2 maja 2015

NA TROPIE TEMPLARIUSZY

KILKA   MIEJSC  WYBRANYCH,  W  KTÓRYCH  TEMPLARIUSZE   BYWALI ...

10.09.2017
RUINY  ZAMKU  RYCERSKIEGO  W  LIPIE  A  TEMPLARIUSZE
O pierwotnej budowli ani o czasie jej powstanie wiadomo niewiele. Natomiast dość często spotyka się informacje, jakoby budowę tego zameczku zainicjowali templariusze. Brak na to jakichkolwiek dowodów bezpośrednich. Obecnie zamek jest rozpadającą się ruiną, a jego kształt i ocalałe fragmenty pochodzą z XIX wieku, kiedy to jego właściciel przebudował go od podstaw, w modnym wówczas duchu romantyczno-neogotyckim.
 Plan zamku pochodzi ze strony:  www.zamkipolskie.com 
Stan obecny to po prostu postępująca ruina

Blankowana wieża to efekt XIX wiecznej przebudowy
Zamek w Lipie i templariusze.
To ciekawy temat ale i mocno naciągany, zwłaszcza w literaturze i opisach. Poważniejsze opracowania dotyczące zameczku i jego historii wzmiankują co prawda, o rzekomym pobycie w tych murach rycerzy zakonników ale zastrzegają zarazem, że to informacja niepewna i nie potwierdzona naukowo. Zwolennicy spiskowych teorii dziejów, poszukiwacze ukrytych skarbów, złotych pociągów i bursztynowej komnaty potrafią - często w urokliwy sposób - przekonywać o udziale Ubogich Rycerzy Chrystusa w budowie zamku, bajecznych skarbach, które pozostawili po sobie tu i ówdzie, a być może i w tym zamku. Baśnie i mity o rycerzach w habitach mają w sobie posmak sensacji, odkrywany w ciąż na nowo przez kolejne pokolenia. Sceptycy, stojący twardo na ziemi i trzymający się faktów, obalają jednak mit po micie, a z braku jakiegokolwiek dokumentu świadczącego o związku Lipy z templariuszami - zaprzeczają prawdziwości tej teorii. Jaka jest prawda? Dziś wciąż jeszcze trudno odpowiedzieć na takie pytanie. W jednym z czasopism w ostatnich latach ukazał się wprawdzie artykuł, w którym autor powołuje się na Kustosza Muzeum w Wałbrzychu, który dotarł do Archiwum Akt Dawnych oraz dokumentów archiwalnych w zbiorach Archidiecezji Wrocławskiej, a traktujących o pobycie templariuszy w kilku miejscowościach Dolnego Śląska ( w tym i w Lipie) ale po pierwsze autor nie podaje co to za dokumenty, jakie są ich sygnatury, a po drugie wspomina, że pochodzą one z XVIII i XIX wieku. A trzeba pamiętać, że był to okres, kiedy w Sudetach rozwijała się masowo turystyka i właśnie w tym czasie właściciele Lipy i okolicznych włości stworzyli kilka sensacyjnych teorii i legend mijających się z prawdą ale mających za zadanie zwrócić uwagę turystów i podróżnych na Lipę i jej walory turystyczne. Był to więc typowy zabieg marketingowy, który z czasem zakorzenił się na dobre w opisach miejscowości... Można więc przypuszczać, że niemieckie źródła przechowywane w archiwach Archidiecezji Wrocławskiej i w Archiwum, a datowane na przełom XVIII/XIX wieku, powielają jedynie ówczesną reklamę Lipy. Jednak wspomniany autor przytacza też inne związki templariuszy z miejscowościami położonymi w Sudetach, które mogą być informacjami prawdziwymi, wymagającymi jednak weryfikacji w terenie. Zdaje się, że jedynie Oleśnica Mała i Owiesno znane jako siedziby rycerzy Zakonu Templariuszy nie budzą już niczyich wątpliwości. Mój sceptycyzm w tej kwestii dotyczy wyłącznie zamku w Lipie, a że templariusze osiedlali się na Dolnym Śląsku i na innych polskich ziemiach wiadomym jest i są na to liczne, w tym i naukowe dowody. Również oględziny samych ruin zameczku nie potwierdzają ich związku z Zakonem Templariuszy. Po pierwsze, to co dziś oglądamy, to jedynie XIX wieczna przeróbka dawnego zamku, utrzymana w duchu romantycznym, jak wiele innych budowli z tego okresu na Dolnym Śląsku. Obiekt przeszedł tyle przebudów, że ślady pierwotnego założenia zatarły się zupełnie i są już dziś nie do odtworzenia. Po drugie słynna "piramida" wieńcząca dawną kuchnię zamkową, to nie piramida właśnie, a szczególnego rodzaju przewód kominowy, wyprowadzający spaliny z paleniska kuchennego. Twierdzenia, że budowla ta służyła templariuszom do obserwacji astronomicznych jest po prostu śmieszna. Po cóż zamykać się w ciasnym pomieszczeniu z niewielkim otworem w stropie, przez który i tak prawie nic nie widać, skoro wystarczy nocą wyjść w pole, aby oglądać całe spektrum rozgwieżdżonego nieba? Po trzecie piramida w obecnym kształcie pochodzi z XIX wieku i nigdy nie widziała żadnego templariusza na oczy...
Słynna piramida to twór z XIX wieku i służył za przewód kominowy



Studnia - ale nie Druidów tylko cysterna na wodę

  Ciekawie na ten temat pisze Pani Małgorzata Chorowska autorka książki "Rezydencje średniowieczne na Śląsku. Zamki, pałace, wieże mieszkalne'' - cyt."Kuchnia zamkowa znajdująca się w Lipie jest najstarszą z zachowanych na Śląsku. Znajduje się w części dobudowanej do wieży mieszkalnej w latach 70. XV stulecia lub w początkach XVI stulecia . Zbudowana na planie trapezu o wymiarach 7.7 m x 9-9.6 m, została nakryta ostrosłupowym, kamiennym sklepieniem, u góry przechodzącym w komin. Pierwotnie był on częściowo nakryty dachem. Znaczna część obecnej ostrosłupowej piramidy nad kuchnią o wysokości 10 m jest rekonstrukcją z lat 1830-1841, wykonaną przez hrabiego von Stillfried – Rattonitz. Kuchnia łączyła się w jeden ciąg z budynkiem mieszkalnym, otwierając się do jego wnętrza arkadą na całą szerokość ściany bocznej. W jej wnętrzu znajdowała się studnia w kamiennej cembrowinie (jest do dziś), a rynnę do odprowadzania brudnej wody w postaci ciosu z wydrążonym kanałem wmurowano w ścianę południowo – wschodnią. Podobne kuchnie istniały również w innych zamkach między innymi nieistniejąca już dziś kuchnia w Kłaczynie".    
Znajdująca się w pomieszczeniu kuchennym poniżej piramidy studnia, też nie jest - jak piszą niektórzy - położona centralnie pod otworem w stropie ale leży z boku, w narożniku pomieszczenia i nie wykazuje tym samym związku z piramidą. Komuś być może pomyliła się ze "Studnią Druidów" z katedry w Chartres, gdzie rzeczywiście templariusze byli, a związki tej studni z architekturą całej katedry są szczególne - o czym piszę dokładnie na swojej stronie o katedrze w Chartres:  https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/10/katedra-w-chartres.html
Znajdujące się w pomieszczeniu pod piramidą studnia (a właściwie cysterna na wodę) oraz obramowana kamiennymi ciosami rynna odprowadzająca ścieki i nieczystości na zewnątrz murów, świadczy dobitnie o kuchennym przeznaczeniu tej części zamku. A ponadto mocno wyciągnięta w pionie i odkształcona od ideału geometrycznego "piramida" nie spełnia wymogów "Świętej Geometrii" i nie mogła funkcjonować jako miejsce mistyczne. Mogła natomiast zapewnić właściwy ciąg kominowy i wentylację pomieszczenia użytkowanego jako kuchnia właśnie...
Natomiast zarówno wikipedia, jak i kilka innych źródeł podaje informacje o udziale templariuszy w budowie miejscowej kapliczki górniczej przerobionej później na zakrystię miejscowego kościoła oraz o kopalni rud metali zwanej Elisabeth. Nie można wykluczyć ani potwierdzić owych informacji. Jeśli prawdziwa jest data założenia wsi w 1305 roku (na stronie www.zamkipolskie.com podaja nawet datę 1300 r), to barcia zakonni mieli jeszcze dwa lata na legalną działalność, bowiem kazacji zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona dokonano w roku 1307. Jednak – o ile zakrystia kościoła zachowła się z prawie nie naruszonym stanie i można ją poddać badaniom naukowym, o tyle zamek jest już tylko swobodną rekonstrukcją z XIX wieku.

Kończąc ten wątek dodam jeszcze, że XVIII i XIX wieczni właściciele tutejszych dóbr interesowali się historią, okultyzmem i modną wówczas wiedzą tajemną. Mogli więc posiadać jakieś materiały o templariuszach, a nawet jakieś pamiątki. Czy tak było? - czas pokaże...

To zejście do piwnic zamkowych - zapewne skrywa jeszcze niejedną tajemnicę






*

28.01.2017
TROPIĄC TEMPLARIUSZY  czyli rzecz o romańskiej kolegiacie w Opatowie  na Ziemi Sandomierskiej

Kolegiata opatowska - wysokiej klasy romański zabytek o tajemniczej przeszłości

OPATÓW - dziś niewielkie miasteczko o barwnej i ciekawej historii. Pośród rozlicznych powiązań miasta i jego dziejów z klasztorami i bractwami zakonnymi jest też wątek templariuszowy. Dotyczy on pięknej i tajemniczej kolegiaty opatowskiej. Nie znane są do dziś jej początki. W zapomnieniu pozostają i fundatorzy i ich intencje.   Po włączeniu w X wieku Opatowa w skład państwa polskiego miejsce to stało się jedną z głównych osad Sandomierszczyzny. Nazwa Opatów odnotowywana jest po raz pierwszy w 1189 roku. Na niewielkim wzgórzu żmigrodzkim, gdzie zlokalizowane było wczesnośredniowieczne centrum Opatowa, wzniesiono w XI wieku najstarszy tu kościół p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Zaś z drugiej strony rzeki Łukawy, przepływającej przez miejscowość, na przełomie XII/XIII wieku ukończono budowę kolegiaty p.w. św. Marcina. Najstarsze źródła pisane nie wspominają  nic o początkach samej fundacji. Poświadczają jedynie istnienie opatowskiej kolegiaty, co najmniej od 1206 roku: dokument z roku 1206 wymienia jako świadków znanych z inicjałów kanoników opatowskich - dziekana, scholastyka i kantora. Według popularnych hipotez wzniesiono ją z myślą o stworzeniu w Opatowie diecezji sandomierskiej lub na potrzeby misji na Rusi.  W 1235 r książę Henryk Brodaty oddał Opatów wraz z 16 wsiami biskupom lubuskim z życzeniem, aby stąd korzystniej mogli zajmować się apostołowaniem na Rusi, gdzie prawdopodobnie posiadali już swoją misje.  
Zbudowana ze starannie obrobionych ciosów kamiennych. Pod szczytem nawy przebiega charakterystyczny fryz arkadowy

Główny portal wejściowy do kolegiaty. Obecnie po kilku przeróbkach. Pierwotnie z lewej i z prawej miał jeszcze wejścia boczne - dziś zamurowane. To przy tych wejściach stały rzeźbione w kamieniu postaci rycerzy zakonników, którzy  "stracili głowy" ...

Kropielnica kamienna w kształcie pucharu pochodzi najprawdopodobniej z początków istnienia kolegiaty
Według innych teorii fundacja potężnego, jak na tamte czasy, kościoła wiązana jest bądź to z rycerzami, bądź z jednym ze zgromadzeń zakonnych. Jan Długosz - nasz znamienity dziejopis - w swoich pracach wspomina ( Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis), że u początku opatowskiej świątyni stoi zakon rycerski samych templariuszy. Pośród hipotez nie sposób ominąć i tej, która fundację kościoła przypisuje księciu Henrykowi Sandomierskiemu. A wiadomo, że książę z zakonami rycerskimi spotkał się podczas wyprawy krzyżowej do Ziemi Świętej. Po szczęśliwym powrocie miał wybudować dla nich kościół.  Wiele emocji wzbudzają informacje o związkach i początkach kolegiaty z Zakonem Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona. A to za sprawą samego Długosza.
Z boku, od strony nawy północnej, do kościoła prowadził inny zachowany portal romański. Jego archiwolta o gładkich wałkach, która biegnie półkolnie zakreślona profilem węgarów, wspiera się na jednej kostkowej i trzech kielichowych głowicach dwóch par kolumienek, ozdobionych ornamentami z liści spiętych astragalą sznurową. Zamykają go okute żelazne drzwi z początków XVI wieku. Dziś jest to wewnętrzny portyk zamkniętego północnego narteksu. Z zewnątrz prowadzi do niego ufundowany przez kanclerza Szydłowieckiego około 1515 roku ostrołukowy portal z piękną dekoracją roślinną w układzie kandelabrowym.

Nawa główna i empora muzyczna
W trakcie odbudowy, po spaleniu kolegiaty przez Tatarów w 1502 roku, nawę główną nakryto późnogotyckim sklepieniem sieciowym, z rozetowymi zwornikami, a pozostałe części - żaglastym z lunetami
Centralny fresk - sceny z żywota patrona świątyni św Marcina
Czy Jan Długosz miał rację przypisując sprowadzenie templariuszy na Ziemię Sandomierską  księciu Henrykowi Sandomierskiemu ? Nie istnieje już niestety tympanon fundacyjny w zachodniej ścianie kolegiaty opatowskiej, z treści którego Długosz wyprowadził swój wywód. Co właściwie wiemy z kronik Długosza? "Kolejne informacje o kolegiacie opatowskiej zamieszcza dopiero Jan Długosz w Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis. (...) Ujrzawszy w portalu głównym kościoła uszkodzone posągi postaci w strojach, które uznał za habity rycerzy zakonnych, wysnuł Długosz domniemanie, że byli oni kiedyś posiadaczami kościoła. Rozpoczął w ten sposób długą listę domysłów i spekulacji. Jego wersja do dziś jest najbardziej tajemnicza i "egzotyczna". Wg niej kolegiatę św. Marcina mieli zbudować Templariusze. Sprowadził ich na te tereny Henryk Sandomierski, (...) Henryk Sandomierski rzekomo osadził Braci Świątyni Salomona w Opatowie. Pierwszym komandorem został jednocześnie pierwszy znany z imienia polski Templariusz - Wojsław (Wielisław) Trojanowic herbu Powała, zwany jerozolimskim. Komandoria miała przetrwać do 1237 roku." Pytanie pozostanie chyba długo jeszcze bez jednoznacznej odpowiedzi. Ale jest kilka faktów historycznych i informacji, z których wynika, że Długosz popełnił błąd lub raczej dał upust swojej fantazji, a templariusze jeśli nawet kiedykolwiek dotarli do kolegiaty lub w jej pobliże, to było to raczej dziełem przypadku niż świadomego działania.
Książę Henryk Sandomierski wyprawił się po raz pierwszy w kierunku Ziemi Świętej w roku 1147. Dołączył wówczas do oddziału prowadzonego przez księcia czeskiego Władysława II i jego brata Henryka. A wszyscy razem należeli do oddziałów krzyżowców nienieckich prowadzonych przez cesarza Konrada III. Wyprawa ta nie dotarła do Ziemi Świętej. Cesarz niemiecki poniósł klęskę w okolicach Konstantynopola i sam ratował się ucieczką.  Polski książę zmienił obóz i w Konstantynopolu, wraz z Czechami i Francuzami, złożył przysięgę wasalną cesarzowi bizantyjskiemu, Manuelowi Komnenowi. W walkach w Anatolii ponieśli kolejne ciężkie straty. Wówczas dowództwo nad krzyżowcami powierzono jednemu z mistrzów zakonu templariuszy. To zapewne wówczas Henryk poznał po raz pierwszy bractwo zakonne templariuszy. Wyprawa ta dotarła najpierw do Trypolisu, potem do Akki, skąd Henryk Sandomierski wraz z Władysławem Przemyślidą powrócili poprzez Konstantynopol, do swoich krajów.
Niedługo potem książę wyprawił się do Ziemi Świętej po raz drugi. Niektóre źródła podają nawet przyczynę owej wyprawy: W 1154 r udał się do Jerozolimy, by bronić jej przed Saracenami. Pragnął w ten sposób zdjąć z siebie i ze swoich braci klątwę, którą rzucił na nich legat papieski, Gwidon (zatwierdził ją papież Eugeniusz III). A „gdy szczęśliwie dotarł do Ziemi Świętej i uczcił Grób Święty, przyłączył się do wojska króla jerozolimskiego, Baldwina”. Polscy rycerze wzięli udział w oblężeniu twierdzy Askalon, położonej nieopodal Morza Śródziemnego. Według relacji Wilhelma z Tyru, wiosną i latem 1153 r. do najznamienitszych wojsk jerozolimskich i zakonów rycerskich dołączyły liczne hufce zbrojnych pielgrzymów z Europy". Zapewne wówczas po raz drugi poznał rycerzy zakonu templariuszy ale nie tylko ich lecz wszystkie inne zgromadzenia wojujących rycerzy zakonników. Podobno Henryk jak i towarzyszący mu w krucjacie Jaksa z Miechowa zostali konfratrami zakonu (oprócz regularnych członków, zakony rycerskie - również templariusze - przyjmowali w swoje szeregi członków afiliowanych, zwanych confratres. To im zawdzięczali swoje wpływy na europejskich dworach, gdyż konfratrzy wywodzili się na ogół z rodów królewskich i książęcych lub możnowładczych. Mimo, że normalnie stale przebywali poza konwentami, przysługiwały im zakonne przywileje. W zamian za nie zakony otrzymywały darowizny i zapisy testamentowe) ale wraz z kasacją zakonu przepadły prawdopodobnie wszelkie dowody, że tak właśnie było. Po kasacie zakonu templariuszy ich dobra - dość zachłannie - przejmowali joannici. Faktem jest, że o Opatów nigdy się nie upomnieli. Gdyby kolegiata była związana z templariuszami, to należy przypuszczać, że staraliby się o jej przejęcie.  
Po powrocie z krucjaty Sandomierczyk postarał się o założenie we własnej dzielnicy kolegiat w Opatowie i Wiślicy. Postanowił też sprowadzić kawalerów maltańskich na te ziemie. Dzięki kontaktom nawiązanym w Ziemi Świętej zrealizował wielką fundację: szpital i kościół we wsi Zagość nad Nidą. Tym samym stworzył pierwszą siedzibę joannitów w naszym kraju! Na podstawie zachowanego dokumentu fundacyjnego z około 1163 r. wiadomo, że Henryk nadał swym ulubionym zakonnikom książęcy przywilej łowienia bobrów w Małogoszczy i Kijach. Niestety, po tamtych czasach zachowały się jedynie fragmenty romańskiej świątyni, wtopione w późniejsze przebudowy. 
Na ścianie dawnego kapitularza, przy południowo-zachodnim rogu świątyni, widnieje gotycka polichromia z drugiej połowy XV wieku ze scena ukrzyżowania Chrystusa.
Polichromia jest dobrze zachowanym stanie.  Prócz ukrzyżowanego Chrystusa rozpoznamy tu towarzyszących Mu ukrzyżowanych łotrów, grupę płaczących niewiast, a także tajemniczego rycerza w zbroi z mieczem u boku identyfikowanego przez niektórych badaczy jako templariusza ...
Istnieją też inne teorie, nie związane z informacjami podawanymi przez Jana Długosza. Jak choćby ta, że Książę Henryk przywiózł z krucjaty templariuszy i nadał im Opatów wraz z 16 okolicznymi wsiami. Podobno kolegiata św. Marcina jest pozostałością po ich klasztorze. Pierwszym komandorem został Wojsław Trojanowic herbu Powała i jest on uznawany za pierwszego polskiego templariusza znanego z imienia. Jeśli tak, to templariusze przebywali w Opatowie do 1237 roku, kiedy to wrocławski książę Henryk Brodaty przekazał dobra opatowskie  biskupowi lubuskiemu. Podobno Rycerze Chrystusa pozostawili po sobie w Opatowie kilka śladów:
– zabalsamowane ciała braci zakonnych w podziemiach kolegiaty (brzmi dość sensacyjnie ale jest możliwe do sprawdzenia);
– w jednym z portali kolegiaty znajdowały się wizerunki rycerzy z  mieczami u boków i charakterystycznym krzyżem na szatach, które-według tradycji-głów miał pozbawić ówczesny dziekan opatowski Rafał z Brzezia, na wieść o kasacie zakonu przez francuskiego króla Filipa Pięknego (wiele źródeł podaje informację o utrąceniu głów przez Rafała z Brzezia. Jeśli jednak ów dziekan uczynił to na wieść o kasacji zakonu templariuszy, to jest wielce prawdopodobne, że owi rzeźbieni rycerze zakonni w portalu świątyni wyobrażali rzeczywiście templariuszy); 
– na najcenniejszym, gotyckim malowidle z kolegiaty, w scenie ukrzyżowania Chrystusa znajduje się tajemniczy rycerz interpretowany przez niektórych jako templariusz (rzecz łatwa do zweryfikowania przez znawców tematyki);
– na kościelnych ścianach przedstawiono wiele scen batalistycznych, które są mocno nietypowym elementem wystroju świątyń ( ta teza jest najłatwiejsza do obalenia, albowiem ikonografia tychże barokowych malowideł nawiązuje do treści patriotycznych);
– na jednej z konferencji naukowych w Starostwie Powiatowym poświęconej kolegiacie opatowskiej przedstawiono tezę, że templariusze mogli pojawić się w Opatowie około roku 1257 i przebywać tutaj do końca istnienia zakonu. Znane są dokumenty, które mogą potwierdzać tę hipotezę. Dalsze badania historyczne mogłyby ją uwiarygodnić i wykazać, że templariusze na stałe związani byli z Opatowem;
– w herbie miasta występuje budowla o kształcie litery T (jak Templum – świątynia -> stąd nazwa Templariusze) i schody wyglądające jak wejście do świątyni;


*

02.05.2015
TROPIĄC   TEMPLARIUSZY  czyli wędrówki po Chwarszczanach i kilku okolicznych wioskach - dawnych posiadłościach zakonu...


CHWARSZCZANY - nazwa wciąż mało znana naszym turystom i obieżyświatom, a jednocześnie spędzająca sen z powiek wszystkich tropicieli tajemnic i poszukiwaczy skarbów, którym nie obce są opowieści i legendy, o zakonie Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona w Jerozolimie. Od feralnego piątku 13 października Roku Pańskiego 1307 zakon ten obrasta bezustannie w legendę...
Szerszy ogół społeczeństwa zna tych braciszków pod nazwą templariuszy...

Nie jest do dziś ustalone, kto sprowadził na te ziemie szlachetnych rycerzy Świątyni. Mógł to uczynić książę wielkopolski Władysław Odonic w roku 1232 lub książę śląski Henryk I Brodaty jeszcze wcześniej, bo w roku 1229, kiedy to nadał im 250 łanów w lewobrzeżnej części Ziemi Lubuskiej. Książę Henryk jednak słynął był z tego, iż nie odnotowywał na piśmie swoich nadań, a jedynie ogłaszał własne fundacje na wiecach pro publico bono... Faktem jest, że zakonni rycerze objęli w swoje władanie okoliczne ziemie, z nadania jednego z polskich książąt. Wszystkie nadania potwierdził papież Innocenty IV.

Po słynnym procesie i rozwiązaniu zakonu rycerskiego całe ich mienie w Chwarszczanach przekazane zostało joannitom...

Kaplica powstała w latach 1235-1262 jako budowla romańska, wzniesiona z kamienia ciosanego. Niewiele więcej można o niej powiedzieć. Około roku 1280 została w dużych fragmentach rozebrana, a na jej miejscu powstała obecna, zbudowana częściowo z kamienia ciosanego, a w pozostałej części z cegły. Reprezentuje wczesny styl  gotycki, a jej szlachetne proporcje wskazują na związki stylistyczne z paryską "sainte chapelle".  Teren wokół dzisiejszej kaplicy, leżący w zakolu rzeczki Myśli, zabudowany był również pomieszczeniami gospodarczymi, stajniami, spichlerzami oraz budynkami mieszkalnymi i tzw "wielką salą" . Obecnie jest to wolnostojący obiekt. Warto zwrócić uwagę, że partie ceglane kaplicy wykonane są w tzw wątku wendyjskim - inaczej zwanym słowiańskim. Wnętrze zamknięte jest sklepieniem krzyżowo-żebrowym.
Świetnie zachowana kaplica wczesnogotycka o pięknych proporcjach nie powinna dziwić, wszak templariusze to twórcy i "wynalazcy" gotyku... Ich udział w projektach i przy budowach największych francuskich katedr jest już niekwestionowany.
W północnej ścianie ulokowana jest zakrystia.

Uskokowy portal kamienny zamknięty jest delikatnie ostrym łukiem, co potwierdza wczesną fazę formy gotyckiej.
Unikalne na skalę ogólnopolską wieże o wyraźnie obronnym charakterze wskazują na militarne pochodzenie zakonu. Do wymurowania wież użyto specjalnie profilowanej cegły.


Komandoria templariuszy w Chwarszczanach została założona na obszernym, płaskim wzniesieniu, w zakolu rzeki Myśli, pośród bagien i rozlewisk. Miejsce to było z natury swej obronne i zapewniało bezpieczeństwo. Założenie zostało zakomponowane zapewne wokół dwóch dziedzińców, reprezentacyjnego i gospodarczego. Najważniejszą budowlą była zachowana do dnia dzisiejszego kaplica i tzw. Wielka sala, będąca rodzajem kapitularza. W obrębie komandorii znajdowały się także zabudowania gospodarcze, takie jak stajnie, spichrze, owczarnie, czy gołębniki. Nie zachowały się one jednak do dzisiaj. 
Około połowy XIII wieku po północno-zachodniej stronie założenia, wybudowano romańską, kamienna kaplicę. Była to podłużna, granitowa budowla nakryta dwuspadowym dachem. Niewielkie rozmiary i prosty układ przestrzenny kaplicy odnosiły ją do wiejskich kościołów wznoszonych w tym czasie w regionie, w tym fundowanych przez samych templariuszy. Pomimo wyboru takiej formy architektonicznej, umieszczenie świątyni w obrębie majdanu, podnosiło ją do rangi kaplicy zamkowej. W latach 80. XIII wieku, kaplica ta została rozebrana, a w jej miejscu wzniesiono gotycką świątynię, zachowaną w niemal oryginalnym kształcie do dnia dzisiejszego. Ze starej kaplicy pozostawiono część zachodnią z portalem, natomiast materiał rozbiórkowy wykorzystano do wzniesienia podbudowy ceglanej świątyni. Druga kaplica chwarszczańska została wzniesiona na planie podłużnym, z wielobocznym zamknięciem części wschodniej. Wnętrze świątyni nakryto sklepieniami krzyżowo-żebrowymi, opartymi na kapitelach służek. Pomiędzy nimi znajdują się wąskie, ostrołukowe okna. W południowej i wschodniej ścianie prezbiterium umieszczono wnęki - pierwsza służąca jako siedzisko dla kapelana, druga jako sakramentarium, gdzie przechowywano hostię. Z zewnątrz bryła budowli została opięta masywnymi przyporami, a w narożach fasady umieszczono dwie wieże nakryte kopułami. W południowej elewacji zachował się zamurowany, terakotowy portal. Architektura kaplicy posiada charakter obronny, o czym świadczy masywna podbudowa i wieże z wąskimi oknami strzelniczymi. Badacze odnoszą realizację kaplicy do warsztatu pracującego na zlecenie margrabiów brandenburskich, choć w sensie symbolicznym odnosi się do architektury jerozolimskiej.
Pięknie zrekonstruowany ceglany portal gotycki w południowej ścianie. Zastąpił on późniejszy, mocno zniszczony portal kamienny.

Wnętrze kaplicy chwarszczańskiej skrywa unikalne freski pochodzące z pierwszej połowy XV w. jest to monumentalny cykl malowideł ściennych przedstawiający apostołów, św.Krzysztofa i Święte Dziewice. Ich fundatorami byli joannici. 

*
WIEŚ  CYCHRY. Położona w odległości 8 km na wschód od Chwarszczan. Założona została w XIII w przez templariuszy z Chwarszczan. Oni to również byli fundatorami miejscowego kościoła.  Z pierwotnego założenia pochodzą ściany zachodnia, południowa i północna. We wnętrzu, w kruchcie zachował się uskokowy portal zamknięty łagodnym łukiem ostrym, a po południowej stronie wyraźne ślady drugiego, półkoliście zamkniętego portalu. Do czasów współczesnych zachowały się także: romański korpus i apsyda z regularnej kostki granitowej, transept i podstawa wieży z nieregularnych głazów narzutowych, dwie górne kondygnacje wieży z cegły, otynkowane po 1838 r.  Najogólniej mówiąc świątynia w całości została wybudowana z granitowych bloków kamiennych. Korpus i apsydę wykonano ze starannie  ciosanej kostki granitowej, a transept i fundament wieży wybudowano z nieregularnych głazów narzutowych. Portal wejściowy, szczyty  i górne kondygnacje wieży zbudowano z cegły.
Jest to budowla orientowana, na planie krzyża, z półkolistą apsydą. Jej powstanie datuje się na lata 1230 - 1250. Swój obecny wygląd świątynia zawdzięcza kilkakrotnym przeróbkom budowlanym. Pierwotnie romańska, ulegała na przestrzeni wieków różnym modom i stylom aż po wiek XIX, kiedy to poddano ją ostatniej, neoromańskiej transformacji. Z bogatego ongiś wyposażenia wnętrza świątyni zachowała się grupa rzeźb polichromowanych (z lat 1510-1520) ze sceną Ukrzyżowania Chrystusa, a wykonane prze mistrza z Barnkowa, drewniany strop, empora chórowa z prospektem organowym,  oraz dzwon z 1770 roku wykonany przez ludwisarza Körnera z Frankfurtu nad Odrą.
Niestety - polskim obyczajem - wstęp do świątyni mają jedynie jej parafianie. Dla pozostałych Polaków i innych przybyszów wszystkie wrota są pozamykane. Brak też jakiejkolwiek informacji o możliwości zwiedzenia tego szacownego przybytku... A podczas mszy i uroczystości kościelnych  zwiedzać po prostu nie wypada. Przykre to i takie polskie...
Uwagę zwracają bardzo staranna kamieniarka, zgrabnie zespolone z nią ceglane wykończenia łuków, okien i portali. Wszystko jednolicie utrzymanym stylu.
Okrągłe okienka w zwieńczeniach północnym i południowym transeptu, ozdobione są sześcioramienną gwiazdą. Ten motyw obecny jest również w pozostałych romańskich kościółkach fundowanych przez templariuszy, w Dargomyślu i Boleszkowicach.
Słoneczne światło w kapitalny sposób przenika poprzez współczesne witraże (według projektu Ireny Kisielewskiej z 1982 r) i wypełnia kolorami niedostępne wnętrze...

Widać tu dbałość o zachowanie szlachetnych proporcji w wymiarach ścian, przybudówek , okien i portali.
Półkolista apsyda zamykająca ścianę wschodnią kościoła nie pozostawia wątpliwości, z jakim stylem mamy tu do czynienia ale to tylko zgrabne nawiązanie do romanizmu albowiem apsyda pochodzi z XIX wieku (wykorzystano jedynie kamień z poprzedniej budowli)

*
WIEŚ  DARGOMYŚL. Położona 2,5 km na północ od Chwarszczan. Podobnie jak w Cychrach, to templariusze założyli wieś. Templariusze przybyli tu  w latach 30 XIII wieku. Około 1260 roku rycerze zakonni ufundowali kościół zbudowany z regularnie ciosanej kostki granitowej. Główny korpus nakrywa dwuspadowy dach. W ścianie południowej zamurowany portal ostrołukowy z ornamentem półkul w ościeżach. W ścianie wschodniej trzy okna, z których środkowe nieco wyższe. Wnętrze nawy (bez dobudowy) o wymiarach 17 × 9,09 m, grubość murów 1,47 m              
Ta budowla powstała jako etap przejściowy z romanizmu do gotyku. Widoczny portal uskokowy jest jeszcze romański, choć łuk zdaje się już przechodzić w ostrzejszy, gotycki. Początki budowli sięgają lat 1245. W 1433 roku kościół uległ częściowemu zniszczeniu w wyniku przemarszu Husytów przez ziemie Nowej Marchii, obejmującej m.in. obecną gminę Dębno.
Nad tympanonem umieszczono krzyż kamienny, równoramienny, stylizowany na krzyż templariuszy. Z kolei okrąg opisany na krzyżu zdaje się wskazywać na celtyckie pochodzenie.
 Portal w obecnym kształcie zawdzięcza swój wygląd ostatniej, neogotyckiej przebudowie ale część uskokowa pamięta jeszcze XIII w.

Ostrołukowe, gotyckie okienka pochodzą z ostatniej , neogotyckiej przebudowy kościoła. W witrażu widoczna jest sześcioramienna gwiazda...
Do dnia dzisiejszego z zabudowy średniowiecznej kościoła zachowała się cała część wschodnia oraz prezbiterialna z ostrołukowymi oknami. Obecny wygląd kościoła to wynik jego przebudowy w latach 1897-1898, kiedy przedłużono korpus nawowy i dobudowano trzykondygnacyjną wieżę zakończoną strzelistą latarnią. Z wyposażenia zachowały się neogotyckie ławy, prospekt organowy z 1910 roku.
 Ściana wschodnia, pozbawiona apsydy nie nadaje już romańskiego charakteru budowli. Okna pochodzą z XIII w.

 Ściana południowa w części prezbiterialnej zachowała również oryginalne XIII wieczne okna.
Kościółek zachował bardzo ładne proporcje i prezentuje się elegancko.



*
BOLESZKOWICE. Trochę wieś, a trochę miasteczko. Pięknie, zadbane, schludne i sympatyczne. Robi miłe wrażenie. Kościół jest już nieco późniejszy. Całkowicie gotycki, bez elementów romańskich. Ale powstał również za sprawą templariuszy chwarszczańskich... Początki miejscowości datuje się na XI-XII wiek. Istniała tu wówczas rycersko-rolnicza osada, która w 1252 roku nosiła nazwę Bolescoviz. 
Czyste skwerki, place i ulice

 Kościół zbudowany w pierwszej połowie XIV w z ciosów kamiennych. Przebudowywany po kilku pożarach oraz w XIX w .

Zachował się oryginalny gotycki portal uskokowy w XIV w.
Świątynia została wybudowana około połowy XIV wieku z kamieni i z ciosów granitowych. Była zniszczona dwukrotnie w pożarach z 1633 i 1718 roku. Odbudowana została od nowa w połowie XIX stulecia w stylu neogotyckim przez nowych fundatorów i mieszkańców. Ostatecznie budowa zakończyła się w 1858 roku. Wówczas została wzniesiona budowla monumentalna z potężną granitową wieżą, która zachowała się do dnia dzisiejszego. Z cegły zostały zbudowane jedynie otwory okienne, kruchty i szczyty oraz zwieńczenie wieży. W latach 1865-1870 świątynia została wyposażona w organy mieszczące się na chórze, które w latach późniejszych były modernizowane i przebudowane (w takim stanie zachowały się do dnia dzisiejszego). Budowla składa się z nawy głównej przedzielonej transeptem. Nad zachodnią ścianą nawy wzniesiono neogotycką wieżę.
Ścianę wschodnią tworzy neoromańska apsyda z XIX wiecznym portalem.


*  
SŁOŃSK  -  dawny kościół zakonu joannitów p.w. Matki Bożej Częstochowskiej.

Czy istnieje jakiś związek pomiędzy joannitami a templariuszami na terenach Ziemi Lubuskiej, a szczególnie w okolicach wyżej opisanych ?

To trudne pytanie. Czy joannici osiedliliby się w Słońsku gdyby zakon templariuszy nie został rozwiązany w 1307 roku ? Gdyby ich komandoria w pobliskich Chwarszczanach  funkcjonowała w najlepsze ? 
Wiadomym jest, że po kasacji zakonu templariuszy ich dobra materialne jak ziemie, klasztory i kościoły często przejmowali własnie joannici. Nie jest więc chyba przypadkiem, że pojawili się również tu w Słońsku, a więc na ziemiach, na których nieco wcześniej osiedli i pracowali "ubodzy rycerze Chrystusa".
 Charakterystyczna sylwetka kościoła w Słońsku widziana od strony Parku Narodowego Ujście Warty
W sielskim otoczeniu starych wierzb kościół prezentuje się bardzo okazale
Z daleka rozpoznawalna wieża kościoła w stylu gotyku angielskiego pochodzi z roku 1818 i jest dziełem znanego berlińskiego architekta Karla Friedricha Schinkla
Główne zakony rycerskie (Ubodzy Rycerze Chrystusa i Świątyni Salomona zwani templariuszami, Rycerze Szpitala Jerozolimskiego Św. Jana - znani jako joannici i Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie - dobrze nam znani krzyżacy) powstały w czasie tworzenia się Królestwa Jerozolimskiego w wyniku wypraw krzyżowych. Zadaniem zakonników była początkowo opieka nad pątnikami zmierzającymi do Jerozolimy i Ziemi Świętej. Ataki saracenów sprawiły, że pielgrzymi potrzebowali także ochrony zbrojnej - tak oto szpitalnicy przekształcali się stopniowo w zakony  walczących rycerzy-zakonników. Dlatego, poza zwyczajnymi ślubami czystości, ubóstwa i posłuszeństwa rycerze zakonni składali również, typowe dla średniowiecznego rycerstwa, śluby bezwzględnej walki w obronie chrześcijaństwa. Godłem zakonu stał się ośmioramienny krzyż (znany dziś jako krzyż "maltański"). Symbolizuje on osiem błogosławieństw. Rycerze nosili czarne płaszcze z naszytymi białymi krzyżami, zaś w czasie bitew nakładali na zbroje czerwoną tunikę z białym krzyżem łacińskim.
Kościół słoński jest najstarszym i najlepiej zachowanym zabytkiem w Słońsku. Zbudowano go z cegły w latach 1474 - 1522. Sklepienia położono w latach 1520 - 1522.  Przebudowywany był w latach 1652-1667. Joannici przybyli do  Słońska w  latach 1426-1427.
 Piękne, kryształowe sklepienia późnogotyckie robią duże wrażenie
Bogato zdobiona ornamentyka sklepień o motywach roślinnych
Świątynia jest  orientowana, murowana z  cegły, wzniesiona w  stylu późnogotyckim z  inicjatywy mistrza Richarda von  Schulenburga. Budowla otrzymała plan prostokątny, z  obejściem i wielobocznym zamknięciem po stronie wschodniej. Gwiaździste imponujące sklepienie kościoła wsparte jest na ośmiu filarach tworzących  misterną sieć. Wmontowano w nią ponad 200 ceramicznych zworników o średnicy 13- 20 cm z płaskorzeźbionymi wyobrażeniami świętych, scen biblijnych, zwierząt, znaków zodiaku, narzędzi pracy i innych przedmiotów. Filary w górnych partiach dekorowane są drewnianymi medalionami, zdobionymi wyciętymi w skórze elementami o motywach geometryczno-roślinnych. Sklepienie zdobi florystyczna polichromia zawierająca bogaty program heraldyczny.

W  kolistych polach terakotowych zworników wyobrażono m.in.  Chrystusa, Matkę Bożą, Proroków, Apostołów oraz  innych  świętych, w  tym  Jerzego, Erazma, Dionizego, Sebastiana, Stefana, Krzysztofa, Katarzynę Urszulę, Dorotę, Helenę, Apolonię, a  także  zwierzęta, budowle, insygnia władzy i  insygnia zakonne, symbole ewangelistów, symbole zodiakalne oraz  inne  przedstawienia o  charakterze symbolicznym.  
 Heraldyka zapisana w kwartałach sklepień dotyczy  niemieckiej linii zakonu joannitów



 Empora organowa wsparta jest na drewnianych filarach
 Zachowały się stare drzwi zaopatrzone w okucia i zamki



Trochę więcej o templariuszach tu :
http://paskonikstronik.blogspot.com/2015/10/katedra-w-chartres.html

W opracowaniu wykorzystano artykuł "Dzieje Templariuszy" z Gazety Rycerskiej oraz materiały własne.