6 czerwca 2015

LEGNICKIE POLE KOŚCIÓŁ ŚW. JADWIGI

LEGNICKIE   POLE   czyli czeski barok w Polsce  


    W roku pańskim 1241, w okolicach dzisiejszego Legnickiego Pola rozegrała się wielka bitwa. Tatarzy pokonali tu wojska polskie i oddziały sprzymierzone. Tu również zginął w bezpośrednim starciu z najeźdźcami, książę piastowski, syn Jadwigi Śląskiej, Henryk II zwany Pobożnym. W miejscu znalezienia zwłok syna księżna Jadwiga poleciła wznieść kościół, który stoi tu do dziś. Mieści się w nim muzeum bitwy na Legnickim Polu. Współcześni historycy dość ostrożnie odnoszą się do powyższej informacji, nie znajdując bezpośrednich potwierdzeń w stosownych dokumentach. Wieść pisana o kościele na Legnickim Polu pojawia się dopiero w roku 1418, a więc niemal 200 lat po bitwie. Natomiast pewne jest, że wdowa po księciu Henryku, księżna Anna, w roku 1241 sprowadziła benedyktyńskich mnichów z czeskiego Opatova do Krzeszowa. Otrzymali oni również jakieś dobra w okolicy Legnicy. Dobra, których nie wyrzekli się po opuszczeniu Krzeszowa. Opuścili je dopiero - ale na krótko - w okresie reformacji. Ponownie przejęli Legnickie Pole benedyktyni z Czech, pochodzący z Brzewnowa pod Pragą oraz z Broumova. Nadania dokonał - za odpowiednią opłatą (depozytura Legnickie Pole była mocno zadłużona) - cesarz Leopold I. W ślad za benedyktynami napłynęło tu sporo czeskich osadników z okolic Broumova, a wśród nich wielu robotników i rzemieślników przeznaczonych do budowy nowego kościoła i klasztoru.
Ciekawostką jest, że do budowy ozdobnych fasad kościoła i klasztoru sprowadzono bloki piaskowca aż spod Broumova (Skalne Miasta)


Projekt nowego założenia klasztornego wykonał znakomity czeski architekt, pracujący również dla benedyktynów, Kilian Ignacy Dientzenhofer (obecny kształt opactwa w Broumovie to również jego dzieło). Piaskowcowe rzeźby zdobiące zarówno fasady jak i wnętrza opactwa wykonał czeski rzeźbiarz z Pragi Karol Józef Hiernle. jest on również autorem prac snycerskich w ołtarzach i w prospekcie organowym. Obrazy namalował inny praski malarz, Czech Wawrzyniec Reiner. Obraz w ołtarzu głównym jest dziełem flamandzkiego malarza Franciszka de Backera - później osiadłego na stałe we Wrocławiu, na dworze biskupa Franciszka Ludwika  Neuburga von Pfalz  ( https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/03/franciszek-ludwik-neuburg-na-dolnym.html ).
Wspaniałe organy kryjące się za prospektem organowym są dziełem znamienitego organmistrza  Adama Horatio Caspariniego (z jego warsztatu pochodzą również organy w kościołach w Wołowie, Jeleniej Górze, Auli Muzycznej Uniwersytetu Wrocławskiego, na Jasnej Górze ). Jako ostatnie z ozdób wykonano wspaniałe freski. Są one dziełem Kosmy Damiana Asama z Monachium.
Piękna, urozmaicona i efektowna fasada kościoła pw. Św. Jadwigi spina jak klamrą oba skrzydła klasztoru. Dwie, niewysokie wieże, ozdobiono blaszanymi hełmami zwieńczonymi książęcymi mitrami, dźwigającymi krzyże.

Rzeźbiony w piaskowcu portal główny nawiązuje do rozegranej tu bitwy. Dwaj atlanci dźwigający naczółek portalu przypominają strojami i anatomią bardziej sarmatów i kozaków, niźli tatarskich najeźdźców. W czasach budowy klasztoru, nikt już ani nie widział ani nie pamiętał, jak wygląda tatarski wojownik, a nawiązanie do symboli tureckich (widoczny w naczółku półksiężyc) nie jest zupełnie przypadkowe. Wszak w Europie pamiętano znacznie lepiej najazdy tureckie niż tatarskie...
 


W zwieńczeniu naczółka umieszczono zbiór (domniemany bardziej, niż realny) broni tatarskiej. Doszukać się tu można i kołczanu ze strzałami i zbroi i sztandarów, a na pierwszym palnie umieszczono tarabany - tureckie bębny janczarskie (znane również w ówczesnym wojsku polskim) . Ten misz-masz  świadczy o rozległej, acz nieusystematyzowanej - w ówczesnych Czechach - wiedzy o militariach i rynsztunku wczesnośredniowiecznych wojów z dalekiego wschodu...

Szczyt fasady kościoła św. Jadwigi.  Kiedy przyjrzymy się uważniej całej fasadzie, zobaczymy, że zestaw obecnych tu posągów i symboli nie jest przypadkowy, a wręcz przeciwnie - służy do przekazania pewnych treści. Krzyże wieńczące szczyt fasady i mirty książęce na wieżach symbolizuje zwycięstwo wiary chrześcijańskiej nad pogaństwem. Figury na zdjęciu powyżej to założyciele zgromadzenia benedyktyńskiego (św. Benedykt z lewej i jego siostra św. Scholastyka z prawej) i św. Jadwiga pośrodku - ich udział w zwycięstwie krzyża jest znaczący. Mitry książęce to symbol udziały księcia Henryka Pobożnego w walce z poganami. Całość ma nam uświadomić zwycięstwo chrześcijańskiej Europy nad napierającymi ze wschodu tatarami i muzułmanami (najazdy Tureckie).
Iluzoryczne malarstwo rozpinające się wokół sklepień powiększa odczucie przestrzeni i wielkości wnętrza. Obfitość światła potęguje to wrażenie.
Po przejściu przez mroczny i dość ciasny przedsionek wchodzimy do przestronnego wnętrza wypełnionego światłem. Wielkie, eliptyczne sklepienie zamalowane po brzegi freskami i ogromne obrazy zawieszone na ścianach, to pierwsze wrażenia zwiedzających. Kontrastujące ze sobą światła i cienie, wklęsłości i wypukłości, kolumny , fryzy i belkowania, to doskonały przykład sztuki dojrzałego baroku. 
Sklepienie nawy głównej przypomina wydęty żagiel. Mniejsze żagle rozpięte są pomiędzy masywnymi filarami, nad prezbiterium oraz nad emporą organową.

Freski Kosmy Asama są podporządkowane prawidłom malarstwa iluzjonistycznego, tak aby widz oglądający je od dołu nie gubił perspektywy, a wręcz odwrotnie , odczuwał naturalną zbieżność linii i kątów, zapominając o zniekształceniach wynikających z wypukłości i łukowatości ścian i sklepień.
Na główny fresk składa się cykl scen tak zaaranżowanych, aby -  poprzez analogie - poległego w bitwie pod Legnicą księcia Henryka, można było włączyć w poczet rycerstwa krzyżowego.
Cykl wielkiego fresku rozpoczyna  okręt żaglowy z umieszczoną na rufie banderą ze znakiem krzyża.  Z okrętu schodzą na brzeg rycerze krzyżowi zaproszeni przez księcia Henryka na nadchodzącą bitwę z hordą tatarską. Dostrzegamy tu postać  z czarnym krzyżem maltańskim na płaszczu. Może to być przedstawiciel zakonu joannitów, a może reprezentuje Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie - nam lepiej znany pod nazwą krzyżaków?

Scena w której przedstawiciele różnych ras Ziemi składają hołd Krzyżowi
Scena główna fresku - odnalezienie Krzyża Św. przez św. Helenę. W tej scenie odnajdujemy monarchów XVIII wiecznej Europy. Są tu również mniej lub bardziej ukryte sceny alegoryczne. Znajdziemy tu też węża miedzianego ze starotestamentowej przepowiedni o męce Chrystusa.

Fresk nad emporą organową opowiada o znalezieniu zwłok księcia Henryka przez małżonkę , księżnę Annę. Nad postaciami widoczne jest drzewo przepasane sznurem. W tym miejscu, według legendy ranny książę przywiązał się do drzewa, aby nie upaść i tu tatarzy odcięli mu głowę.
Poniżej fragment z widocznym ciałem księcia - przebitym włócznią i z odciętą głową. Można też doliczyć się sześciu palców w prawej stopie władcy, zgodnie z legendą i z kroniką Jana Długosza. Bardziej z lewej strony matka Henryka, Jadwiga, przekazuje benedyktynom z Opatovic relikwię krzyża i plan nowego kościoła.
Fragment fresku pokazujący tatarów z zatkniętą na włóczni głową księcia i z machiną (tzw. czarną głową) ziejącą gazami bojowymi - to było pierwsze w historii udokumentowane użycie gazu bojowego na wojnie.
Fresk w prezbiterium. Jest to scena wyniesienia św. Benedykta przez anioły oraz świętych, którzy należeli do zakonu benedyktynów, bądź byli jego dobroczyńcami. U dołu sceny widoczny jest anioł trzymający listę owych osobistości.
Centralną część pola zajmuje św. Benedykt , trzymający w ręku ustanowione przez siebie reguły zakonne. Możemy też dostrzec symbole tych reguł w postaci dzbana, wędzidła i lilii. Pośród adorujących go postaci rozróżnić można samego papieża Grzegorza VII, założyciela zakony cysterskiego św. Bernarda z Clairvaux, widocznych  z prawej strony króla Węgier Stefana oraz Ludwika króla Francji. Są też obecni rycerze krzyżowi z różnych zgromadzeń.
U dołu przedstawiciele różnych zgromadzeń zakonnych i duchowieństwa

Pośród licznego zgromadzenia rycerzy krzyżowców rozróżnić można ubogich rycerzy Chrystusa z lewej (templariusze) oraz joannitów z krzyżem maltańskim i zielonym z prawej.
Obraz w ołtarzu głównym jest dziełem wspomnianego już Franciszka de Backera z Antwerpii. Reprezentuje szkołę flamandzką. Kolory tu zastosowane, czy muskulatura postaci są charakterystyczne dla twórczości z kręgu malarzy flamandzkich.
Czas przyciemnił już nieco kolory i treść obrazu (na zdjęciu sztucznie rozjaśniono) : Św. Jadwiga przy zwłokach syna.
Obrazy z bocznych ścian świątyni
Wacław Wawrzyniec Reiner : Męczeństwo św. Małgorzaty.


Wacław Wawrzyniec Reiner : Apoteoza św. Benedykta



Wnętrze kościoła prócz fresków i obrazów zawiera jeszcze duże, ponadwymiarowe rzeźby kamienne, wykonane w piaskowcu. Jest ich 16 i pięknie harmonizują z pozostałym wyposażeniem. Te jak również rzeźby w drewnie, są dziełami autorstwa Karola Józefa Hiernle z Pragi. 
 Święci Piotr i Paweł z ołtarza głównego

 Św. Jadwiga  i nierozpoznana postać

Święty Józef  i  święta Maria Magdalena 


 Empora organowa wraz z prospektem. Sam instrument podzielony został na dwie części, aby odsłonić duże, jasne okno i zrównoważyć oświetlenie tylnej części kościoła. 
 Organy są dziełem działającego na Śląsku budowniczego, Adama Horatio Caspariniego. Nie jest to instrument duży. Posiada 21 głosów, 2 manuały, klawiaturę pedałową i wiatrownice klapowo - zasuwowe. Pod względem brzmieniowym organy reprezentowały styl włoskiego baroku. Jednak firma Schlag & Sohne ze Świdnicy wprowadziła szereg zmian w instrumencie dodając głosy typowo romantyczne, a likwidując głosy wysokostopowe. Ostatni remont instrumentu przeprowadziła firma Antoniego Szydłowskiego. Obecnie to cenny zabytkowy instrument o walorach brzmieniowych podobnych do organów Caspariniego z kościoła parafialnego w Wołowie. 
Fragment lewej szafy prospektu
Klasztor skrzydło południowe
 Brama wejściowa do skrzydła południowego
W kartuszu herb opactwa benedyktyńskiego w Broumovie


W obecnych czasach kościół św.Jadwigi jest jednym z nielicznych, ocalałych na Dolnym Śląsku barokowych zabytków z oryginalnym wystrojem wnętrza i z oryginalnym wyposażeniem. Jest też znakomitym przykładem sztuki barokowej Czech.
Tematy związane :

https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/08/opactwo-benedyktynow-w-broumovie.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/07/opactwo-cystersow-w-krzeszowie-cz-i.html
https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/07/opactwo-cystersow-w-krzeszowie-cz-ii_21.html

Droga Czytelniczko, drogi Czytelniku - czy znaleźliście tu coś interesującego Was? Może zaciekawiły Ciebie zdjęcia lub opisy?
Jeśli tak, to może zechcesz - proszę - zostawić swój ślad i naciśniesz plusik albo skrobniesz słów kilka w komentarzach - będzie mi bardzo miło ...

1 czerwca 2015

LUBIĄŻ MNIEJ ZNANY

LUBIĄŻ  MNIEJ  ZNANY  bądź  całkiem  nieznany ...     

Opactwo pocysterskie w Lubiążu przyciąga uwagę turystów, miłośników sztuki i architektury, a i melomanów z racji odbywających się tu koncertów; przyciąga również poszukiwaczy przygód i skarbów. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, coś ciekawego. Właściciele obiektu udostępniają od lat kilku ale tylko jeden raz w roku, piwnice klasztorne i strychy. To zupełnie coś innego, niż odnowione i wymuskane wnętrza klasztorne. Tu czas jakby zatrzymał się dawno temu... No i te zapachy - zupełnie inne, nie znane. Zwłaszcza strychy przechowały jeszcze woń z czasów minionych - warto tam zajrzeć :
Opactwo z lotu ptaka pozwala ogarnąć ogrom tego założenia
Kościół klasztorny to obecnie jedyny gotycki obiekt w Lubiążu. Na planie kościoła widać niezgodność pomiędzy usytuowaniem gotyckiego kościoła, a kierunkiem barokowych budynków klasztornych.

Piwnice klasztorne. 
Szerokie, obszerne,  w niczym nie przypominają mrocznych podziemi. Z tego powodu nieco rozczarowują, albowiem większość tu przybywających nasłuchała się opowieści o mrocznych tajemnicach lubiąskich podziemi, szczególnie tych z okresu II wojny światowej. Nie ma tu śladu po podziemnej fabryce, brak tajnych urządzeń i dziwnych konstrukcji niewiadomego przeznaczenia, do widoku których przywykli już turyści zwiedzający np. kompleks Riese w Górach Sowich...


Nazwa piwnice, a nie podziemia, dobrze oddaje usytuowanie tych pomieszczeń. Wysoko umieszczone okna wypełniają wnętrza piwnic naturalnym światłem


Czasem pojawiają się pomieszczenia z zamurowanymi przejściami. Najczęściej jednak okazuje się , że za murem kryje się pomieszczenie dostępne z korytarza obok...


Chyba wciąż jeszcze brakuje pomysłu na zagospodarowanie tych kilku hektarów piwnic

Chętnych na spacer po lubiąskich piwnicach było wielu..., w końcu taka okazja to tylko jeden dzień w roku




kształtka kamienna leżąca w jednym z korytarzy ma znajomy kształt - jednej z ślężańskich rzeźb słowiańskich. Skąd się tu wzięła ?
Tu była w czasie wojny rozdzielnia elektryczna. Mogła zasilać całkiem sporą fabryczkę


Powyżej miejsce, które według oprowadzającego, wiodło do niższej kondygnacji, czyli do prawdziwych podziemi. Ale tak na prawdę nic, prócz rozbitej posadzki i piasku pod nią, nie można tu zobaczyć...
Opowieści o zasypanych podziemiach też nie są zbyt wiarygodne, po pierwsze nikt nie potrafi wskazać wejść, które wiodłyby piętro niżej, a po drugie, jaki to ogrom pracy wnosić tu ręcznie tyle piachu, żeby zasypać podziemia. Kto miałby to zrobić i skąd pochodził ten piach?
Jednak, być może, pod lubiąskim klasztorem są jakieś ukryte pomieszczenia. Ale nie pokazują tego ani miejscowi przewodnicy, ani nie wiedzą o nich obecni własciciele. Podziemia , te prawdziwe, czekają ...



Zwiedzanie strychów. Trzeba pierwej przejść przez nieczynne skrzydło klasztoru. Można tu zobaczyć puste, ponure korytarze i opuszczone cele klasztorne.


Jest tu jeszcze bardzo wiele miejsca do zagospodarowania

Poniżej jedna z pustych cel


I wreszcie jest strych, a właściwie ciąg pomieszczeń skrywających potężną więźbę dachową. Bo tak na prawdę dachy klasztoru lubiąskiego, to dwupiętrowe pomieszczenia mocno wypełnione konstrukcją więźby dachowej.
Dla samego obejrzenia tej więźby, warto tu przyjechać. Jest oryginalna w ponad 90 %, liczy ponad 300 lat. Wykonana jest z drewna modrzewiowego, bo tylko ono nie jest atakowane przez korniki, ani przez grzyby, czy pleśnie. W związku z tym nie butwieje i nie próchnieje. Okres przydatności takiego drewna , w takich warunkach liczy się na 800 lat !
To również przykład doskonałego warsztatu ciesielskiego. można tu znaleźć wiele oryginalnych rozwiązań konstrukcyjnych, nie spotykanych w innych miejscach, co świadczy o wysokim kunszcie pracujących tu cieśli


Powyżej licząca 14 m wysokości konstrukcja drewniana pod sygnaturką wystającą nad skrzyżowaniem nawy i transeptu w kościele

System komunikacyjny jest wygodny i bezpieczny

Wschodnia ściana kościoła opackiego z przyległymi kaplicami widziana od - najczęściej niedostępnej - strony. Szkoda, że taka zaniedbana, bo prezentuje się bardzo okazale. Gotyk w zestawieniu z barokiem przyciąga uwagę.
Widać, jak wiele jescze pracy i kosztów trzeba włożyć w ten obiekt. Szkoda, że gotycka część - choćby ze względu na swój wiek - nie jest remontowana w pierwszej kolejności...
Trzy gotyckie kaplice przyległe do północnej sciany prezbiterium, to istne perełki architektoniczne.
Odpadajace tynki nie robią dobrego wrażenia
W sumie to piękny i bezcenny obiekt architektoniczny, wart bliższego poznania. Zachęcam wszystkich.