiej kolegiacie opatowskiej, czy romańskim kościele pod wezwaniem św. Floriana w Koprzywnicy i jeszcze kilku mniejszych. Na dobrą sprawę, powinno się zwiedzając Sandomierz, wpaść również do Koprzywnicy i do Opatowa. Wówczas w tym samym czasie obejrzy się trzy kościoły w romańskim stylu. Nie chodzi o to, że aż trzy - tego się nie zalicza. Myślę tu o natychmiast rzucającej się w oczy odmienności stylów i gatunków zastosowanych w każdym z tych kościołów ale spiętych jednak wspólnym mianownikiem romanizmu. Kościół Jakubowy jest ceglany, zbudowany według reguł dominikańskich, czyli oszczędny w wyrażaniu czegokolwiek za pomocą architektury i jej atrybutów. A obecne w nim ceglane i glazurowane ornamenty zdają się jedynie potwierdzać ową zasadę. Kolegiata opatowska to zupełnie coś innego. Wzniesiona głównie z kamiennych ciosów potężna jest i bogata. Jej ornamentyka zewnętrzna, mnogość ozdób i detali architektonicznych przyciąga wzrok juz z daleka, a szlachetnością proporcji wybija się na czołowe miejsce pośród naszych rodzimych zabytków z tej epoki. Jednak jej wnętrze nie jest już tak romańskie. Gładkie ściany i proste w formie kolumny i filary, pokrywa barokowy cykl malowideł, nadając wnętrzu kolegiaty dość specyficzny charakter. Cysterski kościół klasztorny św. Floriana w Koprzywnicy, to kolejny przykład "inności w ramach jedności". Jego zewnętrzna powłoka jest skromna i oszczędna w detalach i ozdobach - zupełnie przeciwstawnie kolegiacie opatowskiej. Łączy je tylko zastosowanie kamienia jako budulca. Za to wewnątrz ten kościół zaskakuje bogactwem detali, ozdób i ornamentów romańskich. Znajdziemy tu całe spektrum bogactwa stylistycznego, jakim obdarzył nas ten styl. A wszystko w doskonałych proporcjach powoduje, że zwiedzający wzdychają tu z zachwytu. Dlatego właśnie polecam każdemu miłośnikowi architektury i zabytków, zwiedzenie tych trzech wspaniałości w jednym czasie - na prawdę warto...
Wspaniały kamienno-ceglany portal romański ma już ostrołukowe sklepienie, zwiastujące nowy styl w architekturze średniowiecza. Elementy kamienne są tu jeszcze proste o surowych formach. Brak jakichkolwiek ozdób zarówno w bazach jak i archiwoltach kolumn świadczy o "czujności dominikanów" - w nie tak odległych kościołach w Opatowie, czy Koprzywnicy kamienne detale obrobiono znacznie bardziej kunsztownie...
Piękne, nastrojowe wnętrze klasztorne

Bogatą historię kościoła wraz z opisem wnętrza zamieściłem na swojej stronie:
https://paskonikstronik.blogspot.com/2016/12/sandomierz-koscio-sw-jakuba-i-klasztor.html  ; 
i zachęcam do jej przeczytania.

Trochę historii cd. Z okresu rozbudowy renesansowej miasta pochodzą podziemia, piwnice, komory magazynowe i składy, które powstały równolegle z kamieniczkami kupców i mieszczan. Renesansowy wystrój otrzymały również niektóre budynki usytuowane poza rynkiem. W centralny punkcie miasta stoi ratusz. On również otrzymał nowe oblicze - zapewne w drugiej połowie XVI wieku rozbudowano go w kierunku północnym. Został on zwieńczony attyką o wysokości nieco większej niż 1/3 wysokości całego budynku. Koronkowe i dekoracyjne zwieńczenie attyki wykonano z profilowanych cegieł. Sterczyny wspierają się na rzeźbionych, kamiennych maszkaronach. Cały ratusz, jako dzieło, jest harmonijny i proporcjonalny. W elewacji północnej zachował się dansker - jeden z nielicznych w Polsce, a wyjątkowy poza państwem krzyżackim. Przebudowa renesansowa objęła również fortyfikacje miejskie, czego śladem do dziś zachowanym jest attyka bramy Opatowskiej.
Największa inwestycja budowlana w Sandomierzu  w pierwszej połowie XVII wieku wiąże się ze sprowadzeniem do miasta jezuitów. Wojewoda poznański Hieronim Gostomski zostawszy starostą sandomierskim rozpoczął starania o założenie w mieście klasztoru i kolegium jezuitów. Przybyli oni do miasta w 1603 roku, a w 1605 położono kamień węgielny pod gmach kolegium. Prace ukończono w 1615 roku. Od strony Wisły budynek posiadał dwie kondygnacje wysokich piwnic, parter i dwa piętra zwieńczone attyką. Pomiędzy skrzydłami klasztoru pozostał gotycki kościół św. Piotra. W roku 1630 jezuici przystąpili do barokowej przebudowy kościoła.


Podziemia pod miastem.              
Sandomierskie podziemia to pozostałości po rozbudowanym systemie piwnic i komór oraz łączących je tuneli, powstałych pod kamienicami, a drążonych począwszy od XIV do XVI wieku. Średniowieczne miasto posiadało bezwzględne prawo składu, dzięki któremu lokalni kupcy zmonopolizowali na rozległym obszarze pośrednictwo w handlu. Jak wiemy przez Sandomierz przebiegały ważne szlaki kupieckie prowadzące na Ruś i na Węgry oraz zbożowy szlak wodny z Krakowa do Gdańska. Istniały więc tu sprzyjające warunki i bogacące się mieszczaństwo składało liczne towary i produkty w drążonych pod miastem piwnicach. Magazyny wykuwano w warstwach miękkiego lessu pod kamienicami miejskimi, placami, a nawet całymi ulicami albowiem  miasto leży na lessach. Wewnątrz zabezpieczano je obudową ceglaną i kamienną. Najgłębiej wydrążone pomieszczenia sięgały 15 metrów w głąb ziemi. W ten sposób powstał pod Sandomierzem cały labirynt składów i tuneli, które z czasem przeszły do legendy. Stanowiły one także doskonały system obronny miasta. 
Sandomierska trasa została udostępniona zwiedzającym w 1977 roku. Trasa składa się z 34 połączonych ze sobą pomieszczeń, położonych na głębokości od 4 do 12 metrów pod powierzchnią. Składają się na nią pochodzące z XIV i XV wiek kupieckie piwnice i składy; w części udało się zachować pierwotne obmurowania. Długość trasy liczy 470 metrów i biegnie pod budynkami przy ul. Opatowskiej 1 i 2, Rynku od 5 do 10 oraz ulicami: Oleśnickich, Opatowską, Bartolona oraz Rynkiem. W części sal znajdują się ekspozycje związane z historią Sandomierza, życiem codziennym jego mieszkańców oraz tutejszym rzemiosłem. Podczas zwiedzania przywoływane są liczne legendy związane z miastem, w tym najsłynniejsza o Halinie Krępiance i ocaleniu grodu przed Tatarami w XIII wieku.