23 października 2023

GÓRY KAMIENNE kwiecień 2023

KWIETNIOWE  WĘDROWANIE  PO  GÓRACH  KAMIENNYCH 

 

Mapka z zaznaczoną trasą wędrówki. Kliknij aby powiększyć

   Góry Kamienne nie są łatwe do wędrowania. Są strome, miejscami urwiste. Przecinają je głębokie doliny. Różnice wysokości plus izolowane od siebie głębokimi przełęczami szczyty nie ułatwiają wędrowania, a przeciwnie, stawiają wysokie wymagania kondycyjne. Jednak mają une swój niezaprzeczalny urok oraz grono zwolenników takiego właśnie wysiłkowego pokonywania gór. 
Góry Kamienne stanowią część niecki śródsudeckiej, w której warstwy skalne zapadają ku środkowi (na zachodzie ku wschodowi, w środkowej i wschodniej części ku południowi i południowemu wschodowi). Zbudowane są ze skał osadowych, głównie piaskowców, zlepieńców i łupków oraz wulkanicznych – porfirów, melafirów i ich tufów. Skały te powstały w karbonie i permie. Dzielą się na cztery mniejsze pasma: Góry Krucze, Czarny Las, Pasmo Lesistej i Dzikowca  oraz Góry Suche, oddzielone przełomowymi dolinami rzek i potoków – Zadrnej, Grzędzkiego Potoku i Ścinawki. W ich skład wchodzi ponadto Wyżyna Unisławska. Góry Krucze mają rozciągłość północ – południe, natomiast pozostałe pasma północny zachód – południowy wschód. Przebieg pasm górskich naśladuje budowę niecki śródsudeckiej. Wzniesienia Gór Kamiennych mają strome stoki, wąskie grzbiety o silnie urozmaiconej linii grzbietowej. Często mają wygląd stożków. Najwyższym szczytem Gór Kamiennych jest Waligóra (936 m), a w jej pobliżu znajduje się jeszcze kilka innych szczytów przekraczających wysokość 900 metrów, np. leżące w tym samym grzbiecie Kostrzyna (906 m) i Suchawa (928 m). W polskiej części Gór Kruczych najwyższa jest Szeroka (842 m), a po stronie czeskiej, gdzie góry te noszą nazwę Vranich hor - Královecký Špíčak (881 m). Na południe od najwyższej części Gór Kamiennych ciągnie się graniczny grzbiet Gór Suchych, po czeskiej stronie określany jako Javoří hory. Granica państwowa biegnie m.in. przez Ruprechtícký Špičak (pol. Szpiczak), na którym stoi wieża widokowa.

Chciałoby się usłyszeć: "porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodzicie..."

Las i mgła tworzą razem niezwykły nastrój, nawet gdy pada deszcz

Przy schronisku dziś pusto ...

Schronisko PTTK „Andrzejówka” położone na Przełęczy Trzech Dolin pod szczytem Waligóry (936 m n.p.m.) w Górach Suchych, cz. Gór Kamiennych w Sudetach Środkowych. 
Schronisko zostało otwarte 21 października 1933 przez towarzystwo turystyczne z Wałbrzycha WGV z inicjatywy jego prezesa, aptekarza Andreasa Bocka, od którego imienia nazwano je Andreasbaude. Projektantem był wałbrzyski architekt F. W. Kronke, a autorem wystroju wnętrz H. Brochenberger, roboty murarskie wykonała firma Becker&Bergman z Wałbrzycha, a konstrukcje drewniane wałbrzyska firma Patrick. Był to nowoczesny obiekt wyposażony we wszystkie instalacje. W momencie otwarcia w obiekcie było 220 miejsc gastronomicznych w 3 salach jadalnych oraz 25 miejsc noclegowych. Oficjalne otwarcie jako schroniska PTTK nastąpiło w 1953, obiektowi nadano imię Mirosława Krajewskiego, jednak ta nazwa nie przyjęła się wśród turystów. W 1955 zaadaptowano sąsiedni budynek jako część noclegową i zwiększono w ten sposób liczbę miejsc do 100. Obecnie ten budynek jest opuszczony i nieużywany.

W Górach Kamiennych pada dziś przez cały dzień
Bezlistne drzewa pod koniec kwietnia - wiosna tu jeszcze nie dotarła

Do niewielkich ruin zameczku Radosno wiedzie prosta droga biegnąca po gładkim grzbiecie

    Ruiny kamiennego zamku Radosno, pochodzącego z drugiej połowy XIII w. położone są na wysokości 770 m n.p.m., na stromym wzniesieniu będącym zakończeniem wyraźnego grzbietu biegnącego wzdłuż północnego zbocza góry Suchawa (928 m n.p.m.) w Górach Kamiennych w północno-zachodniej części pasma Gór Suchych, na wschód od Sokołowska i na południe od Rybnicy Leśnej. Usytuowanie jest wybitnie obronne. Zameczek wzniósł w II połowie XIII w. książę świdnickojaworski Bolko I, jako jedno z ogniw systemu obrony (razem z Rogowcem i Nowym Dworem), który strzegł drogi do Zamku Książ. Zamek w Radośnie wznoszono prawdopodobnie w dwóch etapach. W pierwszej kolejności zbudowano z łamanego kamienia wolno stojącą cylindryczną wieżę (zewnętrzna średnica 7,2 metra) usytuowaną w obrębie drewnianych umocnień. Potem dopiero na ich miejscu postawiono kamienne mury, które utworzyły dziedziniec czworoboczny o powierzchni około 630 m2, a w jego obrębie usytuowano budynki mieszkalne, także z kamienia. Obronna wieża usytuowana była w miejscu narażonym na największe niebezpieczeństwo ataku, w najwyższej, południowo-wschodniej części wzgórza. W drugim etapie budowy w XIV wieku na miejscu wcześniejszych drewniano-ziemnych umocnień wzniesiono wokół wieży mury obronne i budynki mieszkalno-gospodarcze, które utworzyły dziedziniec o powierzchni blisko 300 m². Warownia składała się z położonego na wzgórzu zamku właściwego, zbudowanego na planie prostokąta o wymiarach 17 m na 30 m, z domem mieszkalnym w północnym narożu zamku i wolno stojącą cylindryczną wieżą. Stała ona w najwyższej, południowo-wschodniej części założenia. Obok zamku, w północno-zachodniej części warowni, znajdowała się czworokątna baszta o wymiarach ok. 6 m × 6 m), spięta murem obronnym, w której mieściła się brama wjazdowa. Do zamku od południowej strony przylegało niewielkie prostokątne przedzamcze o wymiarach 14 m na 18 m. Obronność zamku podnosiły wykute w skale fosy o szerokości od 3,5 m do 7 m, których głębokość dochodziła miejscami do 4 m.
W 1497 roku wrocławski starosta Georg von Stein z rozkazu czeskiego króla Władysława Jagiellończyka zdobył i zniszczył zamek. Od tego czasu zamek pozostaje w ruinie.
Dziś z dawnego zameczku pozostało już naprawdę niewiele, a szkoda, bo i te  nikłe już ślady niszczeją bezpowrotnie
Leśna droga pomiędzy grzbietem zamkowym, a zboczami Suchawy

Wejście na szczyt Suchawy jest strome i długie. Ale mamy tę satysfakcję !

Jako kolejny szczyt w pasmie pada Kostrzyna (905 m n.p.m.). Przy szczycie jest niezły punkt widokowy - ale nie dziś ...

Pomiędzy Kostrzyną, a Włostową mijamy grupę skałek ryolitowych

A oto i Włostowa, góra kończąca ten piękny grzbiet w Górach Kamiennych

W trakcie zejścia spotkać można takie oto cuda - porosty na suchych już gałęziach modrzewia

Mgła nie odpuszcza nam. Cały dzień wędrujemy w mrocznych klimatach, ale ma to swój urok ...

Las - niby zwyczajny ale w tych okolicznościach przyrody - nadzwyczajny, tajemniczy, mroczny, pełen dziwnych odgłosów, szelestów i zjaw ...


Włostowa opada w kierunku Sokołowska długim wąskim grzbietem. Wędrówka nim to czysta przyjemność. Pod konie dochodzi się do romantycznych ruin Zameczku Friedenstein. Są to sztuczne ruiny wzniesione przez dr Teodora Romplera pulmonologa w zespole uzdrowiskowym. Zameczek powstał w celu urozmaicenia i uatrakcyjnienia pobytu kuracjuszom. Niestety nasi rodacy nie potrafili uszanować niczego co dostaliśmy po wojnie...  Ruiny popadły w ruinę



Cerkiew pod wezwaniem św. Michała Archanioła 
Zbudowana w latach 1900–1901 z błogosławieństwa metropolity petersburskiego Palladiusza, staraniem Bractwa św. Włodzimierza, dla kuracjuszy przyjeżdżających do miejscowego uzdrowiska (Sokołowsko). Konsekracji cerkwi dokonał 3 września 1901 kapelan rosyjskiej ambasady w Berlinie – protoprezbiter Aleksy von Maltzow. Cerkiew służyła wiernym do końca lat 30. Po II wojnie światowej została porzucona i zapomniana ulegała dewastacji, przez pewien czas była użytkowana jako kostnica[1]. Od 1980 do 16 sierpnia 1996 stanowiła własność prywatną – jako dom letniskowy (o istnieniu cerkwi w Sokołowsku władze zwierzchnie Kościoła Prawosławnego w Polsce dowiedziały się dopiero w 1989 ze wzmianki w lokalnej gazecie). Obecnie (od 1998 r.) cerkiew pełni funkcję świątyni parafialnej dla wiernych z Sokołowska i regionu pogranicza polsko-czeskiego. Jest też miejscem modlitwy dla uczestników obozów młodzieżowych i turystów z innych regionów Polski oraz z zagranicy odwiedzających Sokołowsko. Setną rocznicę poświęcenia cerkwi z udziałem J.E. Abpa Jeremiasza obchodzono 10 listopada 2001.

22 października 2023

WĘDRÓWKI PO KARKONOSZACH 3.

KARKONOSZE  W  PAŹDZIERNIKU  2023

    Jesienne wędrówki po Karkonoszach bywają zazwyczaj kolorowe i pełne uroku. Jak to jesienią. Ale pod warunkiem, że dopisze pogoda. A ona jesienią bywa kapryśna....
Tak też było i tym razem. Chmury, deszcz, mżawka i wiatr. Naprzemiennie, co chwilę inaczej. A na dodatek w tym roku właściwie to nie ma jesieni, tylko nie wiadomo co. Noce są ciepłe, liście zielone, innych kolorów prawie brak. Niezawodny jest tylko Kocioł Łomniczki - tu jesienią musi być kolorowo, choć nie tak jak czasem bywało, ale zawsze to coś. Z tego powodu nasza jesienna wędrówka po Karkonoszach miała bardzo klasyczną trasę: Karpacz - Kocioł Łomniczki - Równia pod Śnieżką - Samotnia (nocleg), a dalsza trasa będzie zależała od pogody. Albo pójdziemy górą nad stawami, albo dnem kotła wprost do Karpacza.
Kocioł Łomniczki w kolorach jesieni

  Mapka rejonu z zaznaczoną trasą. Kliknij aby powiększyć

Tegoroczna trasa jesienna to - moim zdaniem - najładniejsza z możliwych wycieczek o tej porze roku. Kotły Łomniczki i Małego Stawu należą do najurokliwszych miejsc w tych górach. Jesienne mgły i kolory dodatkowo urozmaicają ich wysokogórskie walory. Wędrówka staje się czystą przyjemnością. Jedyny mankament natury czysto technicznej to kropelki rosy osiadające na obiektywie aparatu. Ale i na to są pewne sposoby ...
Od południa Kocioł Łomniczki zamykają niewielkie urwiska i wychodnie skał. W tym miejscu jest to już poważny "kocioł skalny"

Ścieżka turystyczna pokonuje ten odcinek kotła zakosami

Latem płynie tu mały strumyk, teraz jednak to prawdziwy wodospad Łomniczki

To deszcz, to znów mżawka, naprzemiennie próbują zmoczyć wędrowców
Widoki na tym odcinku kotła należą do najpiękniejszych w Karkonoszach. Skały, urwiska, stromizny, płaty kosodrzewiny i przeróżne kolorowe krzewinki - to co lubimy w górach

Północne ujście Doliny Łomniczki zamyka widok na Rudawy Janowickie i Góry Kaczawskie

Wszystko spowijają mgły

Wyżej i niżej bardzo pouczający widok na górną część kotła. Zazwyczaj od tej strony świeci słońce, uniemożliwiając bliższe spojrzenie na profil tego urwiska. A warto się przyjrzeć i zauważyć niewielką, tępo zamkniętą od góry turniczkę oraz kilka prawdziwych żlebów z których jeden wcina się i wyraźnie i głęboko w zbocze kotła

Skały budujące podstawę owej niewyraźnej turniczki ułożone są poziomo, co utrudniało erozję w tym miejscu i umożliwiło wyodrębnienie w zboczu niewielkiej turni

Jednak w kierunku żlebu te same skały przyjmują uwarstwienie ukośne, prawie pionowe, co ułatwia działanie procesom niszczącym - stąd ten żleb i kilka innych, mniej wyraźnych

Wyżej i niżej odsłaniają się widoki od strony północnej. Rudawy Janowickie i Kowary

Na chwilę przestało padać, pojawiło się słońce i tęcza

Z lewej królowe Śnieżka w chmurach, z prawej wspomniana wyżej turniczka w górnej krawędzi Kotła Łomniczki

Królowa jest tylko jedna i do tego taka piękna ...

W schronisku Dom Śląski tłoczno nawet o tej porze roku 

Niewielu dziś idzie na szczyt. Większość chroni się w schronisku

Wyżej i niżej spory ruch przy punkcie widokowym obok fundamentów Obrzi boudy

Widok zza okna w Domu Śląskim na Rudawy Janowickie w kołderce

Dłuższy odpoczynek w Domu Śląskim, obiad i grzane piwko poprawiają nam humory. Na dworze wieje jak na Antarktydzie. Podsuszyliśmy na tyle nasze "nieprzemakalne" ciuchy, że można spróbować iść dalej. Dziwne, jak zwykły deszcz rozprawia się z cudownie odporną na opady atmosferyczne odzieżą. Im droższa i bardziej wyszukana w nazwie tkanina tym szybciej przemaka. No może trochę przesadzam. Czasem te najlepsze z nazwy i najdroższe w cenie kurtki, wytrzymują o godzinę dłużej, niż te mniej chwalebne. Ale zauważyłem, nie tylko dziś, że po 3-4 godzinach na deszczu  - nie ma mocnych.
Strzecha Akademicka wita nas zanikającym opadem i ładnym widokiem na skalny kocioł
Odcinek szlaku od Strzechy do Samotni odsłania cały majestat gór wysokich. To jest jak rajski ogród

Mały Staw jest dziś spokojny. Wiatry aż tak nisko nie wieją i okolice wokół Samotni to teraz ostoja spokoju
Najbardziej urwista część kotła w jesiennych barwach

Żlebami spływają liczne potoki

Wokół Samotni niecodzienny widok - pusto!  Ale to tylko teraz, przed zmierzchem. Za godzinę przybędzie turystów, którzy przyjdą tu na nocleg

Około godziny 19.00 wszystkie miejsca były już zajęte

Z upodobaniem przyglądam się urwiskom kotła. Partie skalne nadają mu charakter gór wysokich. I choć turnie w Śnieżnych Kotłach są dwukrotnie wyższe, i te robią wrażenie
Urwisko po wschodniej stronie wielkiego żlebu jest największe w tej części Karkonoszy. Dochodzi do 40m

Kilka mniejszych żlebów, latem zazwyczaj suchych, przecinają teraz szumiące potoki - odwadniają wielką Równię pod Śnieżką

    Dzień drugi zaczyna się bezdeszczowo. Planowaliśmy pójść górną częścią kotłów, czyli głównym szlakiem czerwonym i potem zejść zielonym do Karpacza. Ale szybko okazało się, że od góry popadają chmury i zasłaniają wszelkie widoki. Wieje zimny wiatr. Toteż zmieniliśmy plany i pomaszerowaliśmy dnem kotła Małego Stawu, czyli niebieskim szlakiem aż do Vangu w Karpaczu. Wprawdzie skróciliśmy sobie tym samym czas pobytu w górach, ale uniknęliśmy drogi bez widoków i przy zimnym wietrze. Ponadto byłą to dla mnie okazja do dalszej obserwacji urwisk skalnych kotła Małego Stawu.

Poranne chmury przykryły szybko górną część grzbietu i tak już zostało do połowy dnia. Później opadły jeszcze niżej i zaczęło padać
Pięknie się prezentuje w mgłach porannych

Podcięte urwiskami skalnymi zbocza kotła to dziś ostoja wszelkiej zwierzyny i ptactwa
Kamienisty żleb usiany wielkimi wantami a ponad nim Srebrne Turniczki

Piękne i romantyczne w mgle Wrota Przemytników

Wyżej i niżej iście tatrzańskie widoki - urwiste turnie i wielkie wanty 

Ostatni rzut oka na zamglony kocioł i jego wielką morenę

Dawna chatka Akademickiego Klubu Turystycznego odebrana turystom, przekazana KPN - dogorywa. Jedni nie mogą z niej korzystać, drudzy nie potrafią ...