7 marca 2016

OPACTWO MONT SAINT-MICHEL

BENEDYKTYŃSKIE  OPACTWO  NA  GÓRZE  ŚW. MICHAŁA

Foto pochodzi ze strony  www.le-mont-saint-michel.com 

Granitowy  kolos na samotnym wzgórzu zatopionym w morzu. Krajobraz jak z bajki. Tak niesamowity, że aż nierealny. Toteż potrafi oczarować każdego. Oczarować i zaskoczyć, albowiem w ciągu zaledwie jednej godziny potrafi wynurzyć się z morza i osiąść na jego dnie, jak na piaszczystej pustyni... A wszystko to niemal codziennie, zgodnie z przypływami i odpływami morza. Jest więc to miejsce szczególne. Spośród trzech milionów turystów i pątników corocznie nawiedzających opactwo, większość nie wykazuje większego zainteresowania ani architekturą, ani historią tego miejsca. Ich wrażenia są więc wybitnie wzrokowe, podyktowane niezwykłością samego obiektu i różnorodnością otoczenia. Z kolei ludzie rozmiłowani w architekturze, szukający przeżyć natury czysto estetycznej, wynikającej z bezpośredniego obcowania ze sztuką najwyższych lotów mogą być w tym miejscu nieco rozczarowani. Mont Saint - Michel nie jest w jakiś szczególny sposób reprezentatywny ani dla sztuki romańskiej ani gotyckiej. Zwłaszcza tu, we Francji - tak bogatej w zabytki. Cała romańska część opactwa jest oczywiście wspaniała ale znawcy tematu, naukowcy pisząc o romanizmie francuskim nie wymieniają tego miejsca w swoich pracach czy podręcznikach, a jeśli już,to raczej na końcu, mimochodem. To samo można powiedzieć o badaczach i znawcach sztuki gotyckiej. Tutejszy gotyk, ładny, poprawny i ekscytujący w połączeniu z romanizmem, nie figuruje jednak jako przykład znaczący, reprezentatywny dla stylu, czy gatunku. O co więc chodzi ?  Jaka siła sprawia, że to właśnie tu, do tego opactwa przyjeżdża rokrocznie najwięcej turystów po Paryżu. Ponad 3 miliony - na takie małe wzgórze...
Myślę, że odpowiedzi nie znajdziemy ani w podręcznikach architektury ani w albumach o sztuce. Odpowiedź tkwi tu, na miejscu. To niezwykłość i niesamowitość tego miejsca  w połączeniu z gwałtownością zjawisk atmosferycznych decydują o jego ogromnej popularności. Kościół a jednocześnie zamek ale i twierdza i ufortyfikowana wioska - wszystko  w jednym i tym samym. A obecny kształt opactwa jest kompromisem pomiędzy tym, co kolejni architekci (z Williamem z Volpianomogli na czele) dać mogli z siebie i swoich talentów puszczając wodze własnej wyobraźni, a tym, co mogło pomieścić i unieść na sobie to niewielkie i strome wzgórze.  No i nie należy zapominać o jego religijnych wartościach jako sanktuarium pielgrzymów z całego świata. Corocznie pewien odsetek pątników doznaje w tym klasztorze wrażeń szczególnych - właściwych miejscom kultu religijnego. Opactwo jest bowiem czynnym sanktuarium przyjmującym całe rzesze pielgrzymów. Ich stała obecność w tym miejscu jest też czynnikiem wpływającym na ogólny nimb Wzgórza Świętego Michała. Transcendencję  pozostawiam jednak  pielgrzymom świadomym ich misji, a zajmę się wrażeniami miłośnika architektury oraz niezwykłą historią opactwa.
Ten widok przykuwa wzrok...  Mont Saint-Michel w całej okazałości. Pozuje chętnie i za darmo. Aby się tam jednak dostać trzeba przejść pieszo 1800 metrowy odcinek grobli łączącej parkingi z wyspą
Budowla imponuje rozmachem i kształtami - trochę kościół, trochę klasztor, trochę zamek i trochę twierdza - w zależności od uwarunkowań zewnętrznych
Całość wykonana z ciosów granitowych
 Nad klasztorną dzwonnicą wznosi się odlana w  pozłacanej miedzi statua św. Michała Archanioła. Wykonał ją w 1897 roku rzeźbiarz Emmanuel Frémiet na zamówienie architekta Victora Petitgrand.

Zdjęcie pochodzi ze strony : http://www.planetware.com/i/map/F/mont-st-michel-map.jpg
Dość dokładny i przydatny planik sytuacyjny opactwa. Można od razu porównać rozmiary samego kościoła (kolor żółty) i opactwa (kolor czerwony) do wielkości wyspy (na kolor piaskowy zaznaczono miejsca skaliste i urwiska)

Ścieżka wiodąca na szczyt opactwa wije się wokół wyspy. cała trasa jest widokowa i pouczająca 
Domy a nawet dachy - wszystko wykonane jest z kamienia. Wszak miasteczko musiało obronić się samo
Czas zatrzymał się tu dawno temu
Wszystko jest tu gęsto upakowane, jak na twardym dysku ...
                             
Kamienne dachówki solidne i ciężkie - nie zmogą ich sztormy

Główna, a w zasadzie jedyna ulica w miasteczku to Grande Rue. Im starsza tym więcej depczących po niej. Tylko dla sklepikarzy więcej znaczy tu lepiej...
"Któż jak Bóg" 
Jak zaistniał we Francji kult św. Michała Archanioła? Karol I Wielki, król Franków i Longobardów, oddał Francję pod opiekę św. Michałowi, a dzień 29 września ogłosił świętem obowiązującym (do dziś) w całym królestwie. Książę Ryszard I Nieustraszony  - Wódz Normanów (943–996) podczas swych pielgrzymek do sanktuarium gorszył się i oburzał , że mnisi odstępowali wykonywanie obrzędów religijnych świeckim duchownym, którzy byli za tę czynność opłacani. Ryszard I uzyskał od papieża Jana XIII bullę dającą mu prawo przywrócenia porządku w klasztorze i w 966 roku, wraz z mnichami przybyłymi z Saint-Wandrille, założył nowe opactwo benedyktyńskie (opactwo Fontenelle). Osadzeni w 966 roku Benedyktyni byli jego głównymi budowniczymi. Wznoszone przez nich budynki są jak kolejne rozdziały historii tego miejsca. Klasztor składał się z kościoła, który był punktem centralnym, zabudowań mieszkalnych i gospodarczych. Powstawał wtedy zespół zabudowań z krużgankami, z czworobocznym wirydarzem – dziedzińcem wewnętrznym, salą zebrań – kapitularzem i refektarzem, a różne inne budynki umieszczano nieco dalej w obrębie murów.   W 1256 i 1264 roku, pielgrzymkę do opactwa na Mont Saint-Michel odbył król Ludwik IX Święty.  W XI stuleciu zakonnicy zaczęli spisywać pierwsze świadectwa o cudach za wstawiennictwem św. Michała Archanioła. W średniowieczu opactwo to pełniło rolę słynnego ośrodka nauczania. Dla ludzi tej epoki było także ucieleśnieniem Raju i niebiańskiego Jeruzalem. Podczas wojny stuletniej opactwo zostało opasane nowym pierścieniem murów obronnych. Wojska angielskie kilkakrotnie atakowały wzgórze. Francuscy rycerze uzbrojeni w miecze z napisem „Pomocnikiem moim tylko św. Michał” skutecznie odpierali ataki. Pamiątką po jednym ze szturmów są dwie machiny oblężnicze pozostawione pod murami Mont Saint-Michel. Miejsce to było fortecą nie do zdobycia. Stało się ono symbolem tożsamości narodowej. Z wdzięczności i w podzięce za opiekę nad Francją Ludwik XI ustanowił w 1469 roku Order Świętego Michała, najwyższe odznaczenie państwowe.   A sama forteca do dziś stanowi przykład wzorcowej „militarnej” architektury.    
Z murów obronnych roztaczają się niezwykłe widoki, zwłaszcza na zatokę morską podczas i po odpływie. Krajobraz staje się wówczas pustynny, choć to muł a nie piasek

Kapitalnie wyglądają pielgrzymujące po rozległym pustkowiu grupki ludzi. Należy chodzić wyłącznie z przewodnikami zarówno dla ominięcia niebezpiecznych trzęsawisk jak i przede wszystkim dla bezpiecznego powrotu przed zaskakująco szybkim przypływem. W ciągu niespełna jednej godziny poziom wody podnieść się może aż o 15 m
Przypadki utonięć w szybko przybierającej wodzie zdarzały się w przeszłości i zdarzają się i dziś. Na jedną godzinę przed rozpoczęciem przypływu z wieży opactwa rozlega się bicie dzwonów

Trochę koronkowego gotyku w postaci sterczyn i pinakli to dekoracja zewnętrzna wschodniej części kościoła. Praktycznie poza La Merveille  jedyna taka w opactwie

Zdjęcie pochodzi ze strony : http://www.frenchmoments.eu/wp-content/gallery/mont-saint-michel/coupes-mont-st-michel_0002-001.jpg
Bardzo praktyczna mapka ilustrująca całość założenia
Potężne baszty, grube mury, blanki i wąskie okna nadają charakter obronny  bądź co bądź klasztorowi
Sposób wykończenia baszt i blank jest typowy dla całej francuskiej architektury militarnej

Mury i wieże klasztorne piętrzą się wysoko tworząc wyjątkowo dynamiczną perspektywę
Z najwyższych tarasów można spojrzeć na ostatnią z inwestycji - budowę nowej grobli
Do samego kościoła na szczycie wzgórza prowadzi wiele krętych schodów i galerii
Gotyckie elementy zdobnicze są tu raczej oszczędne, wszak to klasztor obronny, a nie katedra

Wieża dzwonnicza przepruta romańskimi triforiami  do dziś sygnalizuje przypływy i odpływy morza
Bogactwo i potęga nowego opactwa oraz rosnący na całą Europę prestiż sanktuarium, przyciągały tłumy pielgrzymów, co trwało aż do okresu reformacji. U stóp sanktuarium powstało miasteczko oferujące pielgrzymom gościnę i opiekę. Opactwo nieprzerwanie cieszyło się względami książąt normandzkich, a następnie królów Francji. Począwszy od 1523 roku opata sanktuarium wyznaczał bezpośrednio sam król Francji, powierzając często pełnienie tej funkcji osobie świeckiej i dając jej prawo korzystania z dochodów klasztornych. Następnie przyszły wojny religijne ale protestantom, podobnie jak Anglikom nie udało się zdobyć Klasztoru. W 1622 roku klasztor przeszedł w ręce Benedyktynów z kongregacji świętego Maura, fundatorów szkoły, tylko w niewielkim stopniu troszczących się o utrzymanie budowli w dobrym stanie. W trakcie rewolucji francuskiej wyspa zmieniła nazwę na Mont-Michel i Mont-Libre. Z rokiem 1791, w następstwie rewolucji francuskiej, ostatni mnisi zostali wydaleni z opactwa, które zostało zmienione w więzienie. Począwszy od 1793 roku przetrzymywano w nim ponad trzystu księży odmawiających przyjęcia nowej konstytucji cywilnej. W 1794 roku na szczycie wieży  została zainstalowana stacja telegrafu optycznego. Tym samym Mont Saint-Michel zostało włączone w szlak linii telegraficznej z Paryża do Brestu. W 1835 roku więzienie zostało poddane oględzinom architekta Eugène Viollet-le-Duca. Wobec protestów przeciwko aresztowaniu socjalistów Martina Bernarda, Armanda Barbès i Auguste Blanqui dekretem cesarskim z 1863 więzienie zamknięto. Opactwo przeszło następnie w ręce biskupa z Coutances.  Z okazji tysięcznej rocznicy powstania przypadającej na rok 1966 niewielka liczba zakonników znów osiedliła się w klasztorze. Granitowa skała, na której znajduje się opactwo, ma niecały kilometr obwodu u podstawy. Wznosi się na wysokość 92 metrów nad poziomem morza, lecz wraz z posągiem archanioła Michała, umieszczonym na wierzchołku iglicy kościoła, strzegącym opactwa, sięga wysokości 170 metrów.

Zdjęcie pochodzi ze strony : https://www.mapcore.org/topic/18547-recruiting-for-making-best-map-ever/?page=3

Notre-Dame Sous-Terre  to wczesnoromański kościół na szczycie opactwa. Jego surowy wystrój  podkreśla majestat tego miejsca. Turyści, przeważnie w milczeniu przemieszczają się wzdłuż i w szerz szerokich naw, pielgrzymi przysiadają przed prezbiterium, czasami śpiewają pieśni w różnych językach. I jednych i drugich zachwyca kościół, który powstał tu 1000 lat temu
Jak przystało na wczesnoromańska budowlę - nawa główna nie posiada murowanego sklepienia tylko strop drewniany. Cienkie wysmukłe służki wyprowadzono spomiędzy arkad aż po sam strop. Wprowadzają one wyraźnie wertykalny podział ścian urozmaicony  arkadą podwójnych okien o niskich kolumienkach zakończonych bogato zdobionymi głowicami.

Okna naw bocznych są wąskie i niskie. Wspierające je kolumny opierają się na stosunkowo surowych bazach. Jedynie głowice kolumn  udekorowane są motywami roślinnymi
Światło dociera do wnętrza świątyni  pełgając po ścianach i po posadzkach

Pomiędzy profanum i sacrum 
Prezbiterium kościoła choć jeszcze ciężkie w formie przypomina już nadchodzący gotyk
Dla odmiany nawy boczne są ciężkie i miejscami nieforemne

Zwiedzający znajdą tu wszystko, czego oczekiwać może  miłośnik romańskiej architektury



Pięknie wykończone ośmiopolowe zamknięcie prezbiterium
Skromne romańskie portale wyprowadzają z naw bocznych na dziedzińce zewnętrzne 
Kręta ulica prowadzi stromymi serpentynami do wnętrza opactwa. Można też dojść do niego chodnikiem biegnącym po szczycie murów obronnych z XIII i XV wieku (przy dobrej pogodzie ten wariant zapewnia niesamowite wprost widoki). Po wschodniej stronie wzgórza w XIII wieku została wzniesiona sala straży, późniejsze wejście do opactwa i sala sprawiedliwości. Całość tworzy zespół nazywany Belle-Chaise. Pomieszczenia te pełniły funkcje świeckie : kulturalne, administracyjne i sądownicze. Ogromne spiętrzenie budowli wznoszących się trzema kondygnacjami, wraz ze szczytem skały, jest podstawą wieńczącego je kościoła. Wewnątrz mieszczą się krypty i kaplice romańskie, częściowo udostępnione do zwiedzania. Główne konstrukcje opactwa pochodzą z XII i XIII wieku. Zwiedzając opactwo piętrami ściśle połączonych ze sobą budynków, przechodzi się przez wąskie i strome schody, mostki i tarasy. W kościele zachowały się wspomniane już  krypty z X i XI wieku, romańska nawa i transept oraz gotyckie prezbiterium z XV i XVI wieku (gotyk płomienisty). Fasada pochodzi z XVIII wieku. Rozkwit stylu romańskiego przypada tu na XII wiek. W tymże czasie benedyktyni z opactwa mieli  wielki wpływ na rozwój życia intelektualnego w Europie. Tłumaczyli  dzieła Arystotelesa bezpośrednio z greki na łacinę podczas gdy innych tłumaczeń dokonywano w Toledo za pośrednictwem języka arabskiego. Biblioteka Mont Saint-Michel w XII wieku miała w swoich zbiorach teksty Katona, łacińskie tłumaczenie Timaiosa Platona, różne dzieła Arystotelesa i Cycerona, fragmenty dzieł Wergiliusza i Horacego...Tu również uczono wykuwania w srebrze i złocie misternych opraw do ksiąg liturgicznych, układania chorałów, pielęgnowania myśli i kultury chrześcijańskiej. Szczególną uwagę zwiedzających przyciąga la Merveille (Cud) – elegancka granitowa gotycka konstrukcja, znajdującej się w północnej części wzgórza. Składa się ona z trzech poziomów: na dole dwie sale: Aumonerie - Sala Jałmużnika i Cellier - skład, powyżej sale Hôtes - Gościnna i Chevaliers - Rycerska, a najwyżej refektarz i łączące się z kościołem ażurowe krużganki, których cztery bogato rzeźbione galerie wsparte są na 227 kolumienkach. Krużganki są centrum opactwa. W środku znajduje się wirydarz. Jest to miejsce szczególne. Panuje tu niezwykła atmosfera. Osoby szczególnie wrażliwe odczuwają w tym miejscu pozytywne wibracje. Faktem jest, że miejsce to zatrzymuje. Sprawia, że zwiedzający zapominają o gonitwie, uciekających szybko minutach, czekających kolacjach i innych atrakcjach. To miejsce wycisza, uspokaja i przynosi ulgę .... Dolną salę - Jałmużnika zajmował pobożny lud. Pierwsze piętro było przeznaczone dla tych, którzy walczą czyli rycerstwa i wojska. Najwyżej znajdowali się zakonnicy czyli ci, którzy się modlą. Obowiązywała więc hierarchia: trzeci stan, szlachta i najwyżej kler. Podobny podział dotyczył tego, co materialne - wyżej w Sali Rycerskiej, która pełniła też funkcję skryptorium, znajdowały się książki. Najwyżej mieściły się krużganki, gdzie mnisi kontemplowali i kościół - dom modlitwy.
Najpiękniejsza część opactwa zachwyca koronkową elegancją
La Merveille (Cud)  wybudowany między rokiem 1210 a 1228. Najwyższy krużganek jest pełnym szlachetnej elegancji dziełem sztuki samej w sobie. Spod niesklepionego obejścia poprzez dwa rzędy naprzemiennie biegnących arkad spoglądamy ku środkowemu dziedzińcowi.
Wąska przestrzeń między rzędami arkad ma własne miniaturowe sklepienie, którego żebrowane profile krzyżują się jak splecione gałęzie pokryte listowiem. Jest to widomy przykład naśladownictwa natury.

Niezwykła lekkość i prostota krużganków ujmuje zwiedzających zwłaszcza, że - zgodnie z kierunkiem zwiedzania - przed chwilą chłonęli ciężkie , romańskie wnętrze kościoła

Filigranowe kolumienki, pląsające po posadzkach krużganku światło wciąż zmienia perspektywę i uplastycznia wnętrze ale najczęściej pogrążeni w gonitwie zwiedzający nie zauważają takich drobiazgów, a szkoda, bo średniowieczni architekci dołożyli wiele starań żeby tę grę światło-cieni wydobyć i pokazać w tym miejscu

Sala Rycerska - dziś jest to puste pomieszczenie i kiedy nie ma tu zbyt wielu zwiedzających  można w spokoju kontemplować spotkanie z wiekami  historii...





Romańska krypta z wielkimi filarami w ilości 19 , a każdy ma 5 m obwodu. Tak poradzili sobie wczesnośredniowieczni budowniczowie z udźwignięciem  dwóch kondygnacji opactwa powyżej krypty. Miejsce robi wrażenie. Jest monumentalne. Nie tak subtelne jak koronkowe La Merveille ale ciężkie, masywne i wręcz przygniatające. Gdyby nie wspaniale poprowadzone sklepienia krzyżowo-żebrowe uleciałby z tego miejsca wszelki urok....
Zaledwie dwa niewielkie okna wpuszczają trochę światła dziennego do wnętrza.
Tak potężne filary tak blisko siebie wyglądają trochę groteskowo ale ciężar, który przyszło im unosić nie jest już groteską
Pięknie wyprowadzone sklepienia surowej apsydy
Ekspozycja w tych wnętrzach wymaga tak długiego czasu naświetlania, że leniwie przemieszczający się turyści  rozmazują się w kadrze


Sklepieniom krypty nie można odmówić wyrafinowanej lekkości zwłaszcza w zestawieniu z filarami
Grubość murów jest tu też imponująca

W sezonie letnim trudno jest się przebić przez mrowie ludzkie. Uliczki w miasteczku, które wyrosło u stóp opactwa, są wąskie i kręte, dostępne tylko pieszym. Parter każdego domu gości jakiś sklep z pamiątkami, kawiarnię lub restaurację. Dosłownie każdy. Natomiast  - o dziwo - nie zauważa się tu banków... Tylko część zwiedzających  decyduje się na wspinaczkę na sam szczyt, czyżby w obawie, by przypadkiem nie poraziło ich sacrum? Czy może sklep z pamiątkami i słodkie ciasteczko wystarczy by zaspokoić swoje ego i zaliczyć słynne miejsce?  Cała ta krzątanina wokół zakupów i gastronomii też jest znakiem naszych czasów potęgowanym przez namolne reklamy.  A może tak było od zawsze, że ludzie krzątają się wokół tego, co miłe dla oka i kuszące dla podniebienia? Z pewnością tak, to syndrom nie tylko naszych czasów i nie wyłącznie współczesnych pokoleń.  Trzy miejsca wszak zasługują na szczególniejszą naszą uwagę: kościół, trójpoziomowa sala La Merveille i wirydarz. Sam kościół jest surowy ale jednocześnie majestatyczny, w swojej formie bazylikowy, zbudowany w latach 1020–1035, nieco zmieniony w swym romanizmie na skutek późniejszych dodatków i uzupełnień. Ale bryła nosi cechy czystego romanizmu podległe wizji wybitnego architekta i budowniczego, Williama z Volpiano. Ten niezmordowany Włoch z Piemontu wędrował od klasztoru do klasztoru, projektując i budując we Francji, ile tylko zdołał – w samym opactwie w Cluny, gdzie piastował godność opata, podobnie w Dijon, w Saint-Germain-des-Prés w Paryżu, wreszcie na Mont Saint-Michel, a na końcu w normandzkim Fécamp, gdzie w roku 1031 zakończył swój pracowity żywot w opinii świętości. Na Mont Saint-Michel musiał pokonać fundamentalną trudność – brak miejsca na skalistym szczycie – z czego wywiązał się w sposób genialny, odciążając budowlę przez szereg podziemnych kaplic i kryptę. Stworzył tym samym jedyne w swoim rodzaju rozwiązanie architektoniczne, nie znane nigdzie więcej w Europie.
Średniowieczny kierat obsługiwany najczęściej przez więźniów służył do transportu w górę żywności i wody



Na tych poziomach można obserwować przenikanie wzajemne sztuki romańskiej z gotycką



A w tej sali romańskie są już tylko kolumny i ich zdobienia. Sklepienia wykonano w ostrołukach zapowiadających formy czysto gotyckie




U góry i u dołu kościółek Św. Piotra z XV wieku położony w samym miasteczku, poza murami klasztoru

Główna ulica miasteczka to nic innego jak jeden wielki bazar, butik i restauracja. Trzeba jednak przyznać, że bardzo potrzebne w tym miejscu, albowiem zwiedzanie trwa kilka godzin. Trzeba więc gdzieś nakarmić i napoić umęczonych wędrówką turystów


Jeszcze pięć godzin temu, podczas podejścia do góry świeciło nam majowe słońce. Było ciepło i bezwietrznie. A wokół klasztoru rozciągały się suche łachy piachu. W ciągu niespełna godziny zrobiło się szaro, zimno i wietrznie, a wokół szumi morze. Piękne przeżycie
Mont Saint-Michel lubi i potrafi płatać figle...