2 lipca 2017

STOLECKIE SKAŁKI_SZTOLNIE

SZTOLNIE   W   STOLECKICH   SKAŁKACH

   Jest to jeden z najciekawszych, ogólnodostępnych obiektów podziemnych. Walor stanowi duża różnorodność wnętrza. Nie jest to bowiem pojedyncza sztolnia, czy podziemny tunel, a całkiem spory układ korytarzy i komór przeplatających się ze sobą i tworzących mały labirynt. Sporą atrakcją jest też, położone w najniższej części wyrobisk, jeziorko z kryształowo czystą wodą o szmaragdowym kolorze. Stoleckie Skałki wraz z podziemną częścią znane są od bardzo dawna.  Sztolnie wydrążono najprawdopodobniej w XIX wieku, sadząc po obecności otworów strzelniczych. Wydobywano tu wapień. Mineralizacji rudnej nie stwierdzono, a rzekome złoże rud srebra nie znajduje potwierdzenia w dokumentach. Długość wszystkich korytarzy i komór nie przekracza 600 m, choć niektórzy zwiedzający odnoszą wrażenie, że chodzili po większym systemie.
Stoleckie Skałki w swojej krasie - pozostałość po starym kamieniołomie, dziś rezerwat przyrody

Najbliżej drogi znajduje się dość rozległa podziemna komora wydobywcza. Przypomina jaskinię pozbawioną nacieków. Nie jest długa. Ma ok 30 m, szeroka na około 15 i 8 m wysoka. Jej dno zalegają duże głazy oberwane ze stropu i śmieci

Do sztolni stoleckich wiedzie dość strome i niekiedy śliskie wejście. Najbezpieczniej jest zejść od prawej strony. Ongiś wejście było dostępne przez cały rok. Od kilkunastu lat chiropterolodzy zabezpieczyli je masywnymi kratami. Pamiętam czasy, kiedy sztolnie odwiedzali tylko nieliczni zwiedzający - geolodzy, grotołazi oraz poszukiwacze różnej maści. Ale kiedy zaczęło ich przybywać, to zimujące tu nietoperze znalazły się w niebezpieczeństwie. Nie będę się rozwodził na ten temat, sprawa jest powszechnie znana. Jednak dobrze się stało, że udało się pogodzić interesy nietoperzy i szperaczy. Dziś owe sympatyczne ssaki mogą spać spokojnie w zimie, a eksploratorzy mają otwarty dostęp w pozostałych częściach roku. Dostęp jest co prawda nieco utrudniony - wymaga pokonania dwóch śluz poprzez dość ciasne otwory ale ... niektórzy to lubią....
Naukowcy obliczyli, że znajduje się tu jedno z największych i najbogatszych stanowisk nietoperzy na Dolnym Śląsku. Z pośród 12 zimujących tu gatunków najliczniejsze i najcenniejsze to nocek orzęsiony, nocek duży, mopek zachodni, nocek Bechsteina, czy nocek Natterera. Jest też wiele gatunków pająków.
Otwór zejściowy przypomina jaskinię
Latem, przy dużej różnicy temperatur, z wydychanego powietrza natychmiast wydziela się para i unosi się prosto w górę
Pokonanie masywnych śluz jest konieczne aby dostać się do środka. Opiekunowie nietoperzy zadbali też o tabliczkę informującą o terminach otwarcia i zamykania śluz.

Korytarze są różne od wąskich i ciasnych (niewiele ich tu), po szerokie i wysokie


Filar oporowy. Jest ich tu kilka. Zapewniają stabilność górnej części górotworu



 To najładniejsza część podziemi. Szemrające jeziorko. Spadające ze stropu krople wody wydają różne dźwięki. Gdy na powierzchni jest więcej wód opadowych - tu pada deszcz, gdy mniej - słychać szemranie, a gdy całkiem sucho - spadają pojedyncze krople wydając  dźwięki przypominające sonar na łodziach podwodnych

 Niczym nie zmącona toń ukazuje najgłębszą część jeziorka
 Panuje tu ciemność absolutna i cisza. Jest na tyle daleko od otworu, że nie dociera tu najmniejszy promyk  światła dziennego, ani żaden dźwięk z powierzchni. Tylko spadające krople wody niepokoją toń i ucho...
Jeziorko podziwiać można z kilku miejsc

Wokół sztolni stoleckich narosło wiele mitów i opowieści. Kiedy byłem tu po raz pierwszy, jeszcze w ubiegłym stuleciu, miejscowi ludzie niewiele potrafili powiedzieć o pochodzeniu i historii miejsca. Ale coś tam wiedzieli, bo przedstawiciele młodszego pokolenia przybyłego tu zaraz po wojnie, penetrowali sztolnie w poszukiwaniu pozostawionego przez Niemców mienia. Mało kto słyszał wówczas np o liście Grundmanna, a listy Rekucia jeszcze nie było...  Jednak z tego co udało mi się usłyszeć nie znaleziono tu nic. Wszystkie opowieści o skrzyniach, transportach, skarbach, pociągach złotych, srebrnych i bursztynowych powstały znacznie  później, stworzone przez poszukiwaczy i dla poszukiwaczy. Wiem coś o tym...
A sztolnie? czym są? - jak sama nazwa wskazuje, są nieczynnym wyrobiskiem, obiektem górniczym, które okres wydobywczy mają już dawno za sobą. Dziś jednak są czymś więcej. Są skarbem natury, cenną i żywą pamiątką, zagospodarowaną przez przyrodę i pozostawioną nam w opiece. Warto zwrócić uwagę podczas zwiedzania obiektu, że bywa on penetrowany przez dwie, bardzo różne kategorie ludzi, a pozostawione przez nich ślady są wyraźne. Badacze przyrody i ci zafascynowani obcowaniem ze światem podziemi, poznawaniem jego różnorodności nie pozostawiają po sobie nic. Po tych drugich gęsto tu od bohomazów na ścianach i różnych śmieciach w postaci porzuconych opakowań. Róbmy wszystko, aby tych "drugich"  ubywało.


Najcieńszy z filarów ale - jak widać - daje radę




W tej okolicy trafić można na kryształy kalcytu (CaCO3) i ślady po ich poszukiwaniach
Miejsce to wciąż jeszcze jest dość czyste - pozostawmy je w takim lub jeszcze lepszym stanie.

zobacz również:
https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/02/miejsca-geboko-ukryte.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/04/katakumby-w-paryzu.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/06/rejon-umocniony-stachelberg.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2016/06/nowogrodziec-ruiny-klasztoru.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2016/10/krzystkowice-fabryka-materiaow.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2017/06/stachelbergczeska-grupa-warowna-z.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/p/b-u-s-z-u-j-c-w.html

korzystałem z :
http://skalki.com.pl/index.php?m=20;
http://www.skps.wroclaw.pl/encyklopedia/index.php5? title=Rezerwat_przyrody_Ska%C5%82ki_Stoleckie;

5 czerwca 2017

STACHELBERG_Czeska Grupa Warowna z okresu II Wojny Światowej_raz jeszcze

STACHELBERG - dělostřelecká tvrz   
                                                                                                
  Ilekroć przebywam w tym rejonie, zawsze ciągnie mnie ku podziemnym wyrobiskom twierdzy Stachelberg. Tak było i w tym roku, w czerwcu 2017. 
Decyzję o budowie długiego pasma umocnień podjęto w 1932 roku, bezpośrednio po fiasku genewskiej konferencji rozbrojeniowej i dojściu Hitlera do władzy, który żądał przyłączenia Sudetów zamieszkałych przez mniejszość niemiecką do Rzeszy. Obszar warowny wzorowano na Francuskiej Linii Maginota. Budowę fortyfikacji wstrzymano jednak w 1938 roku, po haniebnej konferencji Monachijskiej, kiedy to alianci z Wielką Brytanią na czele podpisali porozumienie o przyłączeniu czeskich Sudetów do Niemiec. Akt ten przekreślił cały wysiłek i ogromne koszty Czechosłowacji przygotowującej swoje granice do obrony.
Koloryt podziemi utrzymuje się w brązach i beżach dzięki zabarwieniu skał zlepieńcowych budujących całą przestrzeń wokół tuneli. To dzięki spoiwu tych skał powstałemu z tufów wulkanicznych. W podobnych kolorach utrzymana jest warstwa przypowierzchniowa z brązowa-wiśniową glebą włącznie. Zamieszczone poniżej zdjęcia oddają dość poprawnie owe kolory.


Mapka terenu z lokalizacją twierdzy Stachelberg. Najdogodniejszy dojazd z Polski prowadzi droga nr 5 przez Lubawkę, a dalej drogą nr 300 przez Zaclerz. Po drodze mija się nieczynną już kopalnię węgla kamiennego Dul Jan Sverma. Można ją zwiedzać ale tylko część nadziemną.
Klatka schodowa w szybie sprowadza 35 metrów w dół do poziomego korytarza łącznikowego z systemem podziemnych wyrobisk
Korytarz łączący szyb zejściowy z wyrobiskami
Jeden z głównych ciągów komunikacyjnych
Wyżej i niżej szalunki przygotowane do betonowania korytarzy i pomieszczeń. Warto zwrócić uwagę na staranność wykonania

Obecnie chodzi się po wyłożonym płytkami chodniku. Linia kolejki podziemnej zapewnić miała szybki wywóz urobku podczas drążenia tuneli a następnie zapewniać zaopatrzenie stanowisk artyleryjskich w amunicję. Stropy korytarzy zabezpieczono współcześnie przed spadającymi odłamkami skał
Bardzo starannie przygotowano ekspozycję ukazującą prace budowlane w podziemiach

Plan części podziemnej twierdzy. Obraz pochodzi ze strony  http://www.brezinka.cz/
Podziemne korytarze wydrążono w zlepieńcach - skale osadowej charakteryzującej się budową złożoną z grubookruchowych otoczaków spojonych lepiszczem. Tutejsze zlepieńce to znane w geologii Warstwy Żaclerskie. Pod nimi zalegają złoża węgla kamiennego wydobywanego do niedawna w pobliskiej kopalni w Żaclerzu.
Dobrze widoczne otoczaki warstwy żaclerskiej 

Korytarze przypominają do złudzenia chodniki kopalniane



Woda jest tu obecna zawsze. Przenika z powierzchni sobie znanymi sposobami

Widoczny na ścianach czarny osad pochodzi z czasów, gdy wyrobiska stały zalane wodą. Górna czarna linia to właśnie linia wody. Tyle mogli zrobić Czesi po wejściu Niemców na ich teren - zatopić wyrobiska


Korytarze nieobetonowane robią jednak większe wrażenie na zwiedzających. Przypominają, że jesteśmy we wnętrzu Ziemi w bezpośrednim kontakcie ze skałą, a nie np w metrze. Czesi bardzo starannie przygotowali cały obiekt do zwiedzania, dyskretnie operując światłem i eksponatami



Niżej i wyżej ostatni widoczny odcinek podziemi. Dalej panuje już ciemność. Od tego miejsca korytarze opadają niżej, więc poziom wody podnosi się. Z tego powodu nie planuje się udostępniania dalszych odcinków wyrobisk. Ale i to, co przygotowano do zwiedzania wystarcza, aby wyrobić sobie zdanie o czeskich systemach obronnych sprzed II Wojny Światowej. Twierdza obronna wraz z całym systemem umocnień była nie do pokonania działaniami wojennymi. Ale uległa - pokonały ją działania polityków i zdrada aliantów, którzy za wszelką cenę i wszelkim kosztem chcieli szybko zapomnieć o haniebnym układzie monachijskim i dalej spokojnie wypijać swoje "filiżanki herbaty o piątej godzinie" ...