12 grudnia 2016

SANDOMIERZ KOŚCIÓŁ ŚW. JAKUBA I KLASZTOR DOMINIKAŃSKI

Piękny i malowniczy Sandomierz szczyci się wieloma szacownymi zabytkami. Jego bogata historia i zgromadzone w nim zabytki urzekały wielu znanych Polaków, ludzi pióra, artystów i naukowców. Ale i turysta zwiedzający to piękne miasto sam dostrzeże jego niepowtarzalne walory i odczuje niezwykłą atmosferę nasączoną wielowiekową tradycją i kultura polską.
Osada sandomierska jest jednak znacznie, znacznie starsza od zachowanych do dziś kościołów murowanych. O jej ówczesnej randze świadczą liczne znaleziska archeologiczne. Miasto musiało być od początku rozległym założeniem, skoro wzniesiono w nim aż trzy kościoły w jednym niemalże czasie (św. Jana, św. Piotra i pierwszy św. Jakuba). Dynamicznie rozwijającego się ośrodka miejskiego nie zniweczył nawet najazd tatarski z 1241 roku. Dopiero druga nawałnica tatarów w 1259 roku spustoszyła gród doszczętnie. Wówczas Tatarzy wymordowali wszystkich 49 dominikanów-rezydentów konwentu - uznanych później za męczenników. Dzisiejszy widok Starego Miasta różni się jednak zancząco od czasów gdy gród ten powstawał. Jak to trafnie zauważa Eligia Gąssowska w swojej pracy "Z problematyki badawczej wczesnośredniowiecznego Sandomierza" cyt. "Sandomierz we wczesnym średniowieczu wizualnie przedstawiał widok dużo bardziej kontrastowy. Wzgórza były wyższe, a wydawały się jeszcze wyższymi w zestawieniu z wąwozami, które dziś w ogóle nie istnieją, a których głębokość była znaczna. To zróżnicowanie oraz wydzielenie poszczególnych wzgórz należy z całym naciskiem podkreślić, ponieważ zadecydowało ono o usytuowaniu poszczególnych części najstarszego miasta oraz w pewien sposób przesądziło o rodzaju zabudowy, którą można określić jako luźną lub rozproszoną. Każde wzgórze stało się dla siebie całością osadniczą niezależnie od związków łączących je z innymi." 

KOŚCIÓŁ dominikański pod wezwaniem św. Jakuba w Sandomierzu.
Jak opisuje to miejsce ksiądz Józef Rokoszny w swoim przewodniku po Sandomierzu z 1909 roku "Dziwnie poważnie i malowniczo wygląda pośród starych lip ten omszały budynek kościelny! Pisze Długosz, że Iwo, biskup krakowski w r. 1226 zburzył kościół św. Jakóba, parafialny starego Sandomierza, wystawiony przez Adelajdę, wybudował na tem samem miejscu nowy i osadził przy nim dominikanów". Prawda to. Owe lipy do dziś tu rosną.     Z dalszej perspektywy oglądany i teraz robi takie samo wrażenie. Jego szlachetna w proporcjach bryła z czerwonej, wypalanej cegły nie daje poznać z daleka, że mamy do czynienia z tak starym, romańskim kościołem. Bardziej on na myśl przywodzi znacznie późniejsze budowle...
Liczy już sobie około osiemset lat i jest najstarszą, zachowaną budowlą sakralną w Sandomierzu. Stoi na południowo-wschodnim stoku wzgórza nazywanego Staromiejskim. Prace archeologiczne prowadzone na tym terenie szczególnie w latach przed i powojennych ujawniły, że wzgórze to było zasiedlone już przed wiekami, a od XI wieku istniała tam dynamicznie rozwijająca się osada. Ciekawostką jest, że owe prace ziemne odsłoniły w okolicy rozległe cmentarzysko szkieletowe z grupą pochówków  "antywampirycznych" czyli zawierających wszystkie niezbędne atrybuty znane z innych podobnych miejsc. Natrafiono wówczas również na bardzo ciekawe wczesnośredniowieczne konstrukcje drewniane systemu kanalizacji wodociągowej. W osadach jednej z chat z XI wieku odnaleziono słynne sandomierskie szachy (wykonane z rogu jelenia, a stylistycznie związane ze sztuką arabską) ...
Nie istnieją lub jeszcze nie odnaleziono dokumentów zawierających datę erekcji pierwszego kościoła św. Jakuba, należy więc przypuszczać, że został on wzniesiony na długo przed rokiem 1191 (kiedy to parafialny dotąd kościół św. Jana wszedł w skład uposażenia kolegiaty NMP), prawdopodobnie między 1150 i 1175 rokiem. Być może fundatorem kościoła był książę Henryk Sandomierski, który potraktował te fundację jako wotum dziękczynne po powrocie z krucjaty do Ziemi Świętej czyli pomiędzy rokiem 1155, a 1166 (śmierć księcia). W samym Sandomierzu pierwsze drewniane świątynie, po których wszelki ślad już dawno zaginął, mogły pochodzić z pierwszych lat chrystianizacji Polski, a wiec tuż po 966 roku. Natomiast odkryty na Wzgórzu Staromiejskim cmentarz świadczy o istnieniu w jego okolicy świątyni, gdyż w tamtych czasach cmentarze zawsze lokowane były przy kościołach.
Południowa nawa kościoła wraz z fragmentami skrzydeł klasztornych
Nawa północna z portalem z XIII w. i wczesnogotycką dzwonnicą dobudowaną w wieku XIV do ściany zachodniej
We wnętrzu XIV wiecznej dzwonnicy znajdują się jedne z najstarszych w Polsce dzwonów - mniejszy i starszy pochodzi z 1314 roku, większy z 1389

Pod koniec XII wieku - jak podaje Jan Długosz - księżna Adelajda (córka Kazimierza Sprawiedliwego) w 1200 roku ufundowała świątynię, a w 1211 została w niej pochowana. Istnieje też inny pogląd na kwestię fundatorki pierwszej świątyni. Być może Jan Długosz błędnie zinterpretował napis na płycie nagrobnej Adelajdy, myląc ją z Adelajdą - córką kujawskiego księcia Kazimierza Konradowica - zmarłą w 1311 roku. Kolejne badania naukowe rozwiążą i tę kwestię. Był to więc pierwszy kościół pod tym wezwaniem (datowany na koniec XII lub przełom XII/XIII), natomiast dominikanie przed wzniesieniem nowej, zachowanej do dzisiaj budowli klasztornej, rozebrali większość murów owej książęcej fundacji. Badania archeologiczne prowadzone m.in. w obecnym prezbiterium kościoła potwierdziły istnienie starszej świątyni św. Jakuba. Była to świątynia kamienna, jednonawowa i raczej nie większa od obecnej świątyni. Natrafiono tu na pozostałości kamiennych murów przy północno-wschodnim narożniku prezbiterium. Wtórnie użyte bloki kamienne i fragmenty kamieniarki wykorzystano do budowy fundamentu filaru międzynawowego (płyta nagrobna z rytym przedstawiającym fragment miecza - na zdjęciu). W Zamku Królewskim można zobaczyć głowę "lwa portalowego", który pochodzi z pierwotnego kościoła. Nie jest znana dokładna data pojawienia się o.o. dominikanów w Sandomierzu. Zgodnie z tradycją przyjmuje się, że przybyli tu już w 1226 roku - ustanawiając drugi konwent dominikański w Polsce. Potwierdzałaby to lista fundacji dominikańskich Bernarda Gui, z której wynika, że bracia objęli dawny kościół św. Jakuba i rozpoczęli budowę klasztoru równocześnie z fundacjami w Kamieniu i Wrocławiu.
Kościół św. Jakuba zajmuje do dziś odrębne miejsce w szeregu naszych zabytków romańskich. Jest bowiem przykładem nowatorskiego budownictwa ceglanego w czasach, kiedy w całej okolicy powszechnie używano ciosów kamiennych do wznoszenia budowli monumentalnych. Wystarczy wspomnieć o niedalekiej romańskiej kolegiacie opatowskiej, czy romańskim kościele pod wezwaniem św. Floriana w Koprzywnicy i jeszcze kilku mniejszych. Warto również zauważyć, że przywiązanie do kamienia jako materiału budowlanego cechowało zwłaszcza cystersów podczas gdy dominikanie sięgnęli po mało jeszcze znany ale tańszy od ciosanych bloków kamiennych, materiał ceglany. Zastosowanie wypalanej cegły w budownictwie sakralnym niosło ze sobą prócz niższych nakładów finansowych także i poważne ograniczenia natury plastycznej. Mianowicie w cegle nie dało się rzeźbić. Wprawdzie surowe reguły zakonne klasztorów macierzystych (dominikanie zwłaszcza zobligowani byli do przestrzegania reguł ubóstwa, nie mogli do budowy używać kamienia, sklepiać świątyń i budować wież)  sprzyjały redukcji ozdób i upiększeń w wystrojach fasad, kolumn i portali ale nie redukowały ich całkowicie. Niektórzy badacze łączą budowę kościoła i klasztoru z warsztatem budowlanym związanym  z norbertańską szkołą budowlaną w Jerichow, w którym wykorzystano po raz pierwszy Europie północnej wypalaną cegłę. Jednakowoż wysoki poziom techniczny i artystyczny użytej tu dekoracji ceramicznej, jak też jej cechy stylistyczne, wskazują raczej na odmienne pochodzenie warsztatu. To najprawdopodobniej strzecha budowniczych z północnych Włoch, gdzie nieprzerwanie przez całe wieki, już po upadku cesarstwa rzymskiego, kwitła znakomita architektura ceglana: późnoantyczna, przedromańska, a następnie romańska. Stąd też ruszały na północ Europy, za Alpy, warsztaty budowniczych, umiejących cegłę nie tylko wypalać i zdobić, ale również wznosić efektowne budowle architektoniczne z jej użyciem. O członkach owego warsztatu świadczą też znaki kamieniarskie i imiona uwidocznione na ceramicznych i kamiennych elementach budowli: JO[an]NES, NICOL[aus] i DANIHEL. Na niektórych cegłach zachowały się odciski tłoków o formach bizantynizujących (typowych dla ówczesnej sztuki włoskiej), przedstawiających Madonnę z Dzieciątkiem. A cegła będąca jedynym dozwolonym materiałem budowlanym u dominikanów, wymagała wykonania specjalnych form dla ukształtowania w niej ozdób. Kościół św. Jakuba jest doskonałym przykładem takiego właśnie rozwiązania - zdobnictwa ceglanego. Mnogość zastosowanych tu ozdób ceramicznych zaskakuje i wprawia w podziw. Znacznie później, w gotyku poradzono sobie z tym problemem stosując w budowlach wznoszonych z cegły elementy kamienne do wykończeń, okładzin i obrzeży okien, filarów, portali. Słynący z koronkowych rozet i maswerków gotyk poprzestał na wykorzystaniu cegły jedynie do wypełnienia ścian.
Najdoskonalszy zespół zdobień ceramicznych stanowi elewacja północna kościoła, którą obiegają  dwa plecionkowe fryzy o geometrycznych wątkach oraz wspaniały portal północny
Słynna Brama Niebios jest portalem dwudzielnym, z trójlistnie zwieńczonymi otworami wejściowymi, nad którymi umieszczono ozdobny pas rozet. W dekoracji wykorzystano motywy roślinne i figuralne, na cegłach widać też zachowane geometryczne ryty. Dostrzec można stylizowane lilie, kiście i wici winogron, czworoliście w okręgu, splecione pierścienie. Są też palmy i palmety, wyraźnie nawiązujące do św. Jakuba z Composteli muszle, ryt przypominający wizerunek miecza na tle kraty, na cokole pod nim lancetowaty liść, a w głowicach portalu dwie główki: jedna brodata (filar środkowy - identyfikowana tradycyjnie z Iwonem Odrowążem lub św. Jakubem - grzywka może sugerować tonsurę), druga w otwartej koronie (lewy węgar - rzekomy wizerunek Adelajdy lub Leszka Białego). Poniżej, tuż nad cokołem, nie najlepiej zachowana mała głowa lwa, z widoczną skłębioną grzywą - to symbol strażnika przybytku. Po środku wyciśnięty w cegle gmerk rzemieślnika w kształcie krzyża tau. Górną część otacza archiwolta z plecionkowym fryzem i charakterystycznym, lewoskrętnym ornamentem sznurowym, powtórzonym symetrycznie na półkolumnach po obu stronach wejścia. Całość sprawia naprawdę urzekające wrażenie.
"Brama Niebios" widziana oczami Wojciecha Gersona  1871 r
 Ten piękny i oryginalny portal wzbudzał i nadal wzbudza zainteresowanie zwiedzających.  Cytuję za przewodnikiem księdza Rakosznego  "Ale najciekawszym i najpiękniejszym jest por-tal. Drzwi boczne, pisze Gerson, są arcydziełem wyrobu z gliny palonej, w części glazurowanej. Staranność wykonania wszystkich szczegółów i ozdób tego portalu jest zadziwiająca; głowy, liście wypukłe, a na-wet ozdoby ryte, skutkiem dobranego materyału i należytego wypalenia, przez sześćset kilkadziesiąt lat zachowały się w pierwszej swej czystości, pomimo, że ta ściana kościoła jest ku północy odwrócona". To prawda. Świeżość owych detali i ornamentów słusznie jest niezwykła.

W lewym ościeżu portalu widoczne są niewielkie, acz charakterystyczne i tajemnicze główki. Główka kobiety w koronie - to według tradycji przedstawienie księżnej Adelajdy- fundatorki lub księcia Leszka Białego, druga główka po stronie przeciwnej z charakterystyczną grzywką to przedstawienie Iwo Odrowąża lub św. Jakuba.  

Stylizowane lilie, motywy geometryczne i szczątki glazury na niektórych cegłach
Wyszukane formy geometryczne, plecionki i motywy roślinne, a czasem zoomorficzne zadziwiają swoim bogactwem  oraz starannością wykonania
Wici winogron, a w środku muszelka św Jakuba z Compostelli

Powszechnie przyjmuje się, że obecna świątynia powstawała w trzech zasadniczych etapach: 
I. Lata 1226-1236 budowa prezbiterium i zakrystii.
II. Okres po 1236 a przed 1253 – budowa korpusu nawowego.
III. Prace uzupełniające u schyłku XIII wieku.
Zaczęto jednak od rozebrania stojącego już na tym miejscu, wcześniej wspomnianego kościoła parafialnego i w części na jego fundamentach, wykorzystując pozyskany materiał, rozpoczęto budowę nowej świątyni. Na początku powstała  zakrystia i prezbiterium, następnie korpus kościoła i przylegające do zakrystii, wschodnie skrzydło klasztoru (z piwnicą na jednym filarze). Do dziś zdobi je widoczny pod okapem fryz z charakterystycznym dla romańskiego stylu motywem czworoliścia. Około połowy XIII wieku powstało południowe skrzydło klasztoru (jako budynek wolnostojący, nie związany z korpusem kościoła), a w XIV wieku zachodnie, w tym obecne pomieszczenie kaplicy św. Jacka. Budowę kompleksu klasztornego przerywały kolejne najazdy tatarskie w 1241, 1259/1260 i 1287 roku, a także litewskie i ruskie. Ostatecznie dopiero w XVII wieku zamknął się cały czworobok, łącząc wszystkie zabudowania klasztorne wirydarzem z krużgankami. W tym czasie dobudowano też kaplicę męczenników. Pierwszy gruntowny remont świątynia przeszła w 1399 roku po finansowym wsparciu królowej Jadwigi Andegaweńskiej, która często odwiedzała ten kościół (jak sama napisała : „Kościół św. Jakóba znaleźliśmy bardzo zniszczony przez starość i grożący upadkiem, jeżeli przez naprawę gmachów lub przebudowanie murów temu się nie zapobieży"). Na początku XIV w. dobudowano do zachodniej ściany świątyni wczesnogotycką dzwonnicę, murowaną z cegły, w układzie polskim, w której znajdują się wspomniane już wyżej dzwony z 1314 oraz 1389.W XV wieku na zlecenie króla Władysława Jagiełły przeprowadzono rozległe prace restauracyjne. Wykonał je jakiś warsztat sprowadzony z Rusi (jest to ten sam czas kiedy również na zlecenie króla w katedrze powstają rusko-bizantyjskie freski). O ruskim pochodzeniu warsztatu świadczą zachowane do dziś gotyckie cegły z wyciśniętym znakiem strzechy budowlanej. Precyzyjny rysunek wyobraża popiersie Michała Archanioła z włócznią oraz cyrylicą pisany skrót nazwy "Archangieł Michaił".  Na początku XVII wieku dodano barokowe elementy (widoczne szczególnie w kaplicach bocznych – Męczenników Sandomierskich, św. Walentego – obecnie kaplica Matki Bożej Różańcowej). W charakterystycznym długim prezbiterium (które musiało pomieścić wszystkich braci zakonnych) znajduje się sarkofag fundatorki – księżnej Adelajdy. Wykonany został w 1676 roku z z jednego kloca drzewa dębowego, w środku znajduje się mosiężna trumienka ze szczątkami księżnej. Fundacji trumienki dokonał ks. Melchior Buliński.
W XVII stuleciu kościół utracił swą romańską formę. W początkach wieku konieczna stała się kolejna restauracja - tym razem dokonano jej w duchu baroku. W 1631 roku kapituła zakonna zdecydowała przykryć wnętrze murowanym sklepieniem kolebkowo-krzyżowym, niższym niż pierwotny sufit. Do 1670 roku sklepienie świątyni pokryła dekoracja stiukowa o geometrycznych i roślinnych formach.
Kościół jest orientowaną trójnawową bazyliką, bez transeptu, z wydłużonym i prosto zamkniętym, trójprzęsłowym prezbiterium. Nawa główna przykryta jest drewnianym stropem, boczne nawy otwartą konstrukcją dachową, zaś prezbiterium kolebkowym sklepieniem dekorowanym stiukowymi ornamentami geometrycznymi.  Do prezbiterium przylega wybudowana w tym samym czasie zakrystia. Nawy boczne oddzielone są od głównej ostrołukowymi arkadami wspartymi na filarach. Ciekawostką jest nierówna wysokość arkad naw. Arkady nawy północnej są niższe od arkad południowej nawy. 

Charakterystyczna geometryczna plecionka
Geometryczne ryty i splecione pierścienie


Skrzydlate smoki oplatające się własnymi ogonami

Kościół poddany został re-romanizacji w początkach XX wieku (1905-1915), co wywarło oczywisty wpływ na obecny wygląd budowli. Doprowadziło to niestety do zniszczenia części nawarstwień kulturowych, ale także zniszczenia oryginalnego lica ścian, zniszczono także część pierwotnej posadzki ceglanej. Przywrócono romańskie  okna, oczyszczono portal z farby olejnej i usunięto z niego oryginalne ceramiczne szkliwo. Czwarta  podpora (licząc od prezbiterium) w południowej nawie, ujawniła podczas prac konserwatorskich  zatopioną  w  jej fundamencie,  kamienną  płytę  z  rytem  miecza,  pochodzącą  jeszcze   z przeddominikańskiej świątyni (widoczna na zdjęciu w dalszej części opisu). Wewnątrz kościoła zrekonstruowano reliefową dekorację okien, która wywołała wówczas i wywołuje do dziś wiele kontrowersji oraz wykonano nową więźbę dachową, w głównej nawie zasłaniając ją belkowym stropem. Skute jednak zostały tynki z gotycką polichromią, ślady rytych w cegle i malowanych na cienkim tynku geometrycznych wzorów oraz malowane epitafium z XIV w. W prezbiterium ujawniono za to piscynę i kamienny cios, odsłonięty na południowym półfilarze ściany z łukiem tęczowym, a wyznaczający granicę między etapami wznoszenia korpusu. Poza tym w klasztorze przeprowadzono niewielkie prace remontowe (po 1922 roku rozebrano ostatecznie zrujnowane budynki).
Pomimo opisanych w literaturze starań pułkownika Wasyla Skopenki w czasie walk o miasto Sandomierz, z II wojny światowej kościół św. Jakuba wyszedł poważnie uszkodzony, z pękniętą północną ścianą prezbiterium i uszkodzonym portalem. Kompleksowa restauracja kościoła zaczęła się dopiero w 1988 roku. Wcześniej, w latach siedemdziesiątych, zatwierdzono dokumentację badawczo-projektową, która zakładała przemurowanie zniszczonych ostrzałem artyleryjskim partii murów, przy użyciu starej cegły. Jednak przeprowadzono wtedy jedynie konserwację obrazów, ołtarzy i sarkofagu Adelajdy, wykonano niewielkie zabiegi w kaplicy Męczenników i św. Jacka.

WNĘTRZE
Cegła została ułożona w układzie wendyjskim (zwanym też polskim). Jest przykładem połączenia sztuki romańskiej i gotyckiej, stanowi zatem ciekawą formą przejściową pomiędzy tymi dwiema epokami. 
Kościół zachował się w obecnej formie mimo licznych wojen (najazdy mongolskie, najazdy litewskie i ruskie, potop szwedzki, wojny polsko-rosyjskie, wojna północna, powstanie styczniowe, I wojna światowa, kiedy to Sandomierz był miastem granicznym Rosji z Austro-Węgrami, II wojna światowa, kiedy to w 1944 roku linia frontu przebiegała na Wiśle). Kilka razy ocierał się o ruinę, ale dzięki staraniom dominikanów, a później władz Sandomierza, nie podzielił losu najstarszych kościołów św. Jana, św. Mikołaja, św. Marii Magdaleny, św. Piotra, które to nie przetrwały do naszych czasów i XIX wieku zostały rozebrane.
Źródło: Florek M., Kościół św. Jakuba i dawny klasztor dominikanów w Sandomierzu. Wyniki badań archeologiczno - architektonicznych, w: Kwartalnik Historii Kultury Materialnej Nr 1/94, 1994, s. 6.

Nawa główna z prezbiterium w tle. Doskonale widać różnice w wysokości arkad naw bocznych
Żyrandole projektował prof Wiktor Zin


Relikty starszego, przeddominikańskiego kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Jakuba odkryto dopiero w roku 1990. Natrafiono wówczas na fundamenty oraz wtórnie użyte elementy architektoniczne i dekoracyjne, pochodzące z kamiennej, jednonawowej romańskiej świątyni, nie większej jednak niż obecny kościół. Równie przekonywującym reliktem pochodzącym z pierwszej świątyni jest widoczna powyżej płyta nagrobna z rytem miecza, których łącznie znaleziono tu trzy. Płyta uwidacznia ówczesny poziom posadzki kościelnej a pamięta jeszcze czasy wypraw krzyżowych ...
Renesansowy nagrobek z leżącą postacią rycerza z połowy XVI w. Niewiele wiadomo kogo przedstawia ów nagrobek. Źródeł pisanych brak. Jedni uważają, że to marszałek wielki koronny, hetman i starosta sandomierski, Rafał Granowski z Granowa herbu Leliwa. Drudzy sadzą, że skrzyżowane nogi wskazują, że był ostatnim z rodu i nie pozostawił męskiego potomka, o tym że wygasł właśnie ród znakomity świadczą pierścienie i gruby łańcuch na jego szyi. Wnioski o tyle słuszne, o ile wszystkie te symbole nie znalazły się na płycie przypadkowo - jeśli tak się stało, może to fragment renesansowego nagrobka Stanisława Lipnickiego, herbu Hołobog. Być może przyszłe pokolenia rozwiążą i tę zagadkę ?
Gotycka płyta nagrobna Jana Ostroroga herbu Nałęcz z 1427 roku 
 Od strony kaplicy św. Jacka znajduje się witraż św. Królowej Jadwigi. Wzorem był obraz Jana Matejki, do którego pozowała jego żona – Teodora z Giebułtowskich Matejkowa
Poniżej obrazy z kaplicy Św. Jacka
 Grupa Ukrzyżowania
Zdjęcie z Krzyża
Nawa południowa i na jej końcu kaplica M.B.Różańcowej


Barokowy krucyfiks z II połowy XVIII wieku. Widoczne pionowe pęknięcie przecinające tors Chrystusa z prawej strony
Prezbiterium od nawy głównej oddziela jedynie falista z kształtu, barokowa belka tęczowa. Z siedmiu ongiś figur pozostał na niej krucyfiks z II połowy XVIII w.

W tylnej ścianie, nad chórem umieszczono witraże Adelajdy i trzech klarysek: św. Kingi – żony księcia krakowskiego i sandomierskiego Bolesława Wstydliwego, jego siostry Salomei i bł. Jolanty – żony Księcia Wielkopolskiego Bolesława Pobożnego, siostry Kingi.

Cztery współczesne witraże w ścianie zachodniej nawy głównej kościoła

Poniżej trzy witraże zamykające prezbiterium. Pierwszy z witraży po prawej stronie ukazuje św. Jacka Odrowąża w bogatym tle wielu wątków z jego życia. Środkowy przedstawia Męczeństwo Dominikanów Sandomierskich, które widzi tronujący Chrystus i Michał Archanioł, a trzeci witraż sławi błogosławionego Wincentego Kadłubka. Witraże powstały w 1914 roku w słynnej krakowskiej firmie Gabriela Żeleńskiego, a zaprojektował je Karol Frycz wybitny dekorator wnętrz, malarz i scenograf. Karol Frycz przy projektowaniu witraży pomylił zakonne habity. I tak św. Jacek jest w habicie cysterskim, natomiast bł. Wincentego Kadłubek ubrany jest w habit dominikański.
 Secesyjne witraże zamykające prezbiterium. Poniżej scena środkowego okna

Prezbiterium. Współczesny ołtarz, składający się z figury Jezusa na krzyżu oraz tabernakulum, został zaprojektowany przez prof Wiktora Zina
Z wnętrza kościoła wychodzi się wprost na prastare lipy...

Kaplica matki Boskiej Różańcowej. Kaplica zbudowana została w XVII wieku w stylu wczesnobarokowym i początkowo poświęcona była św. Walentemu, a ze względu na fundatorów nazywana Kaplicą Roszkowskich. Obecnie kaplica ta jest także wykorzystywana jako kaplica Najświętszego Sakramentu z tabernakulum. Współczesny wygląd kaplicy nabrał cech secesyjnych za sprawą Karola Frycza. Wejście do kaplicy jest zazwyczaj zamknięte ozdobną, kutą kratą z 1910 roku autorstwa W. Wierzchowskiego. Nad wejściem do kaplicy znajdują się herby m.in.: Sandomierza, województwa sandomierskiego, Polski, Roszkowskich). Witraże w kaplicy nawiązują do kultu maryjnego w Polsce (m.in.: Matki Bożej Częstochowskiej – Królowej Polski, fragment Bogurodzicy) wykonane zostały w pracowni witraży Gabriela Żeleńskiego. Malowidła przedstawiają aniołów z kadzidłami oraz motywy roślinne. Dekoracja kaplicy wykonana została w latach 1907–1910. W 1673 roku z tyłu kaplicy znaleziono dwie niewiadomego pochodzenia zamurowane w ścianie czaszki ludzkie.
Ozdobna krata zamykająca kaplicę Matki Boskiej Różańcowej


Kaplica Męczenników Dominikańskich została zbudowana w 1603–1606 roku w stylu późnorenesansowym (wzorowana jest na wawelskiej kaplicy zygmuntowskiej), z fundacji generała artylerii Zygmunta III Wazy Teofila Szembeka z Reichenbachu. Znajduje się w niej rokokowy ołtarz z 1642 roku męczeństwa Braci Dominikanów. Centralną częścią ołtarza jest malowidło Karola de Prevota – którego obrazy znajdują się w katedrze lub Pana Jaskulskiego Malarza. Przedstawia ono dominikanów z palmami w dłoniach. Z boku kaplicy malowidło przedstawiające najazd kozacko-siedmiogrodzki oraz kamienna (piaskowcowa) tablica nagrobna fundatorki świątyni przeniesiona tu w 1871 roku przez ks. Melchiora Bulińskiego. Wejście do kaplicy zamknięte jest ufundowaną przez tego księdza kutą, niską kratą. Kapica upamiętnia wydarzenia z 1259 lub 1260 roku (zależy od źródła), z czasu II najazdu mongolskiego na Polskę, kiedy to konwent został zaatakowany przez wojska mongolsko-tatarskie. Męczeńską śmierć – według tradycji 2 lutego 1260 roku – poniósł przeor klasztoru Sadok, współbracia w liczbie 48 oraz liczni Sandomierzanie, którzy schronili się w kościele (inna data zima 1259 roku). Od tamtych wydarzeń, kościół stał się miejscem kultu zamordowanych braci dominikanów.
W trakcie badań archeologicznych, w 1959 roku prof. Leszek Sarama przeprowadzając na terenie klasztoru św. Jakuba wykopaliska i badania antropologiczne, znalazł wspólną mogiłę, a w niej około 330 szkieletów osób różnego wieku i płci. Znaleziono również klamry od pasów, co by wskazywało na szkielety zakonników, których pochowano zapewne we wspólnej mogile. Na terenie przyklasztornym (na dawnym dziedzińcu) znaleziono liczne kości ludzkie będące prawdopodobnie pamiątką tamtych krwawych wydarzeń – „ślady odcięcia potylicy, liczne nacięcia czaszek mieczem, ślady nacięć na kościach, ślady po uderzeniu grotami lub wprost tkwiące groty w kręgach” (relacja księdza Stanisława Makarewicza będącego przy odkopaniu szczątków). W północnej nawie znajdowała się gablota ze szczątkami kostnymi pomordowanych zakonników, grotami strzał wydobytymi podczas prac archeologicznych na terenie klasztornych krużganków. W 2003 roku szczątki zostały przeniesione do kaplicy Męczenników i nie są dostępne do oglądania.

poniżej boczna kaplica Męczenników Dominikańskich
Renesansowa kopuła wzorowana na Kaplicy Zygmuntowskiej
Ołtarz w kaplicy
Powyżej scena najazdu kozacko-siedmiogrodzkiego

BUDYNEK  KLASZTORNY   




Wschodnie skrzydło klasztoru. Niewielkie i niewysokie. A ileż w nim jeszcze tajemnic nieodkrytych ?  Toteż wciąż jeszcze spotkać tu można zaintrygowanych miejscem historyków i architektów

Warto pobuszować nieco po wnętrzach wschodniego skrzydła klasztoru i poczuć atmosferę tego miejsca 

Stare mury pamiętają wydarzenia sięgające 800 lat wstecz - gdyby umiały mówić ...

Wspaniały kamienno-ceglany portal romański ma już ostrołukowe sklepienie, zwiastujące nowy styl w architekturze średniowiecza. Elementy kamienne są tu jeszcze proste o surowych formach. Brak jakichkolwiek ozdób zarówno w bazach jak i archiwoltach kolumn świadczy o "czujności dominikanów" - w nie tak odległych kościołach w Opatowie, czy Koprzywnicy kamienne detale obrobiono znacznie bardziej kunsztownie...
Portal wiedzie z krużganków klasztornych do prezbiterium kościoła. Naroża trójuskokowego portalu wyprofilowano w kamieniu  w bazach i w archiwoltach
Na ścianach w kilku miejscach zachowały się resztki polichromii z XVII wieku
Współcześnie krużganek wygląda swojsko i przytulnie. Jasne tynki i dużo światła pozbawiły go średniowiecznej surowości

W ścianie wschodniej odsłonięto fragment uskokowego przeźrocza z krużganku do kapitularza 

Dominikanie sprowadzeni do Sandomierza w 1226 roku, zostali usunięci z klasztoru w 1864 roku na mocy ukazu carskiego. Przez ten czas świątynia była kościołem rektoralnym. Dopiero na początku czerwca 2001 roku, po 137 latach nieobecności zakonnicy powrócili. Na początek w zabudowaniach klasztornych zamieszkał jeden dominikanin, potem dołączył do niego drugi. 
Obecnie w klasztorze Dominikanów rozpoczęły się prace archeologiczne   i konserwatorskie. Renowacja obejmie cały blisko 800-letni obiekt najstarszej zachowanej świątyni w tym mieście. To dobra wiadomość albowiem  w klasztorze św. Jakuba nigdy nie przeprowadzono pełnej inwentaryzacji zabytków. Odsłonienie klasztornych murów pozwoliłoby określić ich chronologię i podziały wewnętrzne. Potrzebne są też natychmiastowe prace zabezpieczające . Mury niszczeją. Po ich odsłonięciu okazało się, że co najmniej metr korony jest już nie do uratowania...
W trakcie prowadzonych prac archeolodzy odsłonili nowe karty historii Sandomierza. W otoczeniu klasztoru znajdują się dwa wczesnośredniowieczne cmentarzyska, a dokładniej cmentarz dwufazowy. Odkryto również fragmenty najstarszego wschodniego skrzydła klasztoru Dominikanów, w postaci pozostałości dwóch spalonych budynków, z XIII wieku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że były one płytko podpiwniczone i spłonęły doszczętnie - to charakterystyczne dla pożarów, które nie były gaszone. Takie sytuacje miały miejsce zazwyczaj podczas najazdów, kiedy ludność uciekała. Być może spłonęły one podczas najazdu tatarskiego, co tym samym może być powiązane z epizodem śmierci 40 męczenników dominikańskich. Ustalono już, że belki paliły się do końca, tzn. nikt ich nie gasił. Budynki te znajdowały się na wysokości wejścia do zakrystii. Prawdopodobnie były to pierwsze domostwa dominikanów, być może także i męczenników. Podczas prowadzenia nadzoru archeologicznego ustalono, że w miejscu dzisiejszej kawiarenki przy klasztorze znajdował się niegdyś plac budowy. Odkryto doły na wapno i miejsca spychania niepotrzebnego gruzu.
Jeszcze wiele tajemnic przechowują te mury i ziemia. To dobrze. Niech zostanie coś i dla innych pokoleń, aby i one mogły doznać tej przejmującej fascynacji w zetknięciu z historią...

zobacz też : 

źródła :
- ksiądz Józef Rokoszny "Przewodnik po Sandomierzu" 1909 r ;   
-Władysław Łuszczkiewicz "KOŚCIÓŁ ŚW. JAKUBA W SANDOMIERZU - ZABYTEK  BUDOWNICTWA CEGLANEGO XIII WIEKU" 1889 r;
- Eligia Gąssowska "Z problematyki badawczej wczesnośredniowiecznego Sandomierza"   Rocznik Muzeum Świętokrzyskiego 7, 37-72 ;
- Zygmunt Świechowski "Architektura romańska w Polsce" ;
- Paweł Pencakowski "Klasztor św. Jakuba w Sandomierzu ;
strona: http://www.wiedza.glogow.pl/def_Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_%C5%9Bw._Jakuba_w_Sandomierzu.asp ;