Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą barok. Pokaż wszystkie posty

14 maja 2017

SICINY_BAROKOWY KOŚCIÓŁ W SICINACH



KOŚCIÓŁ  W  SICINACH  -  PRAWDZIWA  PERŁA  ARCHITEKTURY  BAROKOWEJ


   Kto słyszał o Sicinach oprócz miejscowych i niektórych mieszkańcach powiatu ? No jeszcze zapewne historycy sztuki słyszeli. Ale w Polsce nie jest to miejscowość znana. I ja też - do niedawna - zaliczałem się do grona żyjących w niewiedzy o tym pięknym miejscu. Tymczasem, w ładnie położonej miejscowości pomiędzy Wschową i Górą Śląską , stoi wielkiej urody kościół późnobarokowy, którego wnętrze wypełniają dzieła znakomitych artystów, związanych z działalnością cystersów lubiąskich. Toteż kościół pod wezwaniem Św. Marcina w Sicinach należy do najznamienitszych dzieł barokowych na całym Śląsku i zasługuje na dużo większe uznanie. Niektórzy zwiedzający, po obejrzeniu kościoła piszą, iż popadłszy w zachwyt , stawiają go w randze samego Lubiąża, Krzeszowa, czy Henrykowa. Moim zdaniem niesłusznie. Tutejszy kościół ni jak nie może konkurować z wymienionymi wyżej założeniami opackimi. Dotyczy to zarówno samej formy architektonicznej, jak też mienia stanowiącego wyposażenie świątyni. Jego rola była od początku służebna w stosunku do klasztoru, któremu podlegał. Należy po prostu umieć dostrzec, że dzięki zaangażowaniu ówczesnych cystersów lubiąskich powstało w Sicinach arcydzieło o wysokiej randze, na miarę dużego miasta, a nie małej wioski.  Przypisano mu rolą doraźną, polegającą na  stworzeniu przeciwwagi dla szerzącej się reformacji. Natomiast zatrudnieni przy jego budowie i dekoracjach wybitni artyści śląskiego baroku dodają rangi i podnoszą klasę tego kościoła. Nie dziwi więc fakt, że znawcy architektury zaliczyli ten zabytek do najwyższej - klasy zerowej. To rzeczywiście perła na mapie zabytków. Jednak jego rozmiary i usytuowanie czynią go obiektem pomocniczym albo towarzyszącym ale nie centralnym. Nie umniejsza to w żadnym stopniu urody i atrakcji tego przybytku. Polecam go każdemu, kto lubi oglądać zabytkowe kościoły i piękne malowidła.
(zdjęcia wnętrza wykonywałem w pośpiechu, bez statywu, przy kiepskim oświetleniu, dlatego ich jakość nie jest najlepsza)
Kościół od strony pałacu

Nagrobek poświęcony ofiarom wojny. Ten pomnik wojenny umieszczony na wschodnim murze kościelnym w 1927 roku upamiętnia nazwiska ponad 80 ofiar parafii sicińskiej, które pochłonęła I wojna światowa.

NIECO  HISTORII
Siciny należą do najstarszych miejscowości na Dolnym Śląsku. Kroniki pisane wymieniają datę 1155. Wiemy też na pewno, że Książę Głogowski Henryk I podarował wieś Siciny  cystersom z Lubiąża w roku 1309. Była to znacząca decyzja, albowiem od tego momentu datuje się historia pisana miejscowości oraz jej ścisły, trwający blisko 500 lat, związek z potężnym Opactwem Cystersów w Lubiążu. Powstała to wówczas prepozytura klasztoru, czyli swego rodzaju wspólnota zarządzana przez przeora, a zależna od opata klasztoru macierzystego. O pierwszym kościele wiadomo, że był drewniany, wczesnogotycki i pochodził z roku 1289. Dopiero w XV wieku drewniany budynek kościoła zastąpiono budowlą kamienną, której wizerunek zachował się i jest widoczny na sufitowym fresku hali wieżowej współczesnego kościoła, oraz drugi w sali jadalnej pałacu opackiego. Zachował się również fragment ołtarza z poprzedniego kościoła i jest obecnie elementem ołtarza głównego w kościele w Czerninie. Budowę tak okazałego kościoła wyjaśnić może ówczesna sytuacja religijno -polityczna w regionie, a związana z powszechnym ruchem reformatorskim na całym Śląsku. Odpowiedzią katolickich ośrodków cysterskich i jezuickich była silna działalność kontrreformacyjna podejmowana przez opatów. W tym przypadku Siciny stać się miały silnym ośrodkiem katolicyzmu, stanowiącym przeciwwagę dla protestanckiego ośrodka w Głogowie. Podobnie, jak przy budowie kościoła Św. Walentego w Lubiążu, kontrakt na wzniesienie świątyni w Sicinach podpisano z legnickim budowniczym Martinem Frantzem. O ile jednak w Lubiążu realizował on swój własny projekt, o tyle w Sicinach zobowiązał się do wykonania budowli według dostarczonych mu planów. Tym samym problem autorstwa kościoła św. Marcina nie został do dziś ostatecznie rozstrzygnięty, chociaż przypuszcza się, że autorem projektu mógł być  syn Martina, Karl Martin Frantz. Z kilku przeprowadzonych analiz wynika, że sicińska świątynia znacznie odbiega od form charakterystycznych dla tego architekta. Dużo cech tej budowli wykazuje natomiast związki z architekturą czeskiego baroku, szczególnie z twórczością Kiliana Ignacego Dienzenhofera. Bliskie pokrewieństwo widoczne jest zwłaszcza w odniesieniu do jego kościoła św. Mikołaja wzniesionego na Starym Mieście w Pradze. Wiadomym jest również, że Karl Martin Frantz był uczniem Dienzenhofera. Jedną z jego najbardziej oryginalnych  koncepcji jest na pewno kościół w Sicinach, który nie powtarza wprawdzie dosłownie żadnego z dzieł praskiego architekta Dintzenhofera, ale wyraźnie nawiązuje do kilku z nich. W efekcie listę potwierdzonych archiwalnie dzieł Martina Frantza otwiera kopia kościoła Katarzyny w Sztokholmie, reprezentująca czysty styl klasyczny, a zamyka niekonwencjonalny plan i oryginalne wnętrze kościoła św. Marcina w Sicinach, jakich nie powstydziłyby się Czechy. W wyniku tych prac powstał jeden z najpiękniejszych przykładów architektury barokowej na Śląsku, który w prawie niezmienionej formie przetrwał szczęśliwie do czasów współczesnych. W 1860 r. wyposażono kościół w organy wykonane w Górze Śląskiej (szerzej o organach poniżej). W 1889 r poddano kościół renowacji między innymi przywracając barwność kolorów i malowideł ściennych. W 1901  zainstalowano nowy zegar, który rozbudowano w 1929 r. W latach międzywojennych pokryto wieże blachą miedzianą i otynkowano ściany. W latach powojennych pomalowano wewnętrzne ściany do wysokości balkonów oraz wymieniano pokrycie dachowe. 


KOŚCIÓŁ  architektura

Oba rysunki są pomocne przy analizie rozplanowania przestrzennego wnętrza świątyni
K. M. Frantz  Kościół w Sicinach 1736-1740 rzut poziomy  

Istniejący przed 1736 rokiem kościół - jak podają kroniki - groził zawaleniem, a ponadto był stosunkowo mały jak dla podległej mu gminy katolickiej. Toteż opat lubiąski Konstanty Bayer zdecydował się w roku 1736 na budowę nowego kościoła, powierzając te zadanie legnickiemu budowniczemu Marcinowi Frantzowi. Jednocześnie rozebrano stary kościół. W 1740 roku wykonano sklepienia i pokryto je freskami. Natomiast znacznie dłużej trwały prace przy wznoszeniu wieży, bo do roku 1774. Nową świątynię konsekrowano w 1777. Zapewne warto też wiedzieć, że tenże opat Konstanty Bayer, niecałe dwa lata wcześniej zlecił budowę kościoła parafialnego p.w. Św. Walentego we wsi Lubiąż, a prace budowlane i wykończeniowe powierzono tym samym artystom co w Sicinach.
Centralnym punktem kościoła sicińskiego jest kwadrat o lekko ściętych narożnikach, w miejscu których znajdują się półkoliste wnęki ołtarzowe. W osi poprzecznej  kościoła do środkowej przestrzeni przylegają krótkie prostokątne ramiona pseudotranseptu. Głębsze od nich są przęsła sąsiadujące ze środkowym poprzez oś podłużną. Mają one również ścięte narożniki, a do ich boków przylegają prostokątne kaplice (patrz zdjęcia powyżej). Natomiast boczne ściany tych kaplic są pogłębione półkolistymi niszami. Jeszcze dalej, na podłużnej osi kościoła, mieści się w części wejściowej prostokątne, mniejsze od poprzedniego, przęsło z chórem muzycznym noszącym organy, a poszerzone po bokach niszami, w których znajdują się przejścia do klatek schodowych prowadzących na empory. W części prezbiterialnej zamiast takiego przęsła mieści się półkolista apsyda, której również towarzyszą klatki schodowe, ale dostępne z kaplic. Wreszcie na obu końcach osi podłużnej znajdują się prawie analogiczne, zbliżone do kwadratu pomieszczenia. Jedno z nich służy jako zakrystia, drugie jako kruchta podwieżowa. Budynek przykryty jest dachem dwuspadowym.
Sklepienia kościoła mają swoją bazę  wszędzie na tym samym poziomie ale ich wierzchołki znajdują się różnej wysokości. Żaglaste sklepienie centralne kościoła jest najbardziej wydęte, a nawet zbliżone do kopuły, więc tym samym najwyższe. Tej samej konstrukcji sklepienia przęseł sąsiadujących na osi podłużnej są bardziej spłaszczone, więc niższe, a jeszcze niższe są kolebki nakrywające resztę pomieszczeń. Dodatkowo zróżnicowanie pomiędzy trzema głównymi przęsłami kościoła a przestrzeniami im towarzyszącymi jest podkreślone  poprzez podzielenie tych ostatnich emporami na dwie kondygnacje. Słupy, filary, kolumny tworzą razem wyraźnie czytelny podział wertykalny wnętrza. Jego przeciwieństwem jest dwupoziomowy pas gzymsów biegnących wraz z emporami wokół ścian. Tworzą one - równie czytelny  - podział horyzontalny. Wspólnie stwarzają one zjawisko przenikania przestrzeni podporządkowane jednak wyższej ogólnej hierarchii obowiązującej w baroku. Zachowano również zasadę ścisłej symetrii zarówno w osi wzdłużnej, jak i poprzecznej. Tak zaprojektowana artykulacja wnętrza zapewnia niesamowity efekt przestrzenności i głębi przenikającej świątynię na wskroś. Aż trudno uwierzyć, że mamy tu do czynienia ze stosunkowo małym kościołem, o skromnych rozmiarach, co widać wyraźnie patrząc nań z zewnątrz. Ale przecież efekt "przestrzenności wnętrz" to jeden z atrybutów baroku, tu uwidoczniony szczególnie.  
 Pyszne, bogato wyposażone wnętrze świątyni kontrastuje ze stosunkowo skromną bryłą zewnętrzną. Ale wrażenia estetyczne potęguje niezwykła harmonia barw w odcieniach błękitu i czerwieni
Ołtarz główny wsparty na podwójnych korynckich  kolumnach. Są one tak masywne,  że spoglądającym z końca świątyni, zdają się wspierać nie sam  ołtarz, a cały kościół
Empora muzyczna i klasycyzujący prospekt organowy

KOŚCIÓŁ  wyposażenie wnętrza
Wiadomo z kronik i dokumentów, że  1738 roku  opat Konstanty Bayer zawarł z wrocławskim rzeźbiarzem Józefem Franciszkiem Mangoldtem, kontrakt na wykonanie ambony i ołtarza głównego. We wrześniu 1740  wypłacone zostały należności za malowidła sklepienne – Ignacemu Axterowi i Antoniemu Felderowi oraz Christianowi Filipowi Bentumowi,  za wykonie obrazu do ołtarza głównego – „Sen św. Marcina”. 28 października 1740 roku  Bayer dokonał uroczystego poświęcenia kościoła – budowa była ukończona, jednak przez kilka kolejnych lat prowadzono jeszcze wiele innych prac. W latach 1741-1742 kontynuowano prace przy wystroju i wyposażeniu wnętrza świątyni.
W dekoracji wnętrza, obok ołtarza, główną rolę odgrywa kwadratowe przęsło centralne, które dzięki zamieszczeniu w ściętych narożach aedicul z kolumnami (rodzaj kapliczki, w tym przypadku wnęki), dźwigającymi segmentowy przyczółek oraz przełamane belkowanie, uzyskało najbogatszą artykulację architektoniczną. W kierunku osi głównych kościoła przestrzeń tego przęsła otwiera się wielkimi arkadami, flankowanymi przez wspomniane wnęki. Arkady te przybierają formę zbliżoną do  łuku triumfalnego. Ze względu na to, że każda wnęka należy jednocześnie do dwóch takich łuków, następuje ścisłe połączenie artykulacji środkowego przęsła.
 
Nieco mniej plastyczną artykulację mają przęsła przyległe do centralnego na osi podłużnej. Kolumny zostały tu zastąpione przez pilastry, a belkowanie nie jest już tak wydatnie przełamane. W przęsłach bocznych natomiast ważną rolę odgrywają empory, które dzielą te przestrzenie na dwie kondygnacje. Galerie te stanowią element horyzontalny, będący przeciwwagą a równocześnie podkreśleniem dla wertykalnego kierunku podpór. 


FRESKI - najwspanialsza ozdoba kościoła:
Połać fresków zajmuje całą sufitową część świątyni i jest tak rozległa, że nie da się jej ująć w całości jednym kadrem, podobnie jak niemożliwe jest ogarnięcie jej w całości okiem. To na prawdę imponujące rozmiarami dzieło. Stojącemu po środku nawy i spoglądającemu w górę może się wydawać, że patrzy na wypełnione obrazami aż po linie horyzontu, sklepienie niebieskie

W kościołach barokowych zawsze znajdziemy bogactwo detali w postaci rzeźb, obrazów, gzymsów, stiuków i mebli wszelakich. Pogrupowane są tematycznie i poustawiane w ołtarze, kaplice, ambony, stalle itd. Ale nie w każdym kościele wykonano malowidła ścienne. Spotyka się je wprawdzie dość często, jednak większość kościołów nie posiada takiej dekoracji. Toteż jeśli już są, to stanowią zazwyczaj najwyraźniejszy akcent w wyposażeniu kościoła. Potrafią wypełniać całe płaszczyzny ścian i sklepień. Ich wielobarwność i rozmiary stanowią o sile wyrazu i potędze przekazu graficznego. Pełnią podobną rolę jaką przypisywano witrażom w kościołach gotyckich – opowiadają nam historie zapisane na kartach ewangelii i w żywotach świętych. Nie inaczej jest w kościele w Sicinach.
Autorzy fresków są znani. To – wspomniani już wyżej - uczniowie Christiana Bentuma: Ignacy Axter i Antoni Felder. Zgodnie z geometrią kościoła malowidła podzielone są na trzy oddzielne pola. Pośrodku znajduje się największy, centralny fresk, a po bokach dwa mniejsze. Pozostałe płaszczyzny są tłem dla owych trzech tematów. Barokową koncepcją wnętrza jest zawsze jakaś szczególna myśl - czyli wątek najważniejszy w ideowym przesłaniu wystroju kościoła. W przypadku sicińskim jest to triumf Kościoła katolickiego nad herezjami i niewiernymi. Został on zaprezentowany właśnie na centralnym fresku, w środkowym przęśle kościoła. Podobnie jak Siciny łączy silna więź z Lubiążem, tak tematycznie fresk centralny związany jest z wystrojem Sali Książęcej opactwa. Centrum tej kompozycji, która sama w sobie stanowiącej jedno z większych malowideł sufitowych na Śląsku, zajmuje symbol Ducha Świętego, w asyście Boga Ojca i Syna Bożego. Wokół Trójcy Świętej, podzielone na dwie strefy – kręgi, pokazano wyobrażenia przedstawicieli Kościoła katolickiego. Postaci te zostały oczywiście podzielone na pewne grupy, co ułatwia ich identyfikację.
Aby odczytać poprawnie przesłanie centralnej sceny należy ją obejść wokół. Zdjęcia poniżej zawierają cztery fragmenty kopuły poczynając od lewej strony

Mimo owych grup i podziałów - odczytanie fresku centralnego nie jest łatwe bez znajomości atrybutów świętych i symboliki towarzyszącej barokowym dekoracjom. Najlepiej więc skorzystać z gotowego opisu, który znajdziemy na stronach interesującej pracy Pani Marty Krzyżosiak "Ślady obecności cystersów lubiąskich na obszarze Dolnego Śląska na przykładzie wsi Siciny". Cytuję:
"Poniżej przedstawienia Chrystusa, po lewej stronie spoczywa Matka Boska i św. Józef, a pod nimi św. Anna oraz św. Jan Chrzciciel, trzymający krzyż z napisem „Agnus Dei”. Grupie tej odpowiada inna, umiejscowiona po drugiej stronie osi, jaką tworzy model kościoła. W jej skład wchodzą klęczący św. Piotr z kluczami oraz siedzący obok niego św. Paweł i św. Szymon Apostoł z piłą. Przed wspomnianym modelem kościoła klęczy natomiast papież Grzegorz I Wielki. W strefie najniższej, usytuowanej nad malowanym belkowaniem, znajdują się postacie Aarona i Mojżesza otoczone przez grzeszników. Znajduje się tu także, charakterystyczny dla barokowego malarstwa kościelnego element, jakim jest walka Michała Archanioła z szatanem. Po bokach tej, symbolizującej zwycięstwo Kościoła sceny, wśród obłoków, umieszczone zostały postacie apostołów i świętych męczenników. W grupie po prawej znajdują się święci: Jan Ewangelista, Mateusz, Maciej z siekierą, Tomasz z węgielnicą, Andrzej z charakterystycznym krzyżem oraz Filip z krzyżem na długim drzewcu. Ponad nimi znajduje się św. Krystyna z rusztem w towarzystwie trzech biskupów. Kolejnymi świętymi są w tej strefie: Sebastian z lustrem i strzałą, pielgrzym Jakub Starszy oraz Antonii Padewski z Dzieciątkiem Jezus i lilią. Lewa strona fresku wyobraża natomiast postacie Marka Ewangelisty, Łukasza malującego Maryję, Jakuba Młodszego, Bartłomieja z włócznią oraz Łazarza, którego apostołowie niosą na łono Abrahama. Powyżej tej grupy spoczywa św. Elżbieta z modelem kościoła, a nad nią święte: Katarzyna, Dorota i Barbara, którym przygląda się św. Agnieszka z barankiem. W południowej części fresku, w górnej strefie oś malowidła wyznacza postać anioła trzymającego chustę św. Weroniki. W dolnej strefie umiejscowieni zostali natomiast przedstawiciele różnych zakonów. Po prawej stronie klęczą m.in. patroni dominikanów – św. Katarzyna Siemieńska oraz św. Dominik z lilią, a także św. Bernardyn. Cystersi, na czele ze św. Benedyktem oraz Bernardem, znajdują się po lewej stronie. Powyżej zaś przedstawione zostały postacie patrona franciszkanów – św. Franciszka oraz patronki urszulanek – św. Urszuli z chorągwią".

Oba boczne plafony - północny i południowy  wypełniają sceny poświęcone patronowi kościoła św. Marcinowi z Tours. Utrzymane są w pięknej kolorystycznie tonacji, harmonizującej z freskiem centralnym.
Plafon ten przedstawia św. Marcina unoszonego przez anioły do nieba. W otoczeniu świętego umieszczono, popularne w okresie baroku, personifikacje czterech cnót kardynalnych – Sprawiedliwości, Roztropności, Wstrzemięźliwości i Męstwa oraz symbolu cnoty boskiej – Nadziei
Pendentywy przedstawiają sceny z życia patrona. Są to: wypędzenie diabła z opętanego, błaganie matki o uzdrowienie syna, św. Marcin modlący się o zniszczenie pogańskiego ołtarza oraz wskrzeszenie nieochrzczonego.

Plafon przedstawia scenę w której  św. Marcin dzieli się płaszczem z ubogim. W pendentywach zobaczymy  sceny z żywota biskupa: uzdrowienie trędowatego, chrzest poganina, pocieszenie strapionego oraz kuszenie przez szatana.
Spoglądając na freski sicińskie pamiętać należy, o silnych związkach tutejszych prac z podobnymi im w Lubiążu i to zarówno w samym opactwie, jak też w lubiąskim kościele parafialnym Św. Walentego. Zawdzięczamy je inicjatorowi budowy owych kościołów – opatowi Konstantemu Bayerowi oraz gronu artystów malarzy Bentuma, Axtera i Feldera. Zastosowali on wszędzie podobne grupowanie postaci, którym nadano zbliżoną gestykulację oraz rysunki szat. Warto pamiętać o tym zwiedzając opactwo lubiąskie i do programu zwiedzania dołączyć zarówno pobliski kościół św. Walentego jak też nieco bardziej odległe Siciny.


OŁTARZ GŁÓWNY -  Poświęcony jest św. Marcinowi patronowi kościoła i Najświętszej Maryi Pannie. Prace na wykonanie ołtarza głównego, dwóch ołtarzy bocznych (Ukrzyżowania i N.M.Panny) oraz ambony zlecono Franciszkowi Magnoldtowi, wypłacając mu sumę 100 dukatów. Artysta pracował nad wystrojem kościoła w latach 1738-1742. W owym okresie Magnoldt realizował jeszcze kilka innych zleceń, a szczególnie wystrój kościoła klasztornego w Trzebnicy, co spowodowało, że udział w pracach nad wystrojem rzeźbiarskim w Sicinach brali też jego pomocnicy. Z tego właśnie powodu posłużono się tu drewnem, a nie kamieniem, czy stiukiem - w których to artysta rzeźbił najchętniej.  
Swą imitującą marmur konstrukcją (polichromowane drewno) wypełnia wnętrze prezbiterium. Jest to ołtarz przyścienny, z odstawionym tabernakulum oraz sarkofagową mensą. W centrum wklęsłego retabulum znajduje się obraz pędzla Christiana Bentuma „Sen św. Marcina”. Obraz otoczony jest masywnymi korynckimi kolumnami, z którymi uzupełniają się, ustawione na postumentach, naturalnych rozmiarów, posągi apostołów św. Piotra z kluczem i św. Pawła z mieczem stojący bliżej środka oraz biskupów Ambrożego i Augustyna po bokach ołtarza. U góry ołtarza, w narożach belek spinających kolumny ustawiono jeszcze dwie figury - Świętych Benedykta i Bernarda - założycieli zgromadzeń zakonnych i ulubionych  świętych cysterskich.
Ołtarz główny wypełnia całą wnękę. Naturalnych rozmiarów posagi świętych adorują obraz "Sen Św. Marcina". Wyżej, nad promieniejącą Gołębicą umieszczono drugi, mniejszy obraz. Jest to płótno Michaela Willmanna przedstawiające Wniebowzięcie N.M.Panny. Obraz ten pochodzi jeszcze z poprzedniego kościoła. 
Obraz olejny umieszczony w głównym ołtarzu, a przedstawiający ostatnie chwile życia patrona kościoła -św. Marcina, namalował osobiście Christian Filip Bentum. Za swoją pracę otrzymał 250 florenów.



W bogato rzeźbionym zwieńczeniu ołtarza znajduje się, adorowana przez anioły wspaniała figura Boga Ojca, na tle promienistej glorii, w otoczeniu puttów. Jest to bardzo sugestywny i dekoracyjny zarazem element całości. Poniżej glorii widnieje drugi, mniejszy obraz. Wydaje się być podtrzymywany przez anioły. Jest to, pochodzące z poprzedniego kościoła „Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny” płótno pędzla Michaela Willmanna.
Osobny akcent stanowi wysunięta do przodu mensa ołtarzowa, na której spoczywa marmoryzowane i złocone tabernakulum z szafką w formie architektonicznej. Wieńczy ją tron z barankiem oraz figury puttów. Figury ołtarzowe wyrzeźbione są w drewnie - materiale rzadko używanym przez Franciszka Mangoldta, co według badaczy ołtarza oznacza, że wykonali je raczej pomocnicy z warsztatu mistrza. Jak wyżej wspomniano, artysta pracował w tym samym czasie w kościele w Trzebnicy przy realizacji znacznie większego dzieła. Jednak stylistycznie ołtarz siciński odpowiada w dużym stopniu indywidualnemu stylowi rzeźbiarza.



AMBONA Z BALDACHIMEM podobnie jak ołtarz główny jest dziełem Franciszka Mangoldta. Tym razem historycy sztuki nie mają już wątpliwości co do autora dzieła (niestety, z powodu trudnych warunków i pospiechu nie udało mi się przygotować należytych ilustracji fotograficznych) Prezentuje typ kazalnicy nadwieszanej, bez podpory. Powtarza wygląd ambony wrocławskiej świątyni jezuitów (zdjęcie poniżej) i uważana jest za najbardziej kunsztowne dzieło sztuki, jakie znajduje się w sicińskim kościele. Wykonana z drewna i gipsu pokryta polichromią imitującą alabaster, bogato rzeźbiona. Korpus ambony, na rzucie kwadratu o ściętych narożnikach, od dołu ma kształt odwróconego dzwonu ze złoconymi zdobieniami snycerskimi. Ścianki korpusu oraz balustradę prowadzących do niego schodów zdobią - tak charakterystyczne dla Mangoldta płaskorzeźby, przedstawiające sceny z życia Chrystusa:  pokłon pasterzy, Chrystus nauczający w świątyni, chrzest w Jordanie, Chrystus na Górze Oliwnej oraz Chrystus z Samarytanką przy studni.  


Ambona w kościele jezuickim we Wrocławiu
Zaplecek ambony ma postać prostokątnej płyciny ujętej pilastrami. W miejscu kapiteli tych pilastrów znajdują się dwie złocone konsole, które dźwigają profilowany gzyms oraz baldachim. Pomiędzy konsolami znajduje się natomiast rzeźbiona kotara z pozłacanym lambrekinem. Baldachim ambony ma rzut analogiczny do korpusu. Wydatny gzyms daszku baldachimu w części środkowej jest podniesiony półkolistym łukiem, a na jego czterech narożach spoczywają putta dzierżące atrybuty ojców Kościoła: tiarę papieską Grzegorza Wielkiego, ul św. Ambrożego, kapelusz kardynalski św. Hieronima oraz serce z infułą biskupią św. Augustyna. Pokryty złoconymi ornamentami daszek przechodzi w formę cokołu, na którym umieszczona została rzeźba Chrystusa Zbawiciela świata w otoczeniu aniołów.
Siciny, ambona z baldachimem dzieło F.Mangoldta
Chrystus na Górze Oliwnej
Pokłon Pasterzy
Chrystus nauczający w Świątyni 
Chrzest w Jordanie
Złożenie do grobu w dość oryginalnej koncepcji

OŁTARZE BOCZNE - umieszczono je symetrycznie w niszach bocznych kościoła. Poświęcone są Najświętszej Maryi Pannie, św. Krzyżowi, św. Jadwidze śląskiej, św. Józefowi, św. Dominikowi i Matce Bożej Nieustającej Pomocy. Putra i aniołki w ołtarzach są dziełami Mangoldta.
 Ołtarz poświęcony Św. Dominikowi (pochodzi jeszcze z poprzedniej świątyni)

 Ołtarz poświęcony Św. Józefowi
 Ołtarz poświęcony Św. Jadwidze
 Ołtarz poświęcony Św. Krzyżowi. Pod Krzyżem stoi Maria Magdalena oraz aniołowie trzymający narzędzia męki
 Wspaniale wymodelowany krucyfiks jest piękną ozdobą kościoła
Ołtarz poświęcony N.M.Pannie w cenną XV wieczną figurą Madonny


ORGANY - zostały wykonane przez zakład budowy i rekonstrukcji organów - Firmę Braci Walter z Góry Śląskiej (Gebrüder Walter) w 1860 r. Posiadają 18 głosów, 2 manuały plus pedał, trakturę mechaniczną.
Instrument usytuowany jest centralnie na emporze muzycznej, naprzeciwko ołtarza głównego. W 2014 roku został odnowiony, nieczynny przez cały ten czas, głos w pedale Puzon 16’. Działanie to było konieczne, aby uratować go przed całkowitym zniszczeniem. Praca ta została wykonana przez firmę z Bojanowa przy udziale organisty pana Antonickiego. Renowacja trwała pół roku. Jest to jedyny głos języczkowy na terenie powiatu górowskiego. Organy dotychczas nie miały remontu kapitalnego. Wszystkie głosy zostały uzupełnione i są czynne, ale zarówno klawiatury, wiatrownice jak i drewniane piszczałki wymagają strojenia i regeneracji. 






Krótka biografia znamienitszych autorów prac w Sicinach.

1. Karol Marcin Frantz
(ur. przed 1 października 1712 w Legnicy, zm. 6 listopada 1755 w Rydzynie) – polski architekt, budowniczy królewski. Był synem Martina Frantza, pruskiego architekta tworzącego na Dolnym Śląsku i w południowej Wielkopolsce. Nie jest znana dokładna data urodzin Karola Marcina Frantza, wiadomo, że urodził się w Legnicy i tam został ochrzczony 1 października 1712. Naukę pobierał prawdopodobnie u boku ojca, a otrzymanie tytułu budowniczego królewskiego zawdzięczał prawdopodobnie Aleksandrowi Józefowi Sułkowskiemu, pełniącemu do 1738 funkcję ministra. Według zapisów w dniu 1 czerwca 1742 zawarł umowę z A. J. Sułkowskim na odbudowę południowego i zachodniego skrzydła zamku w Rydzynie. W 1743 zaprojektował wieżę zboru św. Krzyża w Lesznie. 21 lutego 1746 podpisał zobowiązanie wobec zakonu Cystersów z Zemska, że zaprojektuje i wybuduje w Rokitnie koło Skwierzyny kościół, co świadczyło że był znanym architektem, ponieważ Cystersi powierzali zaprojektowanie swoich świątyń tylko sprawdzonym specjalistom. Równocześnie Frantz nadzorował odbudowę północnego skrzydła zamku w Rydzynie, a 17 czerwca 1746 rozpoczęto budowę kościoła w Rydzynie. Jedną z jego najbardziej oryginalnych koncepcji jest na pewno kościół w Sicinach, który nie powtarza wprawdzie dosłownie żadnego z dzieł praskiego architekta Dintzenhofera, ale wyraźnie nawiązuje do kilku z nich. W efekcie listę potwierdzonych archiwalnie dzieł Martina Frantza otwiera kopia kościoła Katarzyny w Sztokholmie, reprezentująca czysty styl klasyczny, a zamyka niekonwencjonalny plan i oryginalne wnętrze kościoła św. Marcina w Sicinach, jakich nie powstydziłyby się Czechy.
W księgach parafii rydzyńskiej odnotowano datę śmierci Karola Marcina Frantza, wpisując ją ksiądz Hilary Jabłonowski zapisał przy nazwisku Frantza „architectus et adificiorum Rydzynen”.

2. Franciszek Józef Mangoldt 
(ur. 1695, Ilchberg (Bawaria), zm. ok. 1761), rzeźbiarz śląski, pochodzenia niemieckiego. Jeden z najwybitniejszych rzeźbiarzy XVIII w. na Śląsku; kształcił się w Bawarii oraz w warsztacie rzeźbiarzy czeskich — J. i F.M. Brokofów; od ok. 1720 we Wrocławiu, pod koniec życia w Małopolsce; gł. prace: w kościele jezuickim Św. Macieja we Wrocławiu (1727, 1728–33), figury w gł. ołtarzu kościoła Paulinów na Jasnej Górze w Częstochowie (1728–31), dekoracja Auli Leopoldina Uniwersytecie Wrocławskiego (1731–33), kazalnica w kościele NPM na Piasku we Wrocławiu (1739); także wystrój kościołów: parafialnego w Sicinach (1738–42), Cysterek w Trzebnicy (lata 40.); M. przypisuje się autorstwo ambony w kościele Benedyktynów w Tyńcu (ok. 1761); w swoich barok. dziełach łączył elementy rzeźbiarskie, malarskie i architekturę w jednorodną całość.

3. Christian Bentum
(ur. 1690 w Kopenhadze, zm. 1757 w Lubiążu lub w Pradze) – malarz holenderski, aktywny w Czechach i na Śląsku. Był synem holenderskiego malarza Justusa Bentuma. Jego nauczycielem, w latach 1713 - 1716, był najwybitniejszy czeski malarz późnego baroku Petr Brandl. W Pradze należał do cechu malarzy, i z tego samego okresu pochodzą jego pierwsze dzieła. W latach 1716-1719 (lub 1720-1725) podróżował po Włoszech. Specjalizował się głównie w malarstwie portretowym i w obrazach religijnych; na Śląsku wykonywał też freski, wielkie obrazy sztalugowe i malował sceny rodzajowe. W 1732 roku wyjechał na Śląsk. Główne dzieła:
1732 - 1733 - polichromie i freski biblioteki oraz wielki (360 m.kw.) plafon Sali Książęcej opactwa cysterskiego w Lubiążu; Malowidła ołtarza głównego bazyliki w Trzebnicy; Malowidła w kościele św. Marcina w Sicinach; Malowidła w kościele św. Piotra i Pawła w Nysie; Portrety m.in. w kolekcji zamku Krásný Dvůr koło Pragi.

4. Antoni Felder
Franz Xaver Anton Felder lub Johann Anton Felder (ur. ?, zm. 16 sierpnia 1782 we Wrocławiu) – niemiecki malarz barokowy aktywny we Wrocławiu. Pochodzenie artysty jest nieznane. Przez większość życia mieszkał we Wrocławiu. Na podstawie jego prac, przyjmuje się, iż musiał poznać dzieła włoskich artystów. W latach czterdziestych XVIII wieku wraz z Ignazem Axterem, pracował w warsztacie Phillippa Christiana Bentuma; prawdopodobnie był jego współpracownikiem. 3 marca 1755 uzyskał prawa miejskie Wrocławia a przed 1740 rokiem tytuł mistrza cechowego; prowadził własny warsztat. Miał dwóch synów: Johanna i Carla. Obaj zostali malarzami, pierwsze nauki pobierali w jego pracowni.
Franz Felder malował głównie obrazy o tematyce religijnej. Od lat 70 XVIII w. tworzył dzieła z pomocą starszego syna Johanna. Wraz z Axterem malował freski. Do głównych jego prac należą dekoracje sklepień w kościele parafialnym św. Marcina w Sicinach wykonane w 1740 roku i w kościele parafialnym św. Walentego w Lubiążu (lata 1743-1745)[2]. Freski w jego wykonaniu nawiązywały stylistycznie do prac włoskich artystów monumentalnych z wyjątkiem sposobu przedstawiania postaci; miały one wyraźne cechy prowincjonalnej sztuki śląskiej. Na jego styl wpływ miały dzieła Bentuma oraz Felixa Antona Schefflera.

Pracował głównie dla śląskich duchownych, m.in. dla opata klasztoru Cystersów w Lubiążu, Constantina Beyera, jezuitów wrocławskich i głogowskich, oraz dla duchownych z Grodowca, Sobótki i Chrościny. 



korzystałem z:

http://www.biuletyn.net/nt-bin/_private/niechlow/1235.pdf
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_%C5%9Bw._Marcina_w_Sicinach
http://www.siciny.eu/722,rozwoj-historyczny-kosciola-pw-sw-marcina-w-sicinach.html
http://docplayer.pl/12874918-Kwartalnik-gorowski-34-2011.html
http://docplayer.pl/5873975-Kwartalnik-gorowski-35-2011.html
https://www.yumpu.com/xx/document/view/39277225/kwartalnik-garowski/15
https://www.yumpu.com/xx/document/view/39277225/kwartalnik-garowski/17
http://www.udyomedia.pl/def-Franz_Mangoldt.html
Samuel Gumiński "Późnobarokowy kościół w Sicinach i problem jego autorstwa";
Jan Wrabec "Marcin Frantz człowiek - budowniczy - architekt"
Marta Krzyżosiak "Ślady obecności cystersów lubiąskich na obszarze Dolnego Śląska na przykładzie wsi Siciny"

21 sierpnia 2015

BROUMOV KLASZTOR, OPACTWO BENEDYKTYNÓW

MIASTECZKO  BROUMOV  I  OPACTWO  BENEDYKTYNÓW 

Czeskie miasteczko Broumov jest urocze i pełne zabytków. Łatwiej tu dojechać z Polski, niż z samych Czech. Nasi rodacy zaglądają tu często i chętnie, czy to w drodze do słynnych Adrszpasko - Cieplickich Skalnych Miast, czy też dla uroków samego miasteczka i wielkiego zabytkowego klasztoru pobenedyktyńskiego.
W 1213 r. król Przemyśl Otokar I darował okolice Broumova benedyktynom z Brzevnova w Pradze. Zaraz po 1300 r. tutejsze założenie i pierwotną twierdzę, stopniowo przebudowano na klasztor (inne źródła podają, że przed przybyciem benedyktynów z Pragi istniał tu już wczesnogotycki zamek). Kościół klasztorny wybudowano w stylu gotyckim pod wezwaniem św. Wojciecha. W czasie wojen husyckich opat z Brzevnova uciekł do broumovskiego klasztoru razem wieloma zakonnikami. Zabrali najcenniejsze przedmioty, między innymi słynny rękopis biblii, znany jako Kodex Gigas, który od 1648 r.  jako zdobycz wojenna znajduje się w Szwecji (warto tu wspomnieć, że w tejże Szwecji znajduje się ogromna kolekcja starodruków, manuskryptów i innych dzieł, pochodzących z Polski). Klasztor w Brzevnovie w 1420 r. został zdobyty przez husytów, którzy wielokrotnie oblegali także Broumov, choć nigdy nie udało im się go zdobyć.  Za to za każdym razem zostało ograbione jego otoczenie. Przeniesienie opata z Brzevnova do Broumova miało duże znaczenie dla klasztoru i dla samego miasta.
Kolejnym, ważnym okresem dla klasztoru był wiek XVII  i początek XVIII, wówczas mocno rozwinęło się tu budownictwo. Za opata Tomasza Sartoriusa (1663-1700) rozpoczęto przebudowę kościoła klasztornego w stylu barokowym. Pracami kierował budowniczy Martin Alli z Löwenthal. Przebudowę zakończono za opata Otmara Daniela Zinke (1700-1738). Projektantami nowego opactwa byli znakomici architekci czescy Krzysztof Dintzenhoffer i jego syn Kilian Ignacy - znany również w Polsce jako architekt opactw w Krzeszowie i na Legnickim Polu. Warto również pamiętać, że barokowy kościół i klasztor na Legnickim Polu powstał jako prepozytura benedyktynów z Brzevnova i Broumova. Więcej o tych opactwach : 

Zabudowania i dziedzińce klasztorne odnowiono i pomalowano. Jest tu czysto i schludnie. 
Zwiedzanie kompleksu klasztornego odbywa się wyłącznie z przewodnikiem
Herb opactwa benedyktynów w Broumovie to drzewo i róża. Znajdziemy go nie tylko tu ale i w wielu innych miejscach, np u nas w Krzeszowie i w Legnickim Polu
Barokowy portal kościoła św. Wojciecha jest ozdobiony nie tylko rzeźbionym kartuszem opata Othmara Daniela Zinke "OAB" (Othmarus Abbas Braunensis - Brzevnovensis), ale także herbem opactwa brzewnowsko-broumovskiego i datą 1709. W tym to roku  wykonano portal i balustradę. Herb opactwa jest kombinacją dwóch elementów – pierwszym jest dźwigar (brzewno), czyli pień drzewa pozbawiony gałęzi, który przypomina o spotkaniu św. Wojciecha z księciem Bolesławem II w czasie polowania. Druga część herbu skupia się na trzech różach, będących symbolicznym odwzorowaniem rodu Sławnikowiców, z którego pochodził św. Wojciech.
Tą bramą wycieczki opuszczają klasztor
Nad portalem kartusz z herbami opactw - bromumovskiego po lewej i macierzystego w Brzevnovie po prawej

Na balustradzie przed prałaturą broumovskiego klasztoru można zobaczyć szereg pełnowymiarowych rzeźb piaskowcowych, w tym św. Jana Nepomucena i św. Prokopa. Rzeźby wyszły spod dłuta Karola Józefa Hiernle, autora pochodzącego z południowo-niemieckiej szkoły rzeźbiarskiej i znanego przedstawiciela okresu szczytowego czeskiego baroku.  Św. Jan Nepomucen to męczennik z czasów przedhusyckich, jeden z najbardziej znanych i popularnych patronów czeskich, symbolizujących czeski barok. Jego figury spotyka się w całych Czechach ale i u nas, na Śląsku. Jan Nepomucen padł ofiarą narastającego sporu między królem Wacławem IV i prymasem Janem z Jenštejnu, ponieważ wiernie reprezentował swojego arcybiskupa. Poniżej wspaniała galeria tych pełnowymiarowych rzeźb piaskowcowych.  Posągi przedstawiają papieży, świętych i opatów związanych z klasztorami benedyktynów brzevnovskich i broumovskich. Znajdziemy tu papieża Grzegorza I - patrona i przyjaciela benedyktynów, św. Wacława - patrona Czech, św. Benedykta z Nursji i jego siostrę św. Scholastykę oraz papieża Jana XV - trzymającego w reku akt powołania klasztoru w Brzevnovie.




Po lewej stronie Św. Jan Nepomucen - męczennik z czasów przedhusyckich, patron Czech
Po prawej rozpoznać można Św. Prokopa walczącego z diabłem - czeskiego świętego, patrona benedyktynów. 
Po lewej św. Benedykt z Nursji - założyciel zgromadzenia. Po prawej Św. Scholastyka, siostra św. Benedykta, założyciela zakonu benedyktynów

Kolejne barokowe bramy wyprowadzają gości na dziedzińce i ogrody klasztorne
Warto zwrócić uwagę na grę światła i cienia - tak istotnych elementów w architekturze baroku

Dziedziniec klasztorny przed wejściem do części muzealnej
Światło i cień. Cień i światło


Po zakończeniu drugiej wojnie światowej niemieccy mnisi zostali z klasztoru wysiedleni, pozostali zakonnicy również musieli opuścić klasztor. Od 1950 roku budynek główny pełnił funkcję więzienia dla księży, zakonników i sióstr z różnych zakonów w całych Czechach. W owych czasach klasztor wraz z pozostałymi obiektami sakralnymi wielokrotnie plądrowano i niszczono, a więźniowie przebywali w nieludzkich warunkach, byli torturowani i zmuszani do pracy w pegeerach. W 1990 roku klasztor zwrócono ich prawowitym właścicielom -  benedyktynom. 
W rozległych podziemiach pod budynkami klasztornymi umieszczono 34 mumie pochodzące z krypty kościoła parafialnego św. Prokopa w miasteczku Vamberk. W połowie lat  osiemdziesiątych XX wieku obok kościoła w Vamberku prowadzone były prace wykopaliskowe, podczas których doszło do uszkodzenia kanalizacji. Spowodowało to przedostawanie się ścieków do krypty. Na skutek zalania krypt i wilgoci mumie zaczęły rozkładać się. Z około 50 udało się zachować  jedynie 34. Na pewien czas zostały umieszczone w filii Muzeum Powiatowego Gór Orlickich w Vamberku. Do klasztoru broumovskiego przewieziono je w roku 2000. 
W korytarzach i klatkach schodowych częściowo odrestaurowano malowidła ścienne Felixa Antona Schefflera

Korytarz prowadzący do pierwszego pomieszczenia muzealnego - dawnego refektarza, zdobią rzeźbione w drewnie figury oraz malowidła ścienne - poniżej:

Król Otokar I darowuje ziemię w Broumovie benedyktynom z praskiego Brzevnova
Powyżej fragment obrazu z modelem nowego opactwa

REFEKTARZ
Zwiedzanie klasztoru i kościoła zaczyna się od refektarza

Freski zdobiące sklepienia i ściany refektarza są tu wciąż jeszcze mocno przyciemnione od kopcących ongiś świec i lamp. Obecnie poddawane są renowacji. Autorem malowideł jest Felix Anton Scheffler




Sklepienia refektarza prócz malowideł wypełniają bogate dekoracje stiukowe o tematyce antycznej. Nieco przyciemnione sadzami świec zyskują na fakturze


Światło i cień to podstawowe atrybuty baroku

BIBLIOTEKA  KLASZTORNA

Ogromny ongiś księgozbiór był chlubą benedyktynów. Klasztor skupiał w swoich skryptoriach wysokiej klasy kopistów i iluminatorów. Spod ich piór i pędzli wychodziły wspaniałe dzieła  - prawdziwie benedyktyńska robota. Biblioteką obecną założył opat J. Chmela  w roku 1792. Niezwykłej urody freski zdobiące sklepienia biblioteki są autorstwa Felixa Antona Scheflera.
Freski sklepienne zachowały się w dobrym stanie ale i one mają drobne uszkodzenia i ubytki. Tak pisałem w 2014 roku, a teraz latem 2018 z przyjemnością stwierdzam, że uszkodzenia i ubytki zniknęły, a freski wyglądają już znakomicie, jak na zdjęciach poniżej
 Wniebowstapienie

 Pośrodku malowidła Bóg Ojciec posyła nam Ducha Świętego w postaci gołębicy

 Łacińska sentencja odnosi się do ksiąg w których "ukryte są wszystkie skarby mądrości i wiedzy"

Biblioteka w czasach funkcjonowania klasztoru składała się z dwóch części : biblioteki konwentu i biblioteki opackiej. W okresie największej świetności przechowywano tu około 45 tysięcy woluminów, nowodruków i manuskryptów. Przed wojną całość zbiorów liczyła około 37 tysięcy dzieł drukowanych, 300 starodruków 200 rękopisów. 
Potem przyszły ciężkie czasy... Armia Radziecka wyzwoliła bibliotekę i uwolniła ją zarazem od ciężaru wielu woluminów. Po roku 1950 najcenniejsze zbiory przewieziono do Pragi, wiele dzieł przepadło bez wieści lub zostało rozkradzionych. Inne trafiły na makulaturę (zupełnie jak u nas po wojnie), a nawet na przemiał do pobliskiej papierni. Dzisiejszy zbiór muzealny liczy około 17 tysięcy woluminów w tym kilka bardzo cennych.

Widok tylu starych ksiąg robi na większości zwiedzających duże wrażenie
Ilekroć przyglądam się księgozbiorowi, nęka mnie pytanie, czy ktoś kiedykolwiek czyta te książki?, czy wiedza w nich zawarta - mówiąc najogólniej - jest komukolwiek znana? Na zdjęciu poniżej widać wyraźnie, że z grzbietu jednego z tomów wystają papierowe zakładki - więc jednak?   Niestety, to nie dowód. Ten tom pokazuje turystom pani przewodnik i jej to są zakładki ....

Wszystkie księgi poustawiane są w działach tematycznych. Również te na piętrze oddzielonym balustradą. Uważny turysta zwróci uwagę na brak schodów na górną galerię. To nie przypadek. Na górze zebrano księgi pisane przez protestantów. Wieść głosi, że kiedy istniały schody na górną galerię, zapuszczało się tam wielu braciszków zakonnych, a równie wielu przechodziło wkrótce potem  na luteranizm. Opat znalazł szybko proste rozwiązanie - kazał zdemontować schody ...
 Górna galeria, od dawna niedostępna

Słynna już  Biblia Diabła. Pochodzi z XIII w, waży ponad 75 kg i jest największym manuskryptem na świecie. Powstała w benedyktyńskim klasztorze w Podlażicach. Jej właściwa nazwa to Codex Gigas. Przez ponad dwa wieki przechowywana była w broumowskim klasztorze. Obecnie jej oryginał znajduje się  w Sztokholmie (skąd oni mają tyle oryginałów...? ) ale przyznać należy, że broumowska kopia kodeksu jest wyjątkowo staranna. Średniowieczny rękopis zawiera teksty ze Starego i Nowego Testamentu oraz wiele pozabiblijnych dodatków jak np dzieła Józefa Flawiusza czy traktaty medyczne. Z księgą wiąże się pewna legenda, która mówi, że skryba który ja napisał był mnichem, który złamał regułę zakonną i miał zostać zamurowany na żywca. Żeby się od tej kary wywinąć, obiecał, że w ciągu jednej nocy napiszę księgę, w której będzie się znajdowała cala ludzka wiedza. Jednak koło północy zorientował się, że ten numer nie przejdzie i nie da się wszystkiego spisać tak szybko. Zawezwał więc księcia ciemności, władcę piekieł i w zamian za oddanie duszy, diabeł napisał za niego całą księgę. W dowód wdzięczności mnich na jednej ze stron namalował swojego mrocznego i wielce szpetnego pomocnika. Ciekawe, że  pomimo tej legendy Inkwizycja nie zakazała, ani nie spaliła tej księgi.
Kiedy odwiedziłem bibliotekę w 2018 roku, słynnej biblii już tu nie było. Oryginał jest cały czas w Szwecji, a tutejsza kopia w Pradze ...
A oto i sam diabeł ze słynnego kodeksu
 Są też Poloniki - na zdjęciu zbiór kazań na różne uroczystości kościelne pisany w języku polskim

Dziedzińce wewnętrzne wciąż jeszcze czekają na remont. Odpadają połacie tynków, murszeją cegły... Podobna sytuacja panuje w naszym Lubiążu. kompleksowe remonty są bardzo kosztowne

pomieszczenie, którego pierwotnego przeznaczenia nie znam
Z biblioteki przechodzi się korytarzem w kierunku kościoła. Po drodze mija się "Grupę Ukrzyżowania" i wielki obraz ścienny. Następnie można wejść do nowo udostępnionego, nie opisanego jeszcze, pomieszczenia. Jest to niewielka, niska sala o malowanym stropie i czterech posągach, umieszczonych w narożach. Wszystko jak na zdjęciach poniżej
 Grupa Ukrzyżowania. Zawsze zastanawia mnie, dlaczego tak często w ikonografii tego tematu, przedstawia się Marię Magdalenę płaczącą pod krzyżem w towarzystwie Marii, skoro miała być tylko cudzołożnicą. Po co opłakuje Chrystusa ? Kościół nie lubi takich pytań, a odpowiedź jest taka oczywista ...
Po drodze ogląda się jeszcze jeden ciekawy obraz. To "Zdjęcie z Krzyża" - temat niezwykle popularny w malarstwie

 Św. Scholastyka siostra św. Benedykta, założyciela zakonu.  W ikonografii przedstawiana jest z gołębiem, w sztuce religijnej w habicie benedyktyńskim z atrybutami: krzyżem, księgą lub pastorałem ksieni (taki jej wizerunek przedstawia posąg w galerii przed klasztorem, zdjęcia na początku strony). Według tradycji święta chroni przed burzami, piorunami oraz wichrami.
Św. Małgorzata - franciszkanka, stygmatyczka. Jest patronką fałszywie oskarżonych, bezdomnych, wagabundów, szalonych, umysłowo chorych, nawróconych prostytutek. 
 Wyżej i niżej oglądamy czeskiego świętego Prokopa z Sazavy. Był pustelnikiem, zakonnikiem i założycielem oraz pierwszym opatem klasztoru benedyktynów w Sazavie. Liturgię sprawował w języku starosłowiańskim, nie po łacinie. Słynna u nas romańska rotunda św Prokopa w Strzelnie nosi właśnie jego imię ...
Legenda głosi, że św. Prokop orał ziemię pługiem do którego zaprzęgał diabła, a poganiał go krzyżem ... 
Malowidło na sklepieniu pomieszczenia to dzieło Feliksa Antona Schefflera

ZAKRYSTIA  to miejsce w którym zachowało się kilka cennych obrazów, mebli, rzeźb i relikwiarzy. Podobno są tu też relikwie św. Wojciecha - patrona klasztoru, Czech i Polski. Nie udało mi się ich zobaczyć. Jest też ciekawy obraz olejny z wizerunkiem dwojga niemowląt, owiniętych w całuny. Po zwiedzeniu zakrystii przewodnik wprowadza do wnętrza kościoła opackiego. To wejście do kościoła przez zakrystię, wprost przed ołtarz główny, może nieco dziwić, zwłaszcza osoby głęboko religijne. Dzieje się tak dlatego, że zwiedzanie całości odbywa się nie po pętli - nie wraca się punktu wejścia, a wychodzi w zupełnie innym miejscu. 

Jeden z relikwiarzy, ze szczątkami osoby uznanej za świętą. Nic jednak nie wskazuje że to szczątki św. Wojciecha
Epitafium w postaci olejnego obrazu, z wizerunkiem niemowląt owiniętych w całuny


KOŚCIÓŁ  OPACKI  ŚW. WOJCIECHA
Jest ogromny i piękny. To czeski barok najwyższej klasy. Robił wrażenie na ówczesnych wiernych, robi i na współcześnie zwiedzających. Powstał co prawda na bazie poprzedniego-gotyckiego budynku z XIV w. ale wewnątrz zatracił całkowicie swój pierwotny charakter. Wszystkie większe połacie ścian oraz sklepienia pokrywają malowidła. Dodatkowo wzbogacają je przebogate zdobienia stiukowe - rzeźby, płaskorzeźby, gzymsy i plafony. Pilastry rozdzielające arkady nawy zakończono złoconymi głowicami. Swój obecny wygląd opactwo broumovskie zawdzięcza barokowej przebudowie prowadzonej przez włoskiego mistrza budowlanego Martina Alliego z Lowenthalu oraz architektów: Krzysztofa Dientzenhofera i jego syna Ignaca Kiliana. Ten ostatni jest również autorem projektu wystroju klasztornych wnętrz, realizowanego przez wybitnych artystów praskiego baroku – sztukatora Bernarda Spinettiego, twórcę fresków Jana Karola Kovarza czy malarza Felixa Antona Schefflera. Pomieszczenia opactwa i konwentu zdobią m.in. obrazy Petra Brandla. Malowidła w bocznych kaplicach kościoła wyszły spod pędzla V. V. Reinera.



Sklepienia i ściany kościoła pokrywają wspaniałe freski ułożone w cykl opowieści o dziejach klasztoru benedyktynów i o żywocie patrona - św. Wojciecha. Cennym uzupełnieniem malowideł są bogate w detale sztukaterie wypełniające całą wolną przestrzeń.



Wspaniałe barokowe organy o częściowo zachowanym oryginalnym brzmieniu z epoki są dziełem  Teodora Agodoni. Powstały w roku 1689. Jednak w XX wieku przeszły dwie poważne naprawy i przebudowy. Wykonała je znana śląska firma organmistrzowska Rieger-Kloss. Zmieniono trakturę na elektromagnetyczną. Obecnie instrument liczy 30 głosów, dwa manuały plus pedał.
Latem odbywają się tu cykliczne koncerty muzyki organowej. Ostatnio organizatorzy powiązali te koncerty z naszymi koncertami w pobliskim Krzeszowie. Dla melomanów to duże udogodnienie .


Filigranowe ozdoby stall zachwycają
Na zapleckach stall płaskorzeźbione sceny z żywota św. Wojciecha
Kunsztowne barokowe stalle są prawdziwym arcydziełem sztuki snycerskiej


Autorem fresków jest J.J.Steinfels, a sztukaterie są dziełem braci Soldatich
Sceny z żywota św. Wojciecha










Cykle obrazów w kaplicach bocznych są dziełami V.V. Reinera






















W kruchcie przy wyjściu z kościoła widnieje sporych rozmiarów malowidło ścienne. Temat jest nam dobrze znany i jakże aktualny: Chrystus rozgniewany przepędza handlarzy z Domu Ojca
Boczna brama wyjściowa z kościoła. Warto zauważyć, że próg wykonano z z monolitu piaskowcowego, który jednak nie zniósł dobrze próby czasu...

Gotycki fresk "Pokłon Trzech Króli" odkryty w jednym z pomieszczeń w kościelnej wieży

 


KOPIA CAŁUNU TURYŃSKIEGO
Na stornie internetowej klasztoru w Broumovie widnieje taka informacja cyt. : W 1999 roku została znaleziona w opackim kościele św. Wojciecha, nad kaplicą Św. Krzyża, za pozłacanym stiukowym wieńcem, w drewnianej skrytce z napisem SANCTA SINDON, unikalna kopia Całunu Turyńskiego z 1651 r. Na świecie znanych jest ok. 40 podobnych historycznych kopii, lecz ta broumovska jest jedyną na północ od Alp i należy także do najbardziej udanych. Broumovską kopię Całunu można obejrzeć podczas zwiedzania klasztoru".



Ciekawym artystycznie i nie tylko elementem architektury klasztoru jest Kalwaria. To artystyczna wizja sceny ukrzyżowania Jezusa Chrystusa, odgrywająca się na górze Golgota. Po lewej stronie krzyża umieszczono scenę ze Starego Testamentu na której Mojżesz zawiesza ognistego węża na kiju i sentencję „Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony i Syn człowieczy, aby każdy, kto wierzy miał dzięki niemu żywot wieczny“. Po stronie  prawej miasto Jerozolima. 

Środkowy relief grupy to scena  ukrzyżowana Jezusa za bramami Jerozolimy. Święte Miasto pokazano po prawej stronie krzyża. Wszystko jest tu pełne symboliki - tak lubianej w dobie baroku. Napis na krzyżu INRI jest skrótem łacińskiego opisu Iesus Nazarenus Rex ludaeorum, czyli Jezus Nazaretański Król Żydowski. Taki właśnie napis polecił umieścić na krzyżu Piłat. Czaszka u podstawy krzyża jest odwołaniem do starochrześcijańskiej legendy, według której krzyż Chrystusa postawiono nad grobem Adama, a krew Chrystusa spłynęła na czaszkę Adama. Słońce i Księżyc wśród chmur w górnej części symbolizują świadectwo Biblii, według którego Ziemię w czasie ostatnich godzin męki Jezusa okryła ciemność w samo południe. Jest też oczywiście Baranek Boży ...

MIASTECZKO




Poniżej ciekawy portal umieszczony na wysokości około jednego metra nad ziemią w ścianie jednej z kamienic. Prawdopodobnie jest to jakaś replika XIX wieczna portalu romańskiego. Tylko czemu umieszczony jest tak wysoko ?
Kościół cmentarny Marii Panny, drewniany należy do najstarszych zachowanych na Śląsku drewnianych budowli. W swoim obecnym kształcie pochodzi z II połowy XV wieku ale jego początki są znacznie starsze, bo aż z XII wieku!  W jego krużgankach zobaczyć można renesansowe nagrobki i tablice.






Zachęcam wszystkich czytających tę stronkę do zwiedzenia pięknego Broumova. Polecam również tutejszą kuchnię. Równie gorąco polecam też zwiedzenie niedalekiego opactwa w naszym Krzeszowie koło Kamiennej Góry. Byłoby to cenne i pouczające uzupełnienie i wrażeń i wiedzy o baroku, benedyktynach i cystersach. 

teksty źródłowe:

- Jan Wrabec - "Zależność czy autonomia? Sztuka śląska w czasach baroku oraz   jej determinanty"
- strona www.klasterbroumov.cz
- Andrzej Kozieł-"Nie tylko Legnickie Pole. Relacje artystyczne między klasztorami Benedyktynów w Broumovie i Cystersów w Krzeszowie w dobie baroku" 
-  https://www.pb.pl/broumov-co-kryja-podziemia-klasztorne-626342