21 lipca 2015

KRZESZÓW OPACTWO CYSTERSÓW I BAZYLIKA cz. II


KOŚCIÓŁ  P.W.   ŚW. JÓZEFA



Kościół św. Józefa został wzniesiony w latach 1690-1696 na miejscu małego, gotyckiego kościółka p.w. św. Andrzeja. Fundatorem był opat Bernard Rosa – zaradny administrator, autor modlitewników i pism teologicznych oraz mecenas sztuki, a także jeden z najważniejszych przedstawicieli kontrreformacji na Śląsku, propagujący kult św. Józefa. Budowla powstała jako zadośćuczynienie potrzeb Bractwa Św. Józefa, któremu opat przewodniczył. Miała też uczcić zbliżające się 400 -  lecie klasztoru. Projekt przewidywał jeszcze dwie wieże ale zawaliły się w trakcie budowy. Było to następstwem prób osuszenia gruntu i fundamentów kościoła. Z powodu katastrofy zwolniony został budowniczy świątyni - mistrz murarski  Martin Urban. Dzieła dokończył znakomity architekt Michał Klein z Nysy. Wymiary wnętrza są następujące: od empory organowej do końca prezbiterium otrzymujemy 47,0 m długości. Wraz z przedsionkiem (6,7 m) całkowita długość nawy wynosi 53,7 m. Szerokość miedzy filarami empor bocznych wynosi 12,76 m. Całkowita szerokość wnętrza to 19,84 m. Wysokość w najwyższym punkcie wynosi 21,25 m nad poziomem posadzki.
Ściana południowa kościoła tworzy jego fasadę i podzielona jest gzymsami na trzy strefy. Dolna, do wysokości 4 m, obejmuje boczne drzwi i część środkowego portalu. Jest on jednak wysoki na ok. 6,5 m. Stanowi zatem pewien łącznik do strefy środkowej. Tu dominują pilastry zakończone korynckimi kapitelami i ustawione symetrycznie w cztery pary. W trzech niszach wysokich na 4 m, rozmieszczono rzeźby przedstawiające św. Rodzinę. Figury te maja po ok. 3 m wysokości. Znajdowały się one pierwotnie na kruchcie dawnego kościoła klasztornego i pochodzą z ok. roku 1667, są zatem starsze od samej świątyni. Nisze wraz z figurami tworzą wierzchołki trójkąta równobocznego. Poniżej górnego jego wierzchołka, a ponad prostokątnym oknem, umieszczona jest data zakończenia budowy: 1696. Strefę górną fasady oddziela od dołu podwójny gzyms. Nad nim stoją dwie pary pilastrów. Po ich bokach widoczne są wolutowe spływy. W środku zwieńczenia, na wysokości 35 m dominuje metalowy krzyż.
Budowla powstała w  układzie halowo-emporowym.  Po obu stronach nawy głównej umieszczono rzędy kaplic bocznych, a nad nimi empory. Mocno wydłużone prezbiterium skierowane ku północy, zamknięte zostało półkolistą apsydą. Fasadę zdobią  wspomniane już figury Świętej Rodziny z 1667 r. Wnętrze pozbawiono szczególnych ozdób architektonicznych na rzecz szerokich płaszczyzn przeznaczonych do dekoracji malarskiej. Ten zabieg umożliwił Michałowi Willmannowi nadanie wielkiego rozmachu cyklom fresków, pokrywających niemalże całe wnętrze świątyni.
Widok ogólny prezbiterium, nawy głównej i empor. Wnętrze podzielono na pięć przęseł, a sklepienie nad nawą jest kolebkowe z lunetami. Lunety te stanowią jakby mniejsze półkoliste sklepienia, dochodzące z boków, a podwyższające samą nawę. Dzięki nim, okna nad emporami bocznymi dochodzą wyżej i do wnętrza dostaje się więcej światła. Ma to zasadnicze znaczenie w oświetleniu całości dekoracji: na bocznych ścianach poniżej empor brak już bowiem okien, za wyjątkiem pierwszego przęsła, pod empora organowa. Kaplice boczne są połączone ze sobą, co upodabnia je do naw bocznych. Do każdej przypory z trzech stron przylegają pilastry, jako elementy zdobiące. Ich kapitele stanowią ciekawe połączenie motywów korynckich (starożytna Grecja) z chrześcijańskimi: głowami aniołków, kwiatami róż i kłosami zboża. Każdy z trzech sąsiadujących ze sobą pilastrów, w jednym narożniku przypory ma inny kapitel. Całe wnętrze kościoła wypełniają imponujące malowidła ścienne Michała Willmanna, ułożone w cykle.
Wyrażają one "Radości i Troski Św. Józefa". Radości przedstawiono po stronie lewej naw, zaś  troski po prawej, przy czym wydarzenia wcześniejsze zaczynają się bliżej prezbiterium. Nie da się jednak łatwo obejść ich wszystkich w kolejności chronologicznej, gdyż wymagałoby to chodzenia po kościele zygzakami. Przechodząc środkiem nawy, widzi się dobrze tylko połowę scen, pozostałe widoczne są w całości z naw bocznych.
W tym miejscu należałoby szerzej wspomnieć  o samym artyście, śląskim malarzu doskonałym, autorze przepięknych prac, obrazów i fresków.
Michał Lepold Willmann - autoportret artysty.

W Wikipedii można znaleźć taki oto życiorys artysty : "Michael Leopold Willmann (Michał Leopold Willmann, ochrzczony 27 września 1630 w Królewcu, zm. 26 sierpnia 1706 w Lubiążu) – malarz śląski, zwany "śląskim Rafaelem" albo "Apellesem".
Początkowo uczył się rzemiosła malarskiego u swego ojca Christiana Petera. Decydująca dla jego artystycznego rozwoju była podróż do Holandii i Flandrii, którą odbył ok. 1650. Poznał w tym czasie m.in. malarstwo Rembrandta, Rubensa oraz obrazy van Dycka. Stąd duży wpływ wywarło na Willmannie malarstwo flandryjskie tych twórców, szczególnie antwerpskie Zdjęcie z Krzyża Rubensa. W swoich najlepszych obrazach korzystał z rubensowskiego języka form, do którego należą dynamiczna kompozycja, monumentalizm, dosłowność przedstawiania szczegółów, bogactwo form ciała ludzkiego.
Potem, w latach 1657-1658 zajmował stanowisko malarza dworu berlińskiego, krótko przebywał również w Pradze. Pierwszy pobyt we Wrocławiu ok. 1656 doprowadził do sporu z tamtejszym cechem malarzy. W 1660 przeprowadził się do Lubiąża, gdzie założył rodzinę, otworzył pracownię malarską i przebywał już do końca życia, pracując głównie dla cystersów. W wyniku dużej ilości zleceń oraz dobrze płatnej pracy, po około 27 latach dorobił się Willmann sporego majątku. Zakupił wówczas pod Lubiążem winnicę oraz kawałek ziemi. Ufundował również studia malarskie we Włoszech dla swojego syna Michaela Leopolda oraz pasierba Johanna Liszkę. Został pochowany w roku 1706 w kościele opackim.
W obrazach Willmanna uzyskuje odbicie barokowy pogląd na miejsce człowieka w świecie. Nie stoi on już w centrum, jak u renesansowych artystów-badaczy, ale staje się jednym z elementów niespokojnej, otaczającej go przyrody. Początkowe, mniej samodzielne dzieła, wykazują zależność od renesansowych kompozycji i ówczesnych mistrzów. Z czasem jednak rozwinął swoje umiejętności, w czym pomogła mu duża liczba zamówień malarskich. Całkowitą niezależność artystyczną osiągnął w cyklu martyriów.
Jego dzieła rozproszone są po całej Środkowej Europie. Największy zbiór obrazów malarza znajduje się w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, kilka po ostatniej wojnie znalazło się w warszawskich kościołach (m.in. w kościele franciszkanów i paulinów), niektóre jego dzieła zachowały się też w Lubiążu (freski w pałacu opata) , Krzeszowie (freski na ścianach i sklepieniu miejscowego kościoła pw. świętego Józefa) i Otmuchowie (obraz w ołtarzu głównym Kościoła Parafialnego). Za najcenniejsze dzieło mistrza uznaje się obraz "Powrót Św. Rodziny z Egiptu". W 1672 roku opat Bernard Rosa podczas pobytu w Wiedniu podarował obraz cesarzowi Leopoldowi I z okazji jego urodzin. 
Na przełomie 2009 i 2010 roku odnaleziono na poddaszu kościoła św. Antoniego we Wrocławiu nieznany obraz Willmanna, który przedstawia franciszkańskiego mnicha Jana Kapistrana, zaś w kwietniu 2010 zidentyfikowano w tym samym kościele obraz Wizję św. Antoniego Padewskiego".
Wszystkie freski w Krzeszowie powstały w latach 1693 - 1698 na zamówienie i z fundacji opata Bernarda Rosy. Wykonał je Willmann razem ze swoim pasierbem Johannem Christopherem Liszką i swoim synem Michaelem Willmannem Młodszym. Na cały cykl składa się łącznie 50 scen. Jeśli przyjrzeć im się z bliskiej odległości, zauważyć można grube pociągnięcia pędzla - specyficzne dla techniki al fresco, kładzionej na mokrym tynku.
Prezbiterium, całościenny fresk panoramiczny - Święta Rodzina i Pokłon Trzech Króli. Właściwie to nie jedna ale aż trzy sceny, ponieważ białe pilastry dzielą ją na trzy pola, a zarazem oddzielne części. Środkową widzi każdy dobrze już z daleka, zaraz po wejściu do świątyni, sceny boczne stają się czytelne dopiero z bliska. najlepiej podejść do samego ołtarza. To największy fresk w całym cyklu i chyba największa radość, jaka spotkała Józefa i Maryję. Poniżej zbliżenie sceny centralnej.

 Niżej i wyżej dwie boczne części fresku, widoczne dopiero spod ołtarza. Ukazują one innych przybyszów, zdążających do Betlejem za gwiazdą. Biegną, śpieszą oddać pokłon Panu. Warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów: dominuje tu roślinność typowa dla Sudetów - świerki, buki, brzozy. Urwiska skalne bliższe są Górom Kruczym czy Stołowym niż Ziemi Świętej, a zwierzęta z końskimi łbami o długich szyjach to mają być wielbłądy - zwierzęta nieznane pospolicie w tej części Europy. Choć widziano je jeden raz pod Wiedniem w 1683 roku...

Nawa główna, empora organowa na tle motywu serliany (arkada 3 okienna, z oknem środkowym większym)
Jeden z dwóch obrazów olejnych na ścianie zamykającej emporę organową. Dzieło Michaela Willmanna przedstawia "Biczowanie Chrystusa"
Wyżej i niżej empora organowa. W tle fresk przedstawiające czterech ewangelistów wraz z ich atrybutami. Ponad nimi dwa anioły trzymają wieniec z róż. Tekst łaciński wewnątrz oznacza: "To jest budowla dla chwały i czci Jezusa, Marii, Józefa, ich samych oraz błogosławionych krewnych Chrystusa".

Prospekt organowy z orkiestrą anielską. Po katastrofie budowlanej i zawaleniu się wież, zrezygnowano z wypełnienia empory organowej dużym, a zarazem ciężkim instrumentem. Obecny instrument został tu przywieziony z pobliskiego opactwa w Broumovie, jeszcze w XVIII w. I pozostał.  Organy  - cytuję za "Polskie Wirtualne Centrum Organowe" cyt: Organy z 1695 r wybudowane przez Jacoba Ulricha, przebudowane w 1841 przez Johanna Liesera. W 1874 instrument wyremontował Schlag (Schlag und Söhne - słynna firma organmistrzowska ze Świdnicy). Organy posiadają 10 głosów, trakturę mechaniczną, krótką oktawę w manuale: CFDGEABHc-c3, w pedale C-c1". Ale - co mogę poświadczyć osobiście - brzmienie zachowały oryginalne i piękne. Od czasu do czasu bywa, że są używane do koncertów i wówczas można przekonać się o ich walorach...
U góry i u dołu polichromia sklepienna nawy głównej, wzorowana na malowidłach w Kaplicy Sykstyńskiej. Całe sklepienie liczy pięć przęseł.
Ciekawostką jest, że za sprawą opata Bernarda Rosy i pędzla Michała Willmanna, cały kościół opowiada historię poświęconą św. Józefowi - człowiekowi, który w całej ewangelii nie wypowiada ani jednego słowa, próżno szukać. Równie mało jest jakichkolwiek informacji o nim, prócz tej, że był cieślą i mężem Marii oraz opiekunem św. Rodziny.  Pod tym względem krzeszowska świątynia stanowi duży wyjątek. To właśnie tu znajduje się barwnie opisana i przebogata "Biblia pauperum" opowiadająca o św. Józefie.
Cała dekoracja malarska składa się aż z 68 kompozycji (samych fresków jest 50 ), zawartych w  sklepieniach nawy, prezbiterium i kaplic bocznych oraz ścian prezbiterium, kaplic i empory muzycznej, a także uzupełniają ją obrazy olejne w antependiach ołtarzy w kaplicach bocznych. Freski sklepienne nawy głównej przedstawiają biblijnych przodków i krewnych świętego Józefa, Marii i Jezusa oraz  Świętą Rodzinę, zaś płaszczyznę sklepienia prezbiterium wypełniają personifikacje czterech stron świata oraz Trójca Święta z siedmioma archaniołami. Ściany prezbiterium ozdobione są panoramiczną sceną Pokłonu Trzech Króli, która pełni jednocześnie funkcję wielkiego obrazu ołtarzowego. Na szczególną uwagę zasługują malowidła w kaplicach bocznych, ukazujące Siedem Radości (strona zachodnia) i Siedem Smutków (strona wschodnia) świętego Józefa.
Zachariasz i jego żona Elżbieta adorujący swojego syna, św. Jana Chrzciciela
Joachim i Anna
Siedem osób spokrewnionych ze św Józefem
Prezbiterium, polichromia sklepienna - Chwała niebiańska. Fresk pokazuje Trójcę Świętą w promiennym blasku oraz siedmiu archaniołów tańczących w kole. Wokół kuli ziemskiej umieszczono duchy opiekuńcze czterech stron świata: Uriela, Kachniela, Tsefoniela i Daronieal. 
Prezbiterium, fresk sklepienny - detal. Pomiędzy siedmioma aniołami adorującymi Trójcę Świętą znajduje się też Szatan, jako ten, który odmówił czci Bogu - na fresku spętany łańcuchem.
Prezbiterium. O ile fresk sklepienny pokazuje Trójcę Świętą w adoracji aniołów, to fresk panoramiczny za ołtarzem obrazuje Trójcę Stworzoną , czyli Świętą Rodzinę z Nazaretu. Taki był zamysł opata Rosy.
Fresk ścienny za ołtarzem głównym to doskonały przykład barokowego malarstwa iluzorycznego.  W górnej części zdjęcia dobrze widać krzywiznę ściany, a mimo to postaci po bokach sceny centralnej nie są zniekształcone perspektywą
Dekoracje rzeźbiarskie przy ołtarzu głównym


Zwieńczenie baldachimu ambony, Bóg Ojciec adorowany przez anioły - autor G.Schrotter 1696r
Ambona, autor G.Schrotter 1707r
Scena "Anioł zwiastuje św. Józefowi tajemnicę Bożego Macierzyństwa Maryi"
Warto zwrócić uwagę na tę i na inne obrazy z postacią św. Józefa. Otóż Willmann, w przeciwieństwie do obowiązującego kanonu, pokazuje Józefa, męża Marii nie jako starca z długą brodą ale jako postawnego, silnego mężczyznę, w wieku przeważnie około 30 lat! 
U Willmanna św. Józef , to prawdziwy opiekun swojej rodziny : chroni kiedy trzeba swoich bliskich, bawi się z Chrystusem, chodzi na spacery ale ani razu nie pracuje jako cieśla. Jest bardzo opiekuńczy. Na jednym z obrazów Maryja, wzorem zamieszkujących te tereny Ślązaczek, przędzie. Mały Jezus najpewniej coś napsocił, a mama prawdopodobnie Go skarciła, więc tata bierze Go na kolana, ociera łzy, przytula. Na innym Maryja usypia małego Jezusa, a Józef rozpala ognisko. Ciepłe ale zwyczajne życie rodziny. I chwała Willmannowi za takie właśnie wizje.
Ta sama scena , co powyżej ale podczas prac konserwatorskich
Scena Adoracji Dzieciątka ( narodziny Chrystusa). To chwila tuż po narodzeniu Pana. Nie ma jeszcze pasterzy, nie "kłaniają się królowie" bożej dziecinie. Anioł dopiero za chwilę oznajmi "Dobrą Nowinę" światu
Scena Pokłon Pasterzy ( w podpisie  "Radość Św. Józefa z adoracji pasterzy") - jedna z najpiękniejszych polichromii Willmanna. To również bardzo wzruszająca scena. Wyrazy twarzy przybyłych do stajenki pasterzy, świadczą o niepospolitych możliwościach i umiejętnościach twórcy fresków. Jest to zarazem wspaniałe studium portretowe. Pasterze są poważni ale i zatroskani zarazem. Można też zauważyć ich wielką bezradność wobec przybyłej na świat, Bożej Dzieciny. Czy są radośni?, Czy się radują na widok Chrystusa? Z pewnością. Ale radość tę mają w swoich sercach. Warto zwrócić uwagę na tło - są to miejscowe góry okolic Krzeszowa.
Pokłon Pasterzy - detal
Scena Ucieczki do Egiptu. Odbywa się w nocnej scenerii, przy świetle księżyca. Droga wiedzie przez las - oczywiście miejscowy las, sudecki. W lewym rogu zauważyć można ciekawostkę - cokół, a właściwie piedestał, pod którym leży posąg obalony. Jak twierdzą niektóre teksty apokryficzne - w drodze Świętej Rodziny do Egiptu święci pogańscy sami spadali z piedestałów, na widok Zbawiciela. 
Scena Ofiarowanie Jezusa w świątyni
Ta sama scena przed konserwacją - stan 1999r
Scena Odpoczynek Świętej Rodziny. Ta scena wyraża głęboki smutek z powodu konieczności ucieczki z Betlejem - gdzie właśnie ma miejsce "rzeź niewiniątek". W lewym górnym rogu widać miasteczko Betlejem,a tak na prawdę to widok na nasz Bolków z zamkiem księcia Bolka na pierwszym planie ...
Scena "Poszukiwanie Noclegu w Betlejem".
Poszukiwanie noclegu - detal. Zdaniem wielu badaczy Michał Willmann umieścił tu swój autoportret w wizerunku karczmarza.  Bardziej prawdopodobne jest jednak, że kryptoportretem artysty jest ukazana w scenie Obrzezania postać mężczyzny w płaszczu opartego o krzesło: 
Scena Obrzezania Chrystusa. Ciekawostką tej sceny jest obecność Marii przy ceremonii obrzezania. A przecież według prawa żydowskiego kobiety nie biorą udziału w obrzezaniu.
Obrzezanie Chrystusa - detal, postać oparta o krzesło to równie prawdopodobny jak wcześniej, autoportret artysty. Oczywiście można dopatrzyć się podobieństw pomiędzy obydwoma postaciami.

Szczególną uwagę warto zwrócić na  niepowtarzalną aranżację przestrzenną wnętrza świątyni. Architekt zrezygnował tutaj z tradycyjnego umieszczenia okien w kaplicach bocznych, na rzecz lepszego doświetlenia wnętrza, poprzez umieszczenie otworów okiennych w dwóch rzędach w najwyższych partiach kościoła. Dzięki takiemu rozwiązaniu architektonicznemu, stworzono dogodne warunki dla monumentalnego malarstwa freskowego , które - z założenia - miało stać się dominującym elementem wystroju świątyni. Z kolei, dzięki odstąpieniu od tradycyjnego od czasów średniowiecza, orientowaniu kościoła na osi wschód–zachód, na rzecz prezbiterium skierowanego na północ, malarstwo freskowe uzyskało korzystniejsze warunki oświetleniowe w ciągu dnia.


Poniżej cykl malowideł zdobiących sklepienia w kaplicach naw bocznych
 Św. Józef przynosi Jezusa do Nazaretu
 Rzeź niewiniątek
 Św. Józef niesie Jezusa do obrzezania
 Józef z Marią na spisie ludności


 Zwiastowanie
 Anioł i pasterze
Św. Józef przynosi Jezusa do świątyni w Jerozolimie
Słynny już fresk ilustrujący Św. Rodzinę na spacerze. Warto zwrócić uwagę, że Matka Boska spaceruje w kapeluszu, a nie w chuście. Podobno taki wizerunek Marii to unikat. Jakież było moje zdziwienie, kiedy opowiadając o Marii w kapeluszu pędzla Willmanna pewnemu malarzowi w Pelplinie, ten - wyraźnie zaskoczony moim odkryciem - pokazał mi malowidło ścienne w krużgankach pelplińskich , na którym też jest wizerunek Marii w kapeluszu...  Okazuje się, (informacja nie potwierdzona naukowo), że podobno na świecie są tylko 3 takie wizerunki Marii, z których 2  znajdują się w Polsce 
Poniżej Maria w kapeluszu na jednym z fresków w krużgankach opactwa w Pelplinie.
Więcej o Pelplinie : http://paskonikstronik.blogspot.com/2015/06/p-e-l-p-l-i-n-pera-polskiego-gotyku.html

 Wizerunki świętych na emporze organowej, autor nieznany
Madonna z dzieciątkiem


Anioł na jednym z filarów naw bocznych - jest po prostu piękny


Światło i cień - każdego słonecznego dnia światło przenika poprzez okna do wnętrza i zaczyna swoją grę. Pełza po ścianach, wygina się na sztukateriach i zdobieniach, odsłaniając ich tajemnice i słabości. Cień to skraca się, to wydłuża, pomaga światłu pokonać zagłębienia i wypukłości. A widz może wówczas dostrzec pełnoplastyczny obraz barokowego wnętrza świątyni. Jeśli ma się to szczęście być tu o właściwej porze i pogodzie, warto przystanąć choć na chwilę i obejrzeć ten uroczy spektakl ...
  Obrazy olejne w antependiach ołtarzy naw bocznych








Kościół w nocnej scenerii, przy sztucznym oświetleniu. Nie ma teraz gry świateł. Całe oświetlenie pochodzi z wnętrza. Uwidaczniają się inne detale i szczegóły niż przy świetle dziennym. Zmieniają się również kolory wnętrza.


BETLEJEM,  LETNI  PAWILON   NA   WODZIE 

To urocze miejsce.  Położone trochę na uboczu, z dala od głównego szlaku pielgrzymów i turystów. Ale pod dachem pięknego drewnianego pawilonu zobaczyć można prawdziwą perełkę sztuki barokowej...
Warto zadać sobie trochę trudu i obejrzeć, co kryje się za hasłem: "Letni pawilon na wodzie w Betlejem".
Pawilon położony jest w osadzie Betlejem leżącej około 2 km na zachód od Krzeszowa. Budynek zbudowano około roku 1730 na środku niewielkiego stawu zasilanego wodą z miejscowego źródła  i połączono trwale z brzegiem drewnianym, krytym pomostem. Owe źródło daje początek niewielkiemu potokowi zwanemu Cedronem. Przepływa on przez teren krzeszowskiego opactwa i kawałek dalej uchodzi do rzeczki Zadrna.
Wewnątrz pawilonu, na ścianach ponad oknami oraz na wewnętrznych powierzchniach dachu wraz z latarnią, znajdują się dwadzieścia cztery malowidła o tematyce starotestamentowej, powiązanej z przedstawieniem wody i osoby Króla Dawida. Każda ze scen została opisana. Jednak nie jest znany powód dla którego wykonano tak oryginalne dzieło, zważywszy, że nie znajduje ono swojego odpowiednika w innych cysterskich założeniach klasztornych.
W pobliżu znajduje się jeszcze kapliczka betlejemska - niewielka budowla barokowa związana z bożonarodzeniową stajenką. W niej to , każdego roku, w noc Wigilii Bożego Narodzenia cystersi odprawiali uroczystą pasterkę.
Pawilon pierwotnie stał na drewnianych palach wymienionych później na betonowe słupy.
Już z zewnątrz widać, że to oryginalny i bardzo interesujący obiekt.
Wewnątrz prawdopodobnie nigdy nie było ruchomego wyposażenia.
W latarni znajdują się podobizny najmężniejszych wodzów Króla Dawida
Budynek zbudowano na rzucie ośmiokąta foremnego. Dookoła otacza go ganek o szerokości 1,3 m, a od strony płd.-zach. krytym mostem prowadzi jedyne wejście. Ostrosłupowy dach przykryty gontem ma w środku latarnię - sygnaturkę. Jest to ośmioboczne zwieńczenie z kopulastym hełmem i oknami na ścianach. Szyby w nich są wykonane z sześciokątnych elementów, jakby plastrów miodu. Na bocznych ścianach pawilonu, w ich centralnych częściach, znajdują się natomiast większe okna. Ściany te były pierwotnie marmoryzowane z obu stron. Dziś z zewnątrz już tego nie widać, za to w środku polichromia pięknie imituje elementy architektoniczne. W narożnikach ścian są namalowane pary pilastrów o jońskich głowicach w kolorze różowego marmuru. Bliżej okien na tle ciemnej zieleni z cienkimi żółtymi pasami pojawia się dekoracja roślinna, jednak stanowi to tylko dodatek do przedstawień biblijnych, które robią tu największe wrażenie. Ośmiokątne wnętrze mierzy 8,24 m między naprzeciwległymi ścianami. Wysokości od podłogi do zadaszenia to 4,40 m tuż przy ścianach, 6,49 m przy dolnej krawędzi latarni i 9,08 m do jej zwieńczenia.

Wszystkie sceny są dokładnie opisane w sygnaturkach
Powyżej okien znajdują się trzy rzędy malowideł, po osiem w każdym. Najniższy pas prostokątnych obrazów wykonanych wprost na ścianach to sceny z kilku ksiąg Starego Testamentu związane tematycznie z wodą. Powyżej nich mamy duże obrazy malowane na płótnie, w kształcie trapezów. Dotyczą one 11. rozdziału 1. Księgi Kronik lub 5. rozdziału Drugiej Księgi Samuela, a ukazują króla Dawida i jego żołnierzy podczas zdobycia Jerozolimy i w czasie wojny z Filistynami. Ponad nimi, w strefie latarni pawilonu, umieszczono przedstawienia najdzielniejszych wodzów Dawida. Sceny są podpisane po łacinie.
Krótkie tłumaczenie podpisów na język polski umieszczono na kartkach, w oknach, jednak dla zrozumienia ich trzeba wcześniej dokładnie przeczytać 1 Krn 11 względnie 2 Sm 5 (dekoracje środkowe i górne). Więcej wysiłku i naprawdę wnikliwej lektury innych fragmentów biblii trzeba dla zrozumienia scen dolnych. Pamiętajmy jednak, że namalowano je nie dla prostych ludzi, ale dla teologów. Cykl malowideł i polichromii zdobiących wnętrze pawilonu powstał w latach 1731-33 i jest dziełem Georga Wilhelma Neunhertza, zaś inicjatorem zarówno samego obiektu, jak i pomysłodawcą cykli malarskich był - jak się przypuszcza - opat  Innocenty Fritsch. Najważniejszy jest cykl zdobiący dach pawilonu. Składa się nań osiem trapezowych pól wypełnionych tematyką związaną z Królem Dawidem, jego żołnierzami podczas zdobywania Jerozolimy oraz wojny z Filistynami

Wszystkie obrazy cechują wysokie walory artystyczne
Z kolei cykl ośmiu obrazów zawieszonych poniżej pół trapezowych  to starotestamentowa tematyka związana z wodą - wszak to pawilon na wodzie...



Malowidła w latarence wykonano bezpośrednio na desce, podobnie jak obrazy w najniższym rzędzie. Natomiast pola trapezowe wypełnione są obrazami malowanymi na płótnie.


Georg Wilhelm Neunhertz - wnuk Michała Leopolda Willmanna autor znakomitych fresków w kościele opackim w Krzeszowie i  w pawilonie letnim na wodzie.


BIBLIOGRAFIA :

Henryk Dziurla "Krzeszów"  wyd. Ossolineum 1974
Henryk Dziurla "Krzeszów"  w serii wydawniczej Śląsk w Zabytkach Sztuki
Danuta Ostowska "Krzeszów" nakładem Dolnośląskie Towarzystwo Oświatowe  1973
Witold Papiernik - opis zabytków Krzeszowa w plikach PDF - źródło internet
Witold Papiernik - Opis kaplic Marii Magdaleny, Bożego Grobu oraz Betlejem. Plik  pdf
Witold Papiernik - Krzeszów-wstęp i opis kościoła św. Józefa - plik pdf