14 czerwca 2016

NOWOGRODZIEC RUINY KLASZTORU SIÓSTR MAGDALENEK

    Nowogrodziec, to niewielka osada położona malowniczo nad rzeką Kwisą, u progu krainy zwanej Łużycami Górnymi. Powstała najpewniej na początku XIIIw,   na rubieżach Milczan i Bobrzan. Tutejszy niewielki gród (myśliwski zameczek jak chcą inni) strzegący miejsca, przekazany został w 1217 roku przez księcia Henryka I Brodatego swojej małżonce Jadwidze zwanej później św. Jadwigą Śląską - znaną z licznych fundacji kościelnych, klasztornych jak też i szpitali. Podobnie było i tu. Jeszcze w tym samym 1217 roku Jadwiga funduje w miejscu grodu klasztor i sprowadza doń z Niemiec(?) siostry Magdalenki. Wiele źródeł, w tym i oficjalna strona "Zakony i zgromadzenia zakonne na świecie" podają, że księżna Jadwiga wraz z Henrykiem  I Brodatym sprowadzili pierwsze mniszki z klasztoru Magdalenek z Marsylii, a nie z Niemiec (w tamtym okresie mieliśmy znacznie ożywione kontakty z Francją, jej strzechami budowlanymi i zgromadzeniami zakonnymi, które dopiero później zostały zdominowane przez niemieckie).  Jest to potoczna nazwa zgromadzenia. W pełnym brzmieniu zgromadzenie nazywa się Zakonem Pokutnic św. Marii Magdaleny o regule bernardyńskiej. Jednak pierwsza pisana wzmianka o tym zakonie w Nowogrodźcu pojawia się w 1249 roku. Liczne fundacje i nadania ziemskie uczyniły szybko klasztor Magdalenek znaczącą w regionie placówką feudalną. Toteż już w 1289 roku siostrzyczki zakładają klasztor filialny w Bytomiu Odrzańskim, zaraz potem w Lubaniu Śląskim, Szprotawie i wreszcie  w 1717 roku w Nysie.  A od 1459 roku do klasztoru należy już całe miasteczko - ten stan symbiotyczny trwa nieprzerwanie przez ponad 300 lat, a sam klasztor staje się największym w Europie zgromadzeniem Magdalenek. Miasto wiele zyskuje za sprawą klasztoru. Powstają solidne mury obronne z basztami i bramami, wodociągi. Mieszczanie uzyskują liczne przywileje rzemieślnicze i targowe.
Widok na południowe skrzydło klasztoru

Zdjęcie pochodzi ze strony www.jeleniagora.naszemiasto.pl

Skrzydło wschodnie

Budynki zamykające klasztor od strony zachodniej



Wejście główne do budynków klasztornych i do wirydarza 

Pierwotnym założeniem zgromadzenia zakonnego było przyjmowanie oraz nawracanie publicznych grzesznic i tzw. pokutnic. Z upływem czasu  zaczęto jednak przyjmować do zakonu szlachetnie urodzone panny, często z bogatych domów, którym najwyraźniej odpowiadała (lub odpowiadała ich opiekunom - co bardziej prawdopodobne) niezwykle surowa reguła zakonna. Szczególny nacisk kładziono w niej na bezwzględne posłuszeństwo, ubóstwo i wszelką wstrzemięźliwość, przejawiającą się np. w bardzo skromnym odżywianiu się (liczne posty, jeden posiłek na dzień). Jako pokutę reguła nakazywała również milczenie przez cały dzień. Łóżka mniszek były wyścielone jedynie słomą i wełnianym kocem. Surowo przestrzegano zakonnej klauzury. Wszystkie okna w klasztorze posiadały podwójne kraty, a były tak wąskie „aby nie można było usłyszeć rannego piania koguta, ani zobaczyć całej twarzy człowieka". Pomimo surowej reguły, chętnych do wstępowania do nowogrodzieckiego klasztoru nie brakowało. Z czasem surowe reguły zostały stopniowo złagodzone, a klasztor zyskując kolejne zapisy i przywileje, zaczął się świetnie rozwijać. Z każdym rokiem dobra klasztorne były coraz większe. Do Nowogrodźca przybywały nowicjuszki z całego Śląska, a nawet z Czech i Polski. Zaczęto wręcz stosować swego rodzaju selekcję: przyjmowano przede wszystkim młode szlachcianki. 
Mury utraciły już wszelkie detale i ozdoby
Jedyny ocalały portal prowadzący do krużganków klasztornych
Widok z krużganku na wirydarz 

Cały zespół klasztorny w Nowogrodźcu był kilkakrotnie przebudowywany. Dzisiejszy układ budynków jest pozostałością po barokowej renowacji w 1 połowie XVIII wieku. Niewiele wiadomo o dokładnym przebiegu tej renowacji. Po sekularyzacji zakonu w 1810 r. budynki klasztorne stały się własnością Prus, a po części miasta. W dawnych budynkach umieszczono szereg urzędów państwowych, zamieniając cele mniszek najpierw na biura, a potem na izby dla uczniów ewangelickiej szkoły. W 1897 roku miała miejsce gruntowna przebudowa kompleksu, który został zamieniony na ewangelickie seminarium nauczycielskie. Ale mimo likwidacji samego zgromadzenia zakonnego i licznych, późniejszych przeróbek, nie uległ zmianie zasadniczy plan budowli z czasów XVIII-wiecznej przebudowy. Był to nadal zwarty zespół architektoniczny z centralnym czworobocznym budynkiem głównym, posiadającym wewnętrzny dziedziniec i z dołączonym do niego dodatkowym skrzydłem, otaczającym go od zachodu. Miasteczko Nowogrodziec stało się w lutym 1945 r. miejscem bardzo zaciętych walk między resztkami 17 Dywizji Piechoty wojsk niemieckich, a nacierający 6 Korpus Pancerny Armii Czerwonej. Zaraz po zajęciu Nowogrodźca przez wojska sowieckie i miasto i klasztor zostały jeszcze dotkliwiej zniszczone i splądrowane przez „wyzwolicieli". Od tego czasu klasztor stanowi ruinę i ten stan rzeczy pogarsza się z każdym rokiem.
Jedyny zachowany w całości krużganek mieści się w skrzydle północnym

pomieszczenia przyległe do krużganku północnego

Wokół same ruiny

Najczęściej fotografowane miejsce w ruinach
Najlepiej zachowane pomieszczenie klasztorne


Skrzydło północne powyżej i narożnik północno-wschodni poniżej

Narożnik południowo-wschodni
Wieża kościoła parafialnego


Mury klasztorne z zewnątrz, z drogi do miasta
Do naszych czasów z pierwotnych budowli nie pozostał żaden widoczny ślad. Ruiny klasztoru proszą się o badania archeologiczne, zwłaszcza fundamentów klasztornych i obiektów przyległych. Być może, gdy nadejdą wreszcie lepsze czasy i ruiny doczekają się funduszy na ich odbudowę, znajdzie się i czas na przeprowadzenie prac archeologicznych...
Podczas oglądania piwnic pod ruinami klasztoru, uwagę zwracają komory i pomieszczenia w skrzydle południowym. Swoją starannością wykonania odbiegają znacznie od pozostałych. Czyżby pochodziły jeszcze z czasów średniowiecznych ? Brak detali kamieniarskich, czy jakichkolwiek ozdób lub znaków uniemożliwia - na poziomie amatorskim - ustalenie bliższej chronologii budowli. Skrzydła klasztoru w części naziemnej pochodzą z okresu baroku ale fundamenty mogą być starsze i właśnie wygląd piwnic w południowej części klasztoru jest wyraźnie inny od reszty. Wiadomym jest również, że jeszcze w 1652 roku pożar strawił drewniany wówczas klasztor. Nie wiadomo, czy ów stał na murowanych fundamentach, czy też ich nie posiadał. Badania rozwiążą ten problem.  Piwnice klasztorne zachowały się w całości i są ogólnie w lepszym stanie niż części naziemne. Ciągną się nieprzerwanie pod trzema skrzydłami klasztoru. Ich stan zachowania jest dobry. Nie widać nigdzie zawałów ani większych pęknięć. Gruz jaki wala się w pomieszczeniach piwnicznych pochodzi z górnych kondygnacji budynków.  
Piwnice pod skrzydłem północnym


Wewnątrz jest sporo gruzu pochodzącego z górnych kondygnacji



Piwnice klasztorne tworzą jeden dostępny ciąg pomieszczeń pod wszystkimi skrzydłami klasztoru. Ale w żadnym miejscu nie widać wejść ani śladów zamurowań do podziemi, o których marzą poszukiwacze i tropiciele tajemnic. Nic, ani śladu czegoś co mogłoby prowadzić poniżej poziomu piwnic. Rozczarowanie?  Nie, same piwnice są dostatecznie ciekawe i tajemnicze ...

Skrzydło wschodnie niewiele się różni od północnego

Natomiast pod skrzydłem południowym piwnice są trochę inne. Wyglądają na starsze i solidniejsze od pozostałych. Mury są tu grube na 2,5  do 3,5 m  Ściany zbudowane są ze starannie dobranych głazów częściowo ciosanych oraz z ciosów piaskowcowych. Widać tu nie pośpiech a solidny warsztat kamieniarski
Jest się czym zachwycać przeglądając pomieszczenia piwniczne południowego skrzydła. Są tu sale, których nie powstydziłyby się wytworne lokale 
Starannie wykończone ściany oraz sklepienia
Tylko ten bałagan ...
Poniżej widok z budynku leżącego w południowo-zachodnim skraju klasztoru