31 lipca 2026

BIZANTYŃSKIE FRESKI W KAPLICY ŚW. TRÓJCY NA ZAMKU W LUBLINIE

KRÓTKA  HISTORIA  ORAZ  OPIS  BIZANTYŃSKO-RUSKICH  FRESKÓW  W KAPLICY  ŚW.  TRÓJCY  NA  ZAMKU  W  LUBLINIE


Kaplica zamkowa. Prezbiterium. klik aby powiększyć

       Lublin to miasto szczególne na mapie największych atrakcji Polski. Ma w sobie to coś, co działa jak magnes i przyciąga z magiczną wręcz siłą. Ale na tym nie koniec jego magii. Woła głośno o jeszcze... Stare Miasto i jego najbliższe okolice mają atmosferę której nie znajdziemy ani w Krakowie, ani w Gdańsku czy Warszawie. Stary Lublin pachnie wręcz Polską, tak jak Kazimierz czy Sandomierz... Owszem Kraków powinien pachnieć podobnie - ale to miasto poszło w komercję, liczy się kasa, a nie atmosfera. Lublin natomiast, to cudowne miejsce z pięknem podawanym wprost na talerzu, bez zaglądania do kieszeni turysty ... 
Nie planowałem zwiedzania Lublina w tym roku. Ale poznałem kogoś, kto sam uległ czarowi i urodzie miasta i opowiedział mi o tym. Wystarczyło kilka zdań zaledwie i kilka fotografii, a doznałem oczarowania i - zmieniając plany pobytu w Sandomierzu - pojechałem na jeden dzień do Lublina. Osobie tej - o pseudonimie twórczym Haja Szejha - dedykuję tę stronę.     

Widok od strony filara rozdzielającego obie nawy w kierunku łuku tęczowego i prezbiterium. Zarówno ściany, jak i sklepienia i wnęki okienne pokryte są freskami

Wyżej i niżej sklepienia prezbiterium. Wszystkie malowidła w tej części kaplicy wykonał osobiście sam mistrz Andrzej. 
Sklepienia prezbiterium pokryto malowidłami z wizerunkami świętych w towarzystwie aniołów, cherubinów i serafinów

Pośród licznych zabytków w które miasto obfituje, jeden ma ma wartość nadrzędną - to zamkowa kaplica wypełniona w całości bizantyjskimi freskami. Strona zawiera opis tego miejsca. Gotycka kaplica Trójcy Świętej wzniesiona została za panowania króla Polski Kazimierza III Wielkiego około 3. ćwierci XIV wieku i włączona w ciąg murów obronnych tutejszego zamku. W tym czasie Lublin pełnił rolę miasta nadgranicznego w systemie obronnym wschodnich rubieży państwa polskiego. Z chwilą zawarcia Unii Polsko-Litewskiej w 1386 r. ranga polityczna i gospodarcza miasta znacząco wzrosła. Na zjeździe panów i rycerstwa w Lublinie 2 lutego 1386 r. książę litewski Jagiełło (Jogaila) został wybrany na króla Polski i stąd wyruszył do Krakowa, by przyjąć chrzest, poślubić Jadwigę Andegaweńską i odbyć uroczystą koronację (4 marca). Wiele lat później, po 1395 r. król Władysław II Jagiełło zlecił wykonanie pewnych zmian w strukturze architektonicznej i wyposażeniu kaplicy zamkowej w Lublinie oraz ozdobienie jej wnętrza malowidłami, które wykonał zespół malarzy pod kierunkiem mistrza Andrzeja pochodzącego z Rusi. Prace malarskie zostały ukończone 10 sierpnia w dzień św. Wawrzyńca 1418 r. A więc dla rozwiania wszelkich wątpliwości - kaplicę wypełniają freski stylistycznie bizantyńskie, a wykonanie zawdzięczają malarzom pochodzącym z Rusi. 
Warto też wiedzieć, że na terenach dzisiejszej Rzeczpospolitej bizantyńskie freski obejrzeć można tylko w czterech miejscach! Są to: prezbiterium katedry w Sandomierzu, Kaplica Trójcy Świętej na zamku w Lublinie, w Kaplica Świętokrzyska w katedrze wawelskiej oraz w kościele kolegiackim w Wiślicy*. Od ponad stu lat badacze sztuki w Polsce usiłują zrozumieć znaczenie bizantyńskich malowideł, które z woli króla Władysława II Jagiełły ozdobiły wnętrza wyżej wymienionych gotyckich kościołów. W polsko-litewskiej monarchii Jagiellonów prawosławie było drugim po rzymskim katolicyzmie wyznaniem chrześcijańskim, znaczącym pod względem demograficznym i z własną odrębną strukturą organizacyjną. Wymagało to określenia prawno-instytucjonalnych ram koegzystencji dwóch Kościołów w obrębie jednego państwa. Projekt unii pojawił się już w pierwszych latach panowania Jagiełły w Polsce przy inspirującym udziale prawosławnego metropolity kijowskiego Cypriana Camblaka (zm. 1406), a w 1415 r. został ponowiony z udziałem Grzegorza Camblaka (zm. 1420), bratanka Cypriana. W tym samym roku, gdy powstawały lubelskie malowidła, metropolita Grzegorz Camblak udał się do Konstancji w czasie obrad soboru, by w imieniu króla Polski prowadzić rozmowy w sprawie unii Polsko-Litewskiej. 

Prezbiterium. Po środku zasłona. Na lewo scena Pojmania Chrystusa, na prawo Chrystus Policzkowany

Scena Naigrywania z Chrystusa i Chrystus pod Krzyżem

Scena Pojmania Chrystusa

Fresk na ścianie północnej. Znajdziemy tu ilustrację Modlitwy w Ogrójcu i Ostatnią Wieczerzę


Gotycka struktura wnętrza, różniąca się w sposób zasadniczy od typowego kościoła bizantyńskiego z centralną kopułą, stanowiła bez wątpienia artystyczne wyzwanie dla zespołu cerkiewnych malarzy już na etapie planowania sposobu rozmieszczenia głównych wątków tematycznych, a w następnej kolejności wybranych scen i przedstawień. Mimo tej zasadniczej trudności, Mistrz Andrzej wraz z zespołem stworzył dzieło oryginalne i niepowtarzalne, a zarazem niemal całkowicie zgodne z bizantyńską tradycją artystyczną. Malowidła prezentują typowo bizantyński hierarchiczno-zstępujący porządek programu ikonograficznego, na który składają się dwa podstawowe wątki tematyczne: doksologiczny na sklepieniach prezbiterium i nawy oraz historyczny (biblijny i hagiograficzny) na ścianach. Dopełnia je wątek fundacyjny upamiętniający władcę–fundatora i malarzy realizujących jego zamysł.
Budowla, istniejąca obecnie, przedstawia się w formie dwunawowej świątyni go­tyckiej, wzniesionej częściowo z wapnia, przeważnie zaś z cegły.  W ciągu XVI stulecia kościół uległ czę­ściowej przebudowie w duchu późnego renesansu. Widomym śladem tej renowacji jest renesansowy szczyt elewacji czołowej, ujęty po bokach zbiegającymi w dół ślimaczni­cami i zamknięty u góry niewielkim trójkątnym tympanonem. Przebudowa ta uskutecz­niona została przypuszczalnie w drugiej ćwierci XVI w. za kasztelanów Jana i An­drzeja Tęczyńskich i zdaje się pozostawać w związku z zamierzoną w tym okresie ogólną renowacją zamku. Równolegle jak się zdaje kościół pozyskał ornamentacyjne malowania renesansowe, których fragmenty dziś jeszcze są widoczne dokoła dawnego portalu od strony wewnętrznej: mogły one powstać około r. 1521.
Rzut poziomy kościoła składa się z dwóch różniczkujących się już na pierwszy rzut oka elementów: kwadratowej nawy i wydłużonego prezbiterium, zamkniętego po­ligonalnie trzema ścianami ośmioboku. Dwunawowość budowli akcentuje ośmioboczny filar, umieszczony na środku nawy i podtrzymujący żebrowe sklepienie z fasonowanej cegły średniowiecznej o piaskowcowych zwornikach. Analogiczne sklepienie rozpięte jest w prezbiterium, przy czym żebrowanie posiada tu konsole z piaskowca, z których sześć przechowało ślady nadanej im formy głów ludzkich. Wejście na chór ujęte jest w murowaną, okrągłą wieżyczkę, wzniesioną z cegły odmiennego formatu niż reszta murów kościelnych.
Kaplica zamkowa - rzuty poziomu dolnego, środkowego i sklepiennego


Wyżej i niżej filar centralny dzielący nawę na dwie połowy

W 1899 roku malarz Józef Smoliński, zatrudniony do prac konserwatorskich na Zamku Lubelskim, niespodziewanie odkrył w zamkowej kaplicy fragment fresku. Niedługo potem do Lublina przybyła Carska Komisja Archeologiczna z Petersburga zainteresowana znaleziskiem. Jej przedstawiciele, Piotr Pokryszkin i Mikołaj Pokrowski, odkuli większość tynków w prezbiterium. W ten sposób po kilku dziesięcioleciach oczom widzów ponownie ukazały się niezwykłe malowidła. Na ich pełną restaurację trzeba było jednak czekać aż do 1997 roku, kiedy to kaplicę ponownie udostępniono zwiedzającym. Na wiosnę 2008 roku odbyła się ostatnia faza prac: usunięto ślady pęknięć i przykryto je zrekonstruowanymi freskami.
Dekorację lubelskiej kaplicy wykonano w technice fresku. Polegała ona na nanoszeniu roztartych z wodą barwników na mokrą zaprawę wapienną, do której dodano włókna lnu i słomy. Malarze przygotowywali każdorazowo ilość zaprawy potrzebną do wykonania dziennej partii. Rysunek kompozycji malowano jasną ochrą, wzmacnianą miejscowo poprzez rycie linii w świeżym tynku. Spośród naturalnych pigmentów stosowano: biel świętojańską, azuryt, malachit, węgiel drzewny, jak również glinki żelazowe w odcieniach ugrów i czerwieni. Końcowym etapem prac było pozłacanie nimbów i szczegółów szat.



Wyżej i niżej sklepienia krzyżowo-żebrowe dwunawowej kaplicy



Przekaz wizualny – zrozumieć symbolikę znaczeń

Każdy ze wspominanych cykli posiada reprezentantów i odrębną symbolikę znaczeń. W najważniejszym wątku doksologicznym dominuje przedstawienie Chrystusa posadowionego na tronie z gołębiem symbolizującym Ducha Świętego w tle. Chrystus został przedstawiony z wyciągniętą, wzniesioną prawą dłonią, co nawiązuje do rzymskiej symboliki cesarskiej. Pozostała część sklepienia jest uzupełniona wizerunkami aniołów (serafiny i cherubiny), które przyjmują twarze ludzi oraz niezidentyfikowanych postaci. Liczne postaci aniołów zostały namalowane jako jeden temat ikonograficzny o charakterze doktrynalnym i jednocześnie tytularne przedstawienie. Na sklepieniu znajduje się ponad 30 przedstawień postaci aniołów, z czego połowa reprezentuje typ antropomorficzny, a pozostałe zooantropomorficzny.  Zastosowano tu reprezentację hierarchiczną, zgodnie z którą do pierwszej triady zostały zaliczone: serafiny, cherubiny, trony. Panowanie, moc i zwierzchności to triada druga, z kolei do trzeciej włączono księstwo, archaniołów i aniołów. Wizerunki aniołów są zgodne z ikonografią bizantyjską, w której nie zostały wykształcone „typy” charakteryzujące poszczególne anioły. Przedstawienia postaci w praktyce mieszano, co miało być zgodne z doktryną wzajemnego przenikania się cech i symboli. Na sklepieniu Kaplicy umieszczono 6 serafinów, z których dwaj unoszą się nad Chrystusem i Duchem Świętym, pozostali przy łuku tęczowym i nad ołtarzem. Ich górne i dolne skrzydła są skrzyżowane, a środkowe rozpostarte horyzontalnie. Zgodnie z bizantyjską ikonografią cherubiny zaprezentowano jako bardziej tajemnicze postaci o czterech skrzydłach w nieokreślonym bliżej kształcie. Ponadto mają one własne zadania: strzegą bram Raju, chronią Arkę Przymierza, podtrzymują Tron Boży. Wizualne przedstawienie sił niebiańskich oraz ich koncepcja i układ symboliczny były właściwością obydwu Kościołów: prawosławnego i katolickiego. Malowidła dostosowano do gotyckiego wnętrza budowli oraz wymogów liturgii. Na uwagę zasługuje fakt, że sztuka bizantyjska była dość konwencjonalna jak na ówczesne czasy, do czego przyczyniało się posługiwanie się przez malarzy podręcznikami opisowymi czy wręcz wzornikami. Trudność wypracowania indywidualnych stylów malarskich wynikała także z tego, że malarze pracowali w zespołach. 

Freski ściany północnej przedstawiają od góry: Matka Boska, Gościnność Abrahama, Ojcowie Kościoła



Scena z zasłoną klatki schodowej. Nad kotarą widzimy klęczącego Władysława Jagiełłę przed Tronującą Madonną. Postać św. Bazylego stojącego za tronem Madonny wskazuje, że autor tej kompozycji związany był z zakonem bazylianów

Święci Anachoreci ( w środku Makary i Saba)

Fresk na ścianie południowej przedstawia od góry: Anioł Zwiastujący, Zejście do Otchłani, Deisus


Scena Zaśnięcia N.M.Panny. Klik aby powiększyć



Drugi niezwykle ważny wątek to cykl fundacyjny, którego bohaterem jest Władysław Jagiełło. Najbardziej rozbudowana jest kompozycja modlitwy króla, na której jego twarz została odtworzona na podstawie relacji Jana Długosza. Mimo że nie jest to wierny portret Jagiełły, wizerunek ten podlegał wielokrotnie upowszechnianiu zarówno w wydawnictwach naukowych, jak i formach popularyzatorskich. Jeszcze częściej wykorzystywany w celach promocji Kaplicy oraz Muzeum jest konny portret Jagiełły. Scena ta ma bardzo symboliczny wymiar i kompozycję także ze względu na widoczne detale stroju króla i uprzęży konnej. Korona, tarcza, wierzchnie ubranie (kaftan) i buty mają rodowód zachodni, z kolei łuk i uprząż konna są charakterystyczne dla ówczesnego Wschodu. Cykl ewangeliczny zawiera przedstawienia najważniejszych wydarzeń z życia Maryi i Chrystusa odpowiadające poszczególnym świętom obchodzonym w roku liturgicznym Kościoła. Kolejny cykl, hagiograficzny, to malowidła przedstawiające wizerunki poszczególnych świętych. Sceny z życia dostojników i męczenników Kościoła zostały zaprezentowane zgodnie z obowiązującą hierarchią. Malowidła zawarte w tych cyklach, chociaż niezwykle piękne, a wręcz widowiskowe, nie pozostają łatwe w zrozumieniu i odbiorze –
potrzebna jest bowiem wiedza z zakresu teologii, historii, znajomość Starego i Nowego Testamentu. Kompozycje Kaplicy uzupełniają ozdobne ornamenty umieszczone w obramieniach okien, portali, żebrach sklepiennych i innych elementach gotyckiej architektury. Niepowtarzalny klimat i układ przestrzenny dopełnia malowidło zasłony zawieszonej na kółkach, której można przypisać rolę symbolicznego oddzielenia sacrum od profanum.


*
Według przekazów Jana Długosza bizantyjskimi freskami pokryto również wnętrza katedry w Gnieźnie oraz opacki kościół na Świętym Krzyżu w Górach Świętokrzyskich. Jednak w obu wymienionych obiektach freski te pozostają wciąż nieodkryte pod warstwami tynku.

Kporzystałem z: 
- Katarzyna Mieczkowska:Freski bizantyńsko-ruskie Kaplicy Trójcy Świętej w projektowaniu komunikacji. Nośnik marki, obrazu i designu;
- Freski w Kaplicy Trójcy Świętej w Lublinie | #sztuki wizualne | Culture.pl
- Zakład Architektury Polskiej: Studja do dziejów Sztuki Polskiej t.3 Michał Walicki - Malowidła Ścienne Kościoła Św. Trójcy na Zamku w Lublinie;
- Muzeum Narodowe w Lublinie: 600 lat fresków w Kaplicy Trójcy Św.na Zamku w Lublinie;


17 marca 2026

STAWY MILICKIE - KOMPLEKS TRZEŚNIÓWKA - marzec 2026

PRZEDWIOŚNIE   NA STAWACH   TRZEŚNÓWKI 


Przedwiośnie na ogól bywa kapryśne. Niby jest słonecznie, a zimno. niby jest ciepło, a marzną nogi i ręce trzymające metalowy aparat. Tak też jest i teraz, w marcu. Ale ptaki zimujące na stawach mają swoje zdanie na temat tej pory roku. Toteż gwarno tu i ruchliwie, choć na pierwszy rzut oka niewiele widać. Wędrówka groblami o tej porze daje możliwość obserwacji większego areału - zanim przyroda zasłoni szuwarami to, co najciekawsze ...

Mapka z trasą wycieczki. Klik aby powiększyć




Pięknie wyglądają i szumią tajemniczo na wietrze







16 marca 2026

NIŻNE TATRY _ WIELKA CHOCHULA - lato 2025

WEJŚCIE  NA  WIELKĄ  CHOCHULĘ (1753 m n.p.m.)   W NIŻNYCH  TATRACH  latem 2026

Widok z przełęczy Sedlo Ploskej w Wielkiej Fatrze na Łańcuch Niżnych Tatr od strony zachodniej. Po lewej najwyższe szczyty, a po prawej rozległy grzbiet Wielkiej Chochuli - klik aby powiększyć

    Niżne Tatry to długi łańcuch górski, położony na południe od Tatr, a oddzielony od nich Kotliną Liptowską i Kotliną Popradzką. Nazwa tego wysokiego pasma karpackiego jest historycznie błędna.
W roku 1860 geolog Dionýz Štúr (1827-1893) nadał pasmu roboczą nazwę Nižnie Tatry, kierując się jego położeniem na południe (a więc na zorientowanej mapie „niżej”) od Tatr Wysokich. 3 lata później węgierski badacz János Hunfalvy (1820-1888) źle przetłumaczył tę nazwę na węgierskie Alacsony-Tátra, które przełożone ponownie na słowacki dały postać formie Nízke Tatry. Tymczasem oprócz faktu, że zarówno Tatry, jak też Niżne Tatry położone są w Karpatach Północnych, nic tych - różnych pod wieloma względami pasm górskich - nie łączy. 

Stosowna mapka z naniesioną trasą - klik aby powiększyć

Piękne i fotogeniczne osty, są ozdobą wielu pasm górskich na Słowacji

Widok z podejścia żółtym szlakiem na Skalke i Koszarisko. Chochula jeszcze cała w chmurach

Wyżej i niżej wieś Liptovska Lużna, a za nią skrajnie wysunięte na północny-zachód szczyty Niżnych Tatr

W końcu dochodzimy do punktu widokowego zwanego Smer Sedlo pod Skalkou. W tle Tlsta z lewej i Salatyn z prawej - klik aby powiększyć

Niżne Tatry są największym powierzchniowo oraz drugim pod względem wysokości pasmem Centralnych Karpat Zachodnich. Przebiega ono w kierunku wschód–zachód na długości ok. 75 km i maksymalnej szerokości blisko 30 km. Góry te dzielą się na dwie części:
- zachodnią, większą i skupiającą wszystkie szczyty przekraczające 2000 m. – tzw. Ďumbierske Tatry;
- wschodnią, niższą (do 1946 m – Kráľova hoľa) i nieco mniej rozległą – tzw. Kráľovohoľské Tatry.
Obie części rozdziela ważna komunikacyjnie przełęcz Čertovica (1238 m).
A oto i Sedlo pod Skalkou - na głównym grzbiecie
Chochuli jeszcze nie widać (powyżej) ale jej długie ramię opadające na południowy-zachód jest dobrze widoczne (niżej)

Wyżej i niżej rozległa panorama w kierunku najwyższej części pasma Niżnych Tatr - klik aby powiększyć

Wyżej i niżej otwarty widok na pobliski już wierzchołek Wielkiej Chochuli

W tle rozległe szczyty Wielkiej Fatry z lewej oraz Strapata, Tlsta i Salatyn w Niżnych Tatrach - klik aby powiększyć

  Spoglądając na mapę pasma zauważyć można, że od strony zachodniej ogranicza je długi, ukośnie ustawiony do głównej grani grzbiet, którego najwyższą kulminacją jest właśnie Wielka Chochula. Doskonale widać ten samodzielny grzbiet górski z wierzchołków Wielkiej Fatry, a także ze szczytów Tatr Zachodnich (vide pierwsze zdjęcie na stronie).
Latem 2025 przebywałem ponownie wraz z przyjaciółmi z Gdańska w Wielkiej Fatrze. Widok na potężny i rozczłonkowany grzbiet Chochuli, towarzyszył nam podczas kolejnych wejść na fatrzańskie szczyty. Towarzyszył i korcił, zachęcał swoimi pięknymi kształtami, aż wreszcie skusił nas do wejścia. Dla mnie osobiście była to najpiękniejsza trasa w górach Słowacji. Nawet wejścia na szczyty Tatr Wysokich i Tatr Zachodnich nie dały mi tyle radości, co ten długi łagodny ale urozmaicony grzbiet Chochuli ...
Namawiałem swoich przyjaciół tak długo i uparcie na tę wycieczkę, że samo słowo Chochula stało się hasłem do różnych dowcipów na temat tej góry i synonimem mojej  "obsesji" -  na wesoło oczywiście.
Któregoś tam dnia obsesja się ziściła, zaparkowaliśmy auta w malowniczej wiosce Liptovska Lużna i pomaszerowaliśmy prosto w górę. Podejście żółtym szlakiem z wioski na Smer Sedlo pod Skalkou to kawał żmudnej drogi - las i odmokłe łąki, naprzemiennie. Kawałek wyżej wychodzi się na wyraźny grzbiecik opadający stromo z głównego grzbietu niżnotatrzańskiego. Tym stromym grzbietem podchodzi się żmudnie i ostro. Ale w pewnym momencie las zupełnie znika, pojawia się kosodrzewina, a potem rozległa we wszystkich kierunkach hala, pokrywająca w całości grzbiety i najwyższe rozłogi Niżnych Tatr. Takie miejsca kochają chyba wszyscy górołazi. My na pewno. Urządzamy popas. Sycimy oczy widokami, cieszymy się pogodą. 
Przed nami teraz najpiękniejsza część wycieczki - przejście grzbietem na wierzchołek Wielkiej Chochuli. W sumie zajmuje nam to 4 i pół godziny od wyjścia z wioski. Sporo czasu i kawał drogi, ale tu nie da się inaczej...
Na szczycie silnie wiało. Skróciliśmy pobyt, bo czuć już było zmęczenie długim podejściem, a przed nami jeszcze powrót - tak stromy, że kolana trzeszczą ... 
Rozległa panorama na wysokie szczyty Wielkiej Fatry z Rakitovem po środku - klik aby powiększyć

... a do szczytu coraz bliżej ...

Jeszcze paręset metrów 

Już prawie na szczycie. W tle piękne sylwetki najwyższych szczytów Niżnych Tatr: Chabenec, Kotliska, Skalka i Chopok (2024 m n.p.m.) -klik aby powiększyć

Chochula wzięta! 


Wielka Chochula leży w głównym grzbiecie wododziałowym Niżnych Tatr, ok. 4 km na północny wschód od Przełęczy Hiadelskiej (słow. Hiadelské sedlo). Stoki północne i zachodnie bardzo strome, halne, w górnych partiach mocno rozczłonkowane głębokimi żlebami i wydatnymi żebrami, w zimie lawiniaste, opadają ku dolinkom źródłowych dopływów potoków Korytnica i Lúžňanka. Stoki południowo-wschodnie nieco łagodniejsze i słabiej rozczłonkowane, porośnięte kosodrzewiną[2] do wysokości 1600-1650 m, opadają ku źródłowym ciekom potoku Sopotnica.
Sam szczyt, porośnięty roślinnością trawiastą, stanowi właściwie mało wybitną kulminację długiego na blisko 2,5 km, wygiętego lekko ku północnemu zachodowi odcinka głównego grzbietu niżnotatrzańskiego, ograniczonego na południowym zachodzie wzniesieniem Małej Chochuli (1719 m), zaś na północnym wschodzie wzniesieniem zwanym Košarisko (1695 m).
Od szczytu Wielkiej Chochuli w kierunku północnym przez Banášov bok (1233 m) odgałęzia się dość wydatny boczny grzbiet, który następnie wykręca ku północnemu zachodowi i przez wydatny szczyt Čierny vrch (1181 m) schodzi w widły wspomnianych potoków (Korytnicy i Lúžňanki).
Jeszcze w latach 60. XX w. na szczycie stała wieża triangulacyjna. Na grzbiecie Wielkiej Chochuli biegnącym na północny wschód, w stronę szczytu Košariska, ok. 800 m od wierzchołka, przy grzbietowej ścieżce znajduje się niewielki pomniczek, upamiętniający młodego kajakarza Mariana Havlíčka, który zginął tu tragicznie w 1972 r.
To piękna góra i ambitny cel. Jest co prawda niższa od najwyższych szczytów w Niżnych Tatrach, ale tu w zachodnim rejonie Karpat  króluje ponad wszystkimi górami - z Wielką Fatrą włącznie ...
Z wierzchołka Chochuli odchodzą strome grzbieciki i opadają głębokie dolinki

Wyżej i niżej wspaniała panorama z samego wierzchołka Chochuli na pozostałe szczyty Niżnych Tatr od zachodniej strony - klik aby powiększyć

Wspomniany w opisie symboliczny nagrobek nieszczęsnego kajakarza 

....  widoki, widoki ...

Powrót trwał wprawdzie o jedną godzinę krócej ale i tak ledwo dowlekłem się do czynnej jeszcze na szczęście restauracji w Liptovej Lużnej.  Solidny obiad przywrócił nam wszystkim chęci do dalszych wędrówek ...